Sędzia, który wykazał się sprytem, żeby dostać dodatek mieszkaniowy, właśnie awansował. Wysoko!

Mowa o sędzim Jerzym Daniluku. Właśnie zastąpił poprzedniego prezesa, którego kandencja upłynęła 6 grudnia. - Daniluk to kolejna "dobra zmiana" w sądownictwie - słyszymy od sędziów z lubelskiej apelacji.
Zobacz wideo

Sędziowie z Lublina, którzy odezwali się do TOK FM w tej sprawie, nie chcą rozmawiać przed mikrofonem, chcą chronić swoją anonimowość. W rozmowie mówią nam jednak, że "powołanie Jerzego Daniluka na prezesa Sądu Apelacyjnego to jak policzek dany im w twarz".

W 2018 roku opisywaliśmy, jak wiceprezes apelacji Jerzy Daniluk, który był formalnie zatrudniony w Sądzie Okręgowym w Lublinie - chciał 3,2 tys. zł dodatku mieszkaniowego. Ten mu się nie należał, ale... złożył wniosek o przeniesienie do innego sądu, w Siedlcach. Oczywiście, tylko na papierze, w dokumentach, bo dalej pozostawał wiceszefem sądu w Lublinie. Potwierdziła nam to wtedy rzeczniczka apelacji.

Ministerstwo Sprawiedliwości wydało wtedy w tej sprawie oświadczenie, z którego wynikało, że nikt prawa nie złamał, a dodatek mieszkaniowy sędziemu się należał. 

Była dziwna sprawa z dodatkiem - teraz jest awans

- Jerzy Daniluk jest osobą o zerowym autorytecie wśród sędziów Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Przypomnę, że w głosowaniu nad tym, czy powinien otrzymać awans do tego sądu, nie uzyskał wymaganego poparcia - mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia". - To, że Jerzy Daniluk zostaje właśnie prezesem Sądu Apelacyjnego w Lublinie pokazuje, że pomimo formalnego odejścia z Ministerstwa Sprawiedliwości Łukasza Piebiaka - tak naprawdę nie zmieniło się nic - dodaje Przymusiński.

Jerzy Daniluk na razie nie powołał wiceprezesa, nie ma też przewodniczących wydziałów. Na piątek przewidziane jest zebranie Kolegium Sądu, na którym zapewne te decyzje zostaną ogłoszone. - Na pewno będą to już  "dobrozmianiowi" kandydaci, bo coraz więcej takich sędziów jest w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie - mówią nam sędziowie. Jak słyszymy, powoli, ale systematycznie następuje wymiana sędziów, tak by w apelacji było jak najwięcej "swoich", czyli sprzyjających ministrowi sprawiedliwości i jego współpracownikom.

Niektórzy doświadczeni sędziowie - z wieloletnim stażem w apelacji - gdy kończą 65 lat, muszą odejść, bo nie dostają zgody na dalsze orzekanie. Mimo, że o taką zgodę występują, "decydenci" uznają, że ci - są już "nieprzydatni".

Sprawa z Lublina nie jest wyjątkiem. W ostatnich dniach głośno było o innej zmianie - w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Prezesem tego sądu został rzecznik dyscyplinarny dla sędziów, Piotr Schab. Niedługo później okazało się, że jego zastępcą ma zostać... zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów, Przemysław Radzik

DOSTĘP PREMIUM