,
Obserwuj
Gospodarka

Przemysław Kral współpracuje z prokuraturą. Przypominamy, o co chodzi w aferze Zondacrypto

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
11 min. czytania
24.08.2026 11:23
Obserwuj nas na Google

Wraca afera Zondacrypto. Według TVP Info szef upadłej giełdy kryptowalut Przemysław Kral otrzymał status małego świadka koronnego i składa w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, które mogą być obciążeniem dla wielu polityków prawicy. Kłopoty ma również Prezes PKOL Radosław Piesiewicz. Od czego wszystko się zaczęło? W tym tekście przypominamy i obszernie wyjaśniamy najważniejsze wątki tej sprawy.

Logo Zondacrypto na elewacji siedziby PKOl. Zostało już zdemontowane
Logo Zondacrypto na elewacji siedziby PKOl. Zostało już zdemontowane
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym zajmowała się spółka Zondacrypto;
  • jakie są ustalenia dziennikarzy dotyczące nieprawidłowości w Zondacrypto;
  • na jakim etapie są działania prokuratury ws. Zondacrypto;
  • jakie są - według medialnych doniesień - powiazania Zondacrypto z Rosją;
  • jakie są powiązania Zondacrypto z polską polityką i sportem;

Afera Zondacrypto - najnowsze informacje

23 sierpnia 2026 r. (niedziela) portal TVP Info poinformowal, że Przemysław Kral - już w marcu tego roku, czyli przed wybuchem afery Zondacrypto - nawiązał współpracę z polskimi organami ścigania. Przywołano ustalenia innych mediów, według których w ostatnich miesiącach Kral kilka razy spotykał się z przedstawicielami prokuratury - m.in. w krajach Zatoki Perskiej i na Sycylii, ale też w Polsce. "Już wiosną tego roku rozpoczął składanie wyjaśnień w ramach art. 60 Kodeksu karnego, co oznacza w praktyce ostatecznie uzyskanie statusu małego świadka koronnego" - czytamy. 

Kral usłyszał też prokuratorskie zarzuty - według nieoficjalnych doniesień Onetu, chodzi o zarzut udziału w oszustwie ogromnych rozmiarów. Szef Zondacrypto zrezygnował z reprezentującego go wcześniej adwokata Bartosza Lewandowskiego, który prowadzi sprawy zbiegłych z Polski: Zbigniewa Ziobry, Marcina Romanowskiego i Tomasza Szmydta. Jego nowi pełnomocnicy to mecenasi Jacek Dubois oraz poseł KO Roman Giertych (o politycznych wątkach afery Zondacrypto przeczytasz niżej).

Drugi nowy wątek sprawy Zondacrypto dotyczy szefa PKOl Radosława Piesiewicza. Według opublikowanych 24 sierpnia 2026 r. (poniedziałek) ustaleń TVN24 i Wirtualnej Polski, Piesiewicz dostał od Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro oraz inne prezenty.  Szef PKOl miał obiecać szefowi Zondacrypto wstawiennictwo u byłego premiera i u prezesa UOKiK. Piesiewicz potwierdził, że Kral przekazał mu zegarek, ale przekonuje, że zapłacił za niego gotówką.

Czym zajmuje się Zondacrypto?

Zacznijmy jednak od początku. Zondacrypto jeszcze do kwietnia br. była jedną z największych w Europie Środkowo-Wschodniej giełd kryptowalut. Kryptowaluty to cyfrowe aktywa wykorzystujące technologię blockchain lub podobną technologię rozproszonego rejestru. Nie są emitowane ani gwarantowane przez bank centralny, ale mogą być przedmiotem obrotu na wyspecjalizowanych platformach.

Zondacrypto wywodzi się z Polski, ale operatorem platformy była estońska spółka BB Trade Estonia OU. Oferowała handel ponad 150 kryptowalutami. Pod obecną nazwą działała od 2021 roku. Wcześniej, od momentu założenia w 2014 roku, spółka funkcjonowała jako BitBay. Założyciel BitBay Sylwester Suszek zaginął 20 marca 2022 roku w Czeladzi w wieku 33 lat. Okoliczności jego zniknięcia do dzisiaj nie są wyjaśnione i są przedmiotem postępowania prokuratorskiego.

Redakcja poleca

Od czego zaczęła się afera Zondacrypto?

O problemach Zondacrypto zaczęło być głośno od publikacji Money.pl i Wirtualnej Polski, która wskazała na poważne problemy z płynnością giełdy. Kluczowym ustaleniem był drastyczny spadek rezerw bitcoinów (BTC). "Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent" - wskazano 6 kwietnia 2026 r. na Money.pl. Podkreślono, że użytkownicy Zondacrypto zgłaszają trudności z wypłatami środków. 

Jak donosił wówczas Money.pl, w okresie od 18 grudnia 2025 r. do 2 kwietnia 2026 r. wytransferowano z giełdy aktywa o łącznej wartości ponad 21 mln dolarów, czyli 76,1 mln zł, w 511 operacjach, w tym bitcoiny o wartości 4,59 mln dolarów. 

Money.pl i WP zwróciły również uwagę na brak transparentności Zondacrypto, który miał przejawiać się w braku publikacji tzw. dowodu rezerw. "Upublicznienie takich danych jest dobrowolne i praktykowane przez największe giełdy w celu budowania zaufania klientów" - skomentował prawnik specjalizujący się w tematyce kryptowalut, który chciał zachować anonimowość.

Ponadto estońska administracja skarbowa wykazała zaległości podatkowe spółki w wysokości 105 221,39 euro. Kral - w odpowiedzi - przekazał, że zaległości zostały zapłacone z siedmiodniowym opóźnieniem. "Zdarza się najlepszym" - stwierdził.

Redakcja poleca

Co napisał w szef Zondacrypto w oświadczeniu?

7 kwietnia 2026 r. Przemysław Kral wydał oświadczenie będące odpowiedzią na wspólny tekst Money.pl i WP. "Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem" - zadeklarował. Poinformował też, że podejmie "adekwatne kroki prawne" wobec wydawcy Money.pl i Wirtualnej Polski oraz autorów publikacji.

W oświadczeniu wskazał też, że trudności użytkowników z wypłatą bitcoinów wynikają z przejściowych problemów technicznych. "W związku z wdrażaniem nowych, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji, wdrożyliśmy prewencyjnie procedurę manualnej weryfikacji części wypłat. To działanie celowe, wynikające z naszych procedur zarządzania ryzykiem. Obsługa manualna siłą rzeczy wydłuża proces, jednak środki nigdy nie były zablokowane z powodu ich fizycznego braku" - wyjaśniał.

16 kwietnia 2026 r. szef Zondacrypto znów zabrał głos. "Podjąłem decyzję o upublicznieniu adresu portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 milionów dolarów, by uciąć bezpodstawne oskarżenia o rzekome przywłaszczenie środków" - napisał na platformie X.

W zamieszczonym wystąpieniu prezes Kral mówił, że dysponuje dokumentem, z którego wynika, że Sylwester Suszek sprzedał obecnym właścicielom Zondacrypto aktywa - w tym portfel 4,5 tys. bitcoinów. Jak dodał, adres został zweryfikowany przez audytorów.

- Kiedy Sylwester ma zgodnie z tymi dokumentami przekazać klucze prywatne do tego adresu, zamiast to zrobić, znika. Zatem dla tych wszystkich, którzy twierdzą, (...) że miałem cokolwiek wspólnego z zaginięciem Sylwestra, to jest koronny argument, że najbardziej mi zależy na tym, żeby Sylwester się odnalazł. Być może to ogląda, apeluję do niego, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne do tego adresu - powiedział Kral.

Kral wskazał, że publikacje na temat giełdy w mediach doprowadziły do gwałtownego wzrostu liczby wypłat zleconych przez klientów tej giełdy. Jak zauważył, "w normalnych warunkach" klienci Zondacrypto zlecali rocznie około 100 tys. wypłat, tymczasem tylko w wielkanocny poniedziałek zlecono ich 25 tys. - W ciągu kilkudziesięciu minut zlecono tyle wypłat, ile zleca się w trzy miesiące. Żadna instytucja finansowa by tego nie przetrwała - stwierdził Kral.

Dodał, że Zondacrypto nigdy nie składała wniosków o wydanie jej licencji w Polsce, złożyła natomiast takie wnioski w Estonii i na Cyprze.

Działania prokuratury ws. Zondacrypto. Połączono dwa śledztwa

17 kwietnia 2026 r. minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że prokuratura regionalna w Katowicach wszczęła wobec giełdy kryptowalut Zondacrypto postępowanie karne z art. 286 Kodeksu karnego i 299 KK, czyli oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy. - Mamy coraz więcej zgłoszeń polskich obywateli, którzy nie mogą odzyskać swoich środków, którzy czują się poszkodowani konkretnie przez tą firmę - poinformował Żurek. Według informacji katowickiej prokuratury regionalnej z kwietnia, wysokość szkody ws. Zondacrypto wynosi nie mniej niż 350 mln zł. 

Później śledztwo przedłużono do 17 stycznia 2027 r., a 30 lipca 2026 r. połączono je ze śledztwem dotyczącym zaginięcia Sylwestra Suszka. -  Okoliczności są tak zadziwiające, że ktoś znika, a następnie jego wspólnik, nie jego rodzina, ale jego wspólnik przejmuje całą firmę z wszystkimi aktywami, nie stawia się w Polsce i prowadzi interesy z zagranicy - komentował w kwietniu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Prokuratura poinformowała o ponad 3600 zawiadomieniach, blisko 1000 przesłuchanych pokrzywdzonych, zabezpieczeniu ponad 250 TB danych oraz zajęciu 4 mln euro we Francji

Rada Nadzorcza BB Trade Estonia OU zrezygnowała ze stanowisk

19 kwietnia 2026 r. troje członków rady nadzorczej estońskiej spółki BB Trade Estonia OÜ - właściciela Zondacrypto - złożyło rezygnacje ze stanowisk. Przewodnicząca rady Veronika Tugo, Guido Buehlera oraz Giorgi Dżaniaszwili we wspólnym oświadczeniu podkreślili, że rada nadzorcza dowiedziała się o sytuacji w spółce z polskich mediów, a nie przez komunikację wewnętrzną. Po tym fakcie, podkreślili, zwołane zostało nadzwyczajne posiedzenia zarządu w celu uzyskania wyjaśnień i zrozumienia sytuacji.

Zaznaczyli, że "wyszły na jaw istotne rozbieżności między pewnymi publicznymi oświadczeniami, rzeczywistością operacyjną oraz informacjami, jakie wcześniej przekazano Radzie Nadzorczej". Przekazali, że w obecnych okolicznościach Rada Nadzorcza nie jest w stanie skutecznie wypełnić swoich obowiązków z powodu braku pełnych i obiektywnych informacji na temat wszystkich okoliczności i faktów, które doprowadziły do obecnej sytuacji Spółki. 

23 kwietnia 2026 r. byli już członkowie rady nadzorczej BB Trade Estonia OU, poinformowali w na platformie X, że złożyli do estońskiej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa oraz powiadomili estoński wywiad finansowy.

Redakcja poleca

Upadek Zondacrypto

21 kwietnia 2026 r. Money.pl opublikował tekst, w którym poinformowano, że Przemysław Kral zwolnił część pracowników. "(...) Dotarły do mnie informacje o podejmowanych próbach ataków na naszą infrastrukturę i organizację. Dlatego jestem zmuszony podjąć radykalne środki bezpieczeństwa w celu ochrony danych, jakimi dysponuje organizacja. W związku z tym od dzisiaj blokuję dostęp do programów wewnętrznych, które zostaną specjalnie zabezpieczone. Oznacza to, że od dzisiaj jesteście zwolnieni z wykonywania Waszej pracy i świadczenia usług" - przekazał podwładnym prezes Zondacrypto.

Z artykułu wynika ponadto, że część pracowników nie otrzymała wypłaty, firma pogrążona jest w chaosie. "Nie ma już kto rozwiązać umów, odebrać sprzętu, sajgon kompletny. Ludzie piszą, że nie oddadzą komputerów i telefonów, dopóki nie dostaną pieniędzy" - relacjonowali rozmówcy Money.pl. Odnieśli się też do publicznych wypowiedzi Krala dotyczących sytuacji w Zondacrypto. Jak wskazywali, wbrew temu co mówił CEO, "nie mieli żadnych problemów technicznych" i "nikt w firmie nie widział żadnego dowodu, żeby Zonda miała coś wspólnego" z portfelem zawierającym 4500 bitcoinów, który miał zapewnić finansową stabilizację.

Zondacrypto przestała normalnie obsługiwać klientów i utraciła estońską licencję.

Polityczne oblicze afery Zondacrypto

Nieprawidłowości w Zondacrypto szybko stały się sprawą polityczną. 8 kwietnia 2026 r. - dwa dni po publikacji Money.pl, od której wszystko się zaczęło, premier Donald Tusk nawiązał do dwukrotnie (obecnie już trzykrotnie) zawetowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy o kryptowalutach, której głównym założeniem było wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA, ujednolicającego warunki emisji i obrotu kryptoaktywów w całej Unii Europejskiej.

- Na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, Przemysław Kral, prezes zarządu Zondacrypto, dokonał wpłaty 450 tys. zł na rzecz Fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobro, natomiast spółka z nim powiązana wpłaciła do Fundacji Dobry Rząd Przemysława Wiplera (Konfederacja - red.) 70 tys. euro oraz była głównym sponsorem imprezy CPAC w Polsce, w trakcie ostatniej kampanii prezydenckiej - przekazał Donald Tusk.  Przypomnijmy, to właśnie podczas tego wydarzenia ówczesna sekretarz bezpieczeństwa wewnętrznego USA Kristi Noem udzieliła oficjalnego wsparcia kandydatowi PiS na prezydenta Karolowi Nawrockiemu.

Redakcja poleca

Przemysław Wipler w odpowiedzi zażądał od premiera przeprosin. "Sugestie formułowane przez Donalda Tuska, jakoby działalność Fundacji Dobry Rząd miała związek z prezydenckim wetem rządowej ustawy o kryptoaktywach, są absurdalne i stanowią insynuację naruszającą moje dobre imię. Nie prowadziłem jakichkolwiek rozmów dotyczących tej ustawy z jakimikolwiek przedstawicielami Kancelarii Prezydenta" - napisał Wipler w długim oświadczeniu na platformie X. 

Według części komentatorów Donald Tusk poprzez ujawnienie powiązań polityków Konfederacji i PiS z Zondacrypto chciał skłonić ich do zagłosowania za obaleniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. To się jednak nie udało. Przed głosowaniem Tusk stwierdził, że Zondacrypto powstała w "okolicznościach zasługujących na mocny film kryminalny". - Zondacrypto powstała w dziwnych okolicznościach, a jej właściciel zaginął w niewyjaśniony sposób. W 2022 r. rozpoczęła się wielka kariera tej firmy za pieniądze rosyjskiej mafii. Taką informację dysponują nasze służby. (...) Firma powiązana z rosyjskimi służbami stała się firmą, która finansuje wydarzenia polityczne i promuje bardzo konkretne siły polityczne w Polsce - przekonywał premier.

17 kwietnia 2026 r. rosyjski wątek sprawy poruszył także minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Jak przekazał, BitBay (później Zondacrypto) "powstała w roku 2014 i według wszelkiego prawdopodobieństwa powstała w środowisku środków pochodzących od ludzi zajmujących się nielegalnym obrotem paliwami płynnymi i papierosami".

- Potem, gdy giełda tej firmy została wpisana na listę ostrzeżeń KNF w roku 2018, według naszych służb pojawili się wokół tej firmy rosyjscy inwestorzy i rosyjskie ślady - działania rosyjskich służb. Tu pojawiły się pieniądze z zewnątrz, które uratowały działanie tej firmy i utorowały jej drogę do dalszych wielu lat działalności - wskazał. Według ministra są to pieniądze związane z wielkimi piramidami finansowymi, z rosyjskimi mafiami i z rosyjskimi służbami. 

Zondacrypto i bractwo z Tambowa

Więcej na temat rosyjskich wątków w aferze Zondacrypto napisała "Gazeta Wyborcza". W tekście z 27 kwietnia poinformowano, że kontrolę nad Zondacrypto miała przejąć tambowskaja bratwa (bractwo z Tambowa) - przestępcza grupa działająca od lat 80., początkowo zajmująca się brutalnym wymuszaniem haraczy, która od początku lat 90. zaczęła zyskiwać wpływy w świecie służb i władzy. "Tambowcy zmonopolizowali cały sektor paliwowo-energetyczny w Sankt Petersburgu. A media pisały o powiązaniach grupy z ówczesnym wiceprezydentem Sankt Petersburga, dziś prezydentem Władimirem Putinem" - czytamy.

"GW" powoływała się na treść notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, według której większościowe udziały w giełdzie Rosjanie przejęli w lipcu 2018 r. - Zondacrypto nosiła wtedy nazwę Bit Bay. "Po okresie pierwszych sukcesów przeżywała poważne załamanie. Wtedy z pomocą przyszli tambowcy, którzy działali przez polskiego pośrednika. Swoje większościowe udziały sprzedał Mateusz Bajer, jeden ze współzałożycieli spółki. Oficjalnie zostały one przejęte przez trzy podmioty zarejestrowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przez Sylwestra Suszka, drugiego z założycieli BitBay. Ale za wszystkim stały pieniądze tambowców” -  ustalił dziennik.

Z informacji "GW" wynika też, że notatka ABW podaje kwoty, jakie tambowcy mieli zapłacić za przejęcie kontroli nad Zondacrypto - były to dwie wpłaty, każda po "kilkadziesiąt milionów euro".

Według informatorów dziennika, w notatce widnieje też nazwisko pośrednika, który poznał udziałowców Bit Bay-a z Rosjanami. "Ma nim być nieznany szerzej polski biznesmen ze 'średniej półki', który robił z tambowcami interesy w branży paliwowej" -  opisywała gazeta.

Zondacrypto a PKOl

Giełda Zondacrypto była sponsorem kilku klubów sportowych, z których część, w tym Raków Częstochowa, GKS Katowice, Pogoń Szczecin oraz Dziki Warszawa po ujawnieniu informacji o nieprawidłowościach w spółce - zerwała z nią współpracę. Podobnie uczynił Polski Związek Kolarski.

Przede wszystkim jednak Zondacrypto była sponsorem generalnym PKOl i Olimpijskiej Reprezentacji Polski - współpraca rozpoczęła się w październiku 2025 roku, a umowa miała obowiązywać do igrzysk w 2028 roku.

Po wybuchu afery konsekwencje nieprawidłowości w Zondacrypto bezpośrednio dotknęły polskich sportowców. Problemy z wypłaceniem środków mieli m.in.  panczenista Damian Żurek oraz potrójny medalista w skokach narciarskich Kacper Tomasiak, który miał obiecane 550 tys. zł w tokenach.

Redakcja poleca

Mimo to 20 kwietnia 2026 r. prezes PKOl Radosław Piesiewicz przekonywał, że nie ma podstaw, aby rozwiązać umowę sponsorską z Zondacrypto, bo firma dotychczas wywiązuje się ze wszystkich zobowiązań. Kolejne środki wynikające z kontraktu miały zostać przekazane PKOl pod koniec kwietnia. - Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać - tłumaczył wówczas.

Piesiewicz odniósł się także do sytuacji Żurka i Tomasiaka, podkreślając, że nagrody w złotówkach oraz rzeczowe, które PKOl obiecał, zostały już wypłacone i przekazane.

Kilka dni później, 23 kwietnia 2026 r., Piesiewicz wypowiedział się już w innym tonie. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) zadeklarował, że jeśli do końca kwietnia nie wpłynie kolejna transza środków z giełdy kryptowalut Zondacrypto, to zerwie umowę sponsorską. Po raz kolejny przekazał, że nie poda się do dymisji, a nawet zamierza kandydować na następną kadencję. - Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - powiedział Piesiewicz na antenie RMF FM.

Środki z Zondacrypto nie wpłynęły na konto PKOl. 1 maja 2026 r. media poinformowały, że neon z logo giełdy zniknął z siedziby PKOl w Warszawie.

Zondacrypto wydała na reklamy 53,4 mln zł. Większość w TV Republika

Sprawę Zondacrypto, a konkretnie jej wydatkami na emisję reklam zajął się Instytut Monitorowania Mediów. Jak poinformowało 24 kwietnia IMM, w okresie od 31 marca 2024 do 31 marca 2026 r. giełda kryptowalut Zondacrypto wyemitowała reklamy w prasie, radiu i telewizji o łącznej wartości rynkowej 53,4 mln zł, a aż 96,2 proc. tej kwoty wydatkowano na spoty telewizyjne. Na reklamy w radio Zondacrypto przeznaczyła 1,3 mln zł (2,4 proc. całkowitego budżetu), zaś w prasie - 0,8 mln zł (1,4 proc. całkowitego budżetu).

Z budżetu telewizyjnego Zondacrypto na reklamy najwyższa kwota 37,3 mln zł trafiła do Telewizji Republika; kolejne miejsca zajęły stacje: TVN z wynikiem 5,7 mln zł i Polsat z kwotą 4 mln zł - wynika z badań obejmujących okres od marca 2024 do marca 2026 r.

"Zonda reklamowała się w bardzo wielu mediach a ceny u nas zaoferowane były po prostu bardziej konkurencyjne" - tłumaczył się szef TV Republika Tomasz Sakiewicz na platofmie X.

Co dalej z Zondacrypto?

Zondacrypto nie prowadzi już normalnej działalności operacyjnej. Estoński operator BB Trade Estonia OU stracił licencję na działalność związaną z usługami wirtualnych walut. W Estonii sąd zakazał spółce swobodnego rozporządzania majątkiem i ustanowił tymczasowego nadzorcę w związku z wnioskiem dotyczącym możliwej niewypłacalności. Nie oznacza to jednak jeszcze formalnego ogłoszenia upadłości.

Posłuchaj:

Według doniesień "Polityki Insight" polscy prokuratorzy mieli spotkać się z szefem Zondacrypto. "Rzeczpospolita" opisała, że doszło do spotkania prokuratora Marka Wełny z Przemysławem Kralem miała odbyć się w jednym z hoteli w Zatoce Perskiej. Polscy śledczy starają się namówić szefa Zondacrypto do składania zeznań w zamian za status świadka koronnego. O szczegółach tych wydarzeń rozmawiamy z Maciejem Czaplukiem, analitykiem Polityki Insight.

Źródło: Money.pl, Wirtualna Polska, PAP, TOK FM, Wyborcza.biz, Onet, TVP Info, gov.pl