W najbardziej katolickim kraju w Europie. "Parlament rozpoczyna sesje od modlitwy"
"Ksiądz D’Amato twierdzi, że bicie na alarm w kwestii sekularyzacji jest przedwczesne, a spadek frekwencji na mszach nie oznacza zerwania z religią. (...). Ale i pod tym względem wyspy się zmieniają. "Większej ilości księży nie widziałem w Krakowie nawet" - pisał po wizycie w 1850 roku Zygmunt Miłkowski. Teraz Trevor Żahra wzdycha do Krakowa jako miasta, w którym księża chodzą w sutannach, a kościoły są pełne". Publikujemy fragment reportażu Michała Potockiego pt. "Malta. Święci i diabły".
Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Michała Potockiego pt. "Malta. Święci i diabły", która ukazała się 12 sierpnia 2026 roku nakładem wydawnictwa Czarne.
(...) O ile w Polsce kobiecie nic za aborcję nie grozi, o tyle na Malcie teoretycznie także ona może trafić za kratki na trzy lata. Wyroki bezwzględnego więzienia nie zapadają już od kilku dekad, ale w 2025 roku dwudziestoośmiolatka dostała karę dwudziestu dwóch miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za farmakologiczne przerwanie ciąży. Donieśli na nią lekarze, którym przyznała się do wzięcia pigułki poronnej, gdy trafiła do szpitala z bólem brzucha. W latach 2014-2025 policja otrzymała siedem podobnych zawiadomień. Cztery przyszły od lekarzy ze szpitala Mater Dei, dwa od partnerów i jedno od "innego członka rodziny".
Zmiany zachodzące na Malcie kryją w sobie paradoks. W większości państw zachodnich emancypacja kobiet znacznie - o całe pokolenia - wyprzedzała poszerzanie swobód osób homoseksualnych. Tutaj odwrotnie. Nawet rozwody były jeszcze nielegalne, gdy premier Gonzi zapowiedział wprowadzenie związków partnerskich niezależnie od płci partnerów. Jego lewicowy następca zgłosił jeszcze dalej idący projekt. W 2014 roku skodyfikowano jednopłciowe związki cywilne z prawem do adopcji dzieci, które od małżeństw różniły się głównie nazwą, i zapisano w konstytucji zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Dwa lata później Malta jako pierwszy kraj Unii Europejskiej zakazała terapii konwersyjnej, czyli dyskusyjnej metody stosowanej w celu zmiany orientacji. W 2017 roku, tuż po wyborach, ostatecznie zrównano prawa małżeństw dwu- i jednopłciowych. Jak mówi mi Bartolo, Muscat celowo zwlekał do końca kadencji, by z równości małżeńskiej uczynić temat kampanii. Rok później dorzucono dostęp do zabiegów in vitro dla par lesbijskich.
Większość Maltańczyków popiera te zmiany, mimo że są oni katolikami. Od 2015 roku państwo nieprzerwanie zajmuje pierwsze miejsce w Unii w rankingu równouprawnienia społeczności LGTBQ, opracowywanym przez lobbystów z organizacji ILGA-Europe. Polska jest przedostatnia, przed Rumunią. Pytałem Maltańczyków, czym wytłumaczyliby ten paradoks. Jak to się stało, że kraj trzystu sześćdziesięciu pięciu kościołów - jak głosi znana z przewodników legenda - wprawdzie nie zalegalizował aborcji, ale nie miał problemu z małżeństwami jednopłciowymi.
- To proste. Prawa gejów są prawami człowieka. Z aborcją jest trudniej, bo wchodzimy w sprawy życia i śmierci - odpowiada mi dziennikarka Nicole Meilak.
- Jeśli zapyta pan konserwatywnych polityków, powiedzą, że popierają prawa obywatelskie, bo to nie to samo co aborcja. Ale kiedy trwała dyskusja o rozwodach, nie popierali ich. Kiedy decydowały się kwestie dotyczące praw obywatelskich osób LGBT, też oponowali. Wspólnota LGBT uzyskała prawa dzięki Partii Pracy, więc to laburzyści zgarniają teraz głosy tego środowiska. Partia Nacjonalistyczna miała problem, by te zmiany zaakceptować, ale zorientowała się, że jeśli zaoponuje, będzie dalej tracić popularność jako ta zbyt konserwatywna - przekonuje Angele Deguara.
- Dominujące podejście do aborcji jest tu takie, że przerwanie ciąży to morderstwo. Twierdzi tak Kościół, a także grupy pro-life. W szkołach pokazywano film Niemy krzyk. Ale coś panu powiem. Wychowałam się na Malcie. Moja mama jest głęboko wierząca. I o ile nie widzę problemu z rozwodami czy prawami LGBT, o tyle w przypadku aborcji mam wątpliwości. Jestem wegetarianką, więc nachodzą mnie myśli o tym, dlaczego wspieram takie zakończenie życia, jeśli z powodów etycznych nie chcę na przykład jeść królików - tłumaczy Deguara. (...)
Konserwatywni politycy, o których mówi Angele Deguara, są w defensywie. Rozmawiając z nimi, odnosiłem wrażenie, że pogodzili się po cichu, że z aborcją będzie tak jak z prawami gejów i rozwodami, bo za ruchem pro‑choice przemawia machina historii. Jeśli tak, to mogą tylko opóźniać cały proces, ale go nie powstrzymają.
- Takie zmiany powinny być stopniowe. Muszą uwzględniać to, że nasze społeczeństwo to w większości praktykujący katolicy. Teraz trwa dyskusja o legalizacji eutanazji. Bóg jeden wie, co dokładnie mają na myśli ci, którzy to postulują, ale już jako obserwator z zewnątrz odnoszę wrażenie, że rząd chce przeforsować ten projekt. Jeśli tak się stanie, następnym gorącym tematem będzie aborcja - uważa Lawrence Gonzi. (...)
Podejście Kościoła również ewoluowało. Jak podkreśla ksiądz Anton D’Amato, hierarchowie nie zaleczyli traumy is-sittinijiet, gdy zaangażowanie biskupów w walkę z Mintoffem zamieniło Kościół z instytucji cieszącej się powszechnym autorytetem w jednego z wielu graczy politycznych. Wnioski wyciągnięte z tamtych czasów każą księżom stonować język, by uniknąć zarzutu mieszania się do polityki partyjnej, którym laburzyści chętnie ich szachują.
- Trauma lat sześćdziesiątych sprawia, że Kościół unika bezpośredniej konfrontacji. Jest ostrożny, co Partia Pracy wykorzystuje. Nie żądam dla Kościoła prawa weta wobec ustaw, ale to część naszego społeczeństwa, która zasługuje na to, by być wysłuchana - komentuje Manuel Delia.
Quiz: Ważne wydarzenia mijającego tygodnia. Trudny quiz TOK FM dla śledzących newsy uważnie
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Nawet Mario Grech, który po śmierci papieża Franciszka w 2025 roku był wymieniany jako kandydat na Tron Piotrowy, złagodził poglądy dotyczące homoseksualności. Za Benedykta XVI mówił, że wierni podważający naukę Kościoła w tej kwestii sami się ekskomunikują. Za jego następcy uznał, iż język katechizmu był dla gejów krzywdzący. Evarist Bartolo twierdzi, że dostojnik zmienił się pod wpływem nauk Franciszka. Sam kardynał mówił w kontekście "obecnego klimatu społecznego", że "przechodzimy przez okres zmian", które ocenił jako "bardzo pozytywne".
"Jeśli wybierzemy pozostanie Kościołem dnia wczorajszego, skończymy jako nieistotni dla społeczeństwa i nie wykonamy naszej misji" - przekonywał w rozmowie z "Malta Today", a pytany o zarzuty dotyczące jego domniemanej homofobii, zapewnił, że się zmienił. "W przeszłości sprawa seksualności powstrzymywała nas przed rozmawianiem z ludźmi. Była barierą. Tymczasem seksualność to tylko jeden z wymiarów ludzkiego życia" - dodawał.
Są tacy, którzy widzą w tym zwykły oportunizm. Wielu żałuje, że Grech jednak nie został papieżem. Uważają, że jego wybór powstrzymałby odpływ wiernych z Kościoła i zwiększył liczbę powołań, tak jak to miało miejsce w Polsce po wyborze Karola Wojtyły. No i, co tu kryć, pozytywnie wpłynąłby na rozpoznawalność Malty na świecie.
- A ja się cieszę, że nie został papieżem. To by za bardzo napompowało nasze ego - śmieje się profesor Carmel Cassar.
Ksiądz D’Amato twierdzi, że bicie na alarm w kwestii sekularyzacji jest przedwczesne, a spadek frekwencji na mszach nie oznacza zerwania z religią. Ludzie wciąż biorą śluby kościelne i chrzczą swoje dzieci. Ale i pod tym względem wyspy się zmieniają. "Większej ilości księży nie widziałem w Krakowie nawet" - pisał po wizycie w 1850 roku Zygmunt Miłkowski. Teraz Trevor Żahra wzdycha do Krakowa jako miasta, w którym księża chodzą w sutannach, a kościoły są pełne. Dawniej kappillan, proboszcz, był uznawany za kierownika wsi nawet przez władze brytyjskie, które konsultowały z nim sprawy ważne dla lokalnych społeczności. Te czasy minęły. Symboliczny kres wszechwładzy parafii wyznacza 1993 rok, gdy powołano samorządy lokalne.
Konstytucja wprawdzie nadal głosi, że "religią Malty jest religia Rzymskokatolickiego Kościoła Apostolskiego", "na organach władzy Rzymskokatolickiego Kościoła Apostolskiego spoczywa obowiązek i prawo nauczania, jakie zasady są dobre, a jakie złe", zaś "nauczanie religii Rzymskokatolickiego Kościoła Apostolskiego stanowi składnik obowiązkowego nauczania we wszystkich szkołach państwowych", a do tego parlament rozpoczyna sesje od modlitwy. Życie podąża jednak swoimi torami. W Boga wierzy dziewięciu na dziesięciu mieszkańców, lecz różnice między pokoleniami stają się coraz wyraźniejsze. Wśród ludzi starszych niż pięćdziesiąt sześć lat wiarę deklaruje dziewięćdziesiąt osiem procent ankietowanych, wśród młodszych niż trzydzieści pięć lat - siedemdziesiąt sześć procent.
Ostatnie dane archidiecezjalne pochodzą z 2017 roku i mówią o trzydziestu sześciu procentach uczęszczających na niedzielne msze, z tendencją spadkową. Na gruncie polskim to wynik porównywalny z diecezją białostocką.
- Większości religia już nie obchodzi, lecz mimo to jej potrzebujemy. Niezależnie od tego, kto w co wierzy, stanowi ona część naszego dziedzictwa. Kultura europejska jest tak mocno sprzężona z chrześcijańską, że nie da się oddzielić jednej od drugiej. Jak można zrozumieć Dantego bez znajomości tradycji chrześcijańskich? Pójść do Kaplicy Sykstyńskiej i nie wiedzieć, na co się patrzy? Powinniśmy uczyć dzieci chrześcijańskiej kultury, by mogły w pełni ją docenić. Bez tej wiedzy nasza kultura upadnie - uważa Trevor Żahra.
Ubocznym skutkiem modernizacji jest katastrofa demograficzna. Przez wieki uznawano, że bezdzietne małżeństwo to nie małżeństwo, a lokalnym odpowiednikiem "i żyli długo i szczęśliwie" na zakończenie baśni było u ghammru, u tghammru, u spiccat, czyli "żyli razem, mieli dzieci i koniec". Tymczasem w 2023 roku na jedną kobietę przypadało tu zaledwie 1,06 dziecka. To najniższy wynik w całej Unii Europejskiej i jeden z najgorszych na świecie. Zapytałem Pauline Miceli, czy aby tradycjonaliści nie mają racji, gdy dowodzą, że bez rewolucji obyczajowej nie byłoby kryzysu urodzeń. Odparła, że "zegara nie da się cofnąć", a przemiany wynikają z tego, że młodsze pokolenia mają inne oczekiwania, są przyzwyczajone do konsumpcji, do życia tu i teraz.
- Moja wnuczka mieszka ze mną. Stara się być niezależna finansowo, nie jest rozrzutna, ale co zarobi, to wydaje na siebie. Młodzi mówią, że nie planują dzieci, bo nie chcą zmieniać stylu życia. Chcą wychodzić na miasto, dwa razy do roku wyjeżdżać na wakacje za granicę. Dobrze im tak, jak jest. Moje pokolenie zostało inaczej wychowane. Nie mam odpowiedzi na pytanie, co z tym zrobić. Myślę, że w końcu znajdziemy jakieś rozwiązanie. Młode pokolenia też w końcu dojrzewają - mówi.
Co odważniejsi konstytucjonaliści zdołaliby zapewne udowodnić, że wszelkie niezgodne z nauką Kościoła obyczajowe nowinki są sprzeczne z ustawą zasadniczą, skoro to Kościół określa, "jakie zasady są dobre, a jakie złe", ale na Maltę aż tak kreatywna myśl prawnicza jeszcze nie dotarła.
Posłuchaj: