Ebola znów atakuje. Czy mamy się czego bać? "Pierwsze symptomy przypominają objawy grypy"
- Wirus Eboli jest znany od wielu lat. Wywołuje epidemię w Afryce dość regularnie. Zazwyczaj były one jednak dość ograniczone, jeżeli chodzi o terytorium - mówiła w TOK FM wirusolożka ewolucyjna dr Emilia Skirmuntt z Uniwersytetu w Oxfordzie.
Ebola znów atakuje. Czy mamy się czego bać? "Pierwsze symptomy przypominają objawy grypy"
Rośnie liczba zakażonych wirusem Eboli. Według danych WHO liczba potwierdzonych przypadków przekroczyła 5,2 tys., z czego 2,5 tys. zakończyło się zgonem zarażonych. Epidemia rozprzestrzenia się w sześciu prowincjach Demokratycznej Republiki Konga i, zdaniem przedstawicieli WHO, daleko jej na razie do stanu wygaszenia.
- Wirus Eboli jest znany od wielu lat. Wywołuje epidemię w Afryce dość regularnie. Zazwyczaj były one jednak dość ograniczone, jeżeli chodzi o terytorium. Choć były i takie, które bardzo się rozprzestrzeniły, np. w 2014 roku. Epidemia szczepu Zair zabiła ok. 11 tys. osób - mówiła w TOK FM wirusolożka ewolucyjna dr Emilia Skirmuntt z Uniwersytetu w Oxfordzie.
Jak dodała wirus Eboli to wirus odzwierzęcy. Można się nim zakazić przez kontakt albo ze zwierzętami, które go przynoszą, jak np. nietoperze lub małpy, albo z płynami ustrojowymi osób zakażonych. - Powoduje gorączkę krwotoczną. Niszczy organy i sprawia, że ludzie zaczynają krwawić. Pierwsze symptomy przypominają objawy grypy - dodała w rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
"Każda epidemia jest inna"
Wirus rozprzestrzenia się pięć razy szybciej niż podczas wcześniejszych pandemii w DRK. Trzy firmy pracują nad szczepionką na Ebole. Wykorzystują i technologie mRNA (Moderna), i zmodyfikowane wirusy szympansów (Oxford). Jak zapewniła dr Emilia Skirmuntt badania nad szczepionką na wirus Eboli znajdują się w swojej końcowej fazie.
- Każda epidemia jest inna. A w obecnym czasie niestety mamy konflikty zbrojne, które sprawiają, że największe mocarstwa, które wcześniej były w stanie przeznaczyć duże ilości pieniędzy chociażby na prewencję czy szczepionki w tym momencie są związane konfliktami zbrojnymi, choćby na Ukrainie czy w Iranie. Stąd nie są w stanie odpowiedzieć tak szybko, jak było to chociażby w czasie epidemii Eboli w 2014 roku - dodała na koniec TOK FM.
Oficjalne dane wskazują na bardzo duży procent śmiertelności wśród chorych, sięga on nawet 47 procent. Jednak według Afrykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (Africa CDC) to wynik braku możliwości dokładnego oszacowania liczby chorych w wielu regionach Demokratycznej Republiki Konga.
Źródło: TOK FM