Sprawa Żulczyka umorzona. Ekspertka: Sąd potwierdził, że mamy prawo krytykować władzę

Sąd umorzył sprawę pisarza Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy. - Ten wyrok to światełko w tunelu i znak, że mamy jeszcze sądy, które stoją na straży naszych fundamentalnych praw - mówiła w TOK FM Joanna Szymańska z międzynarodowej organizacji pozarządowej ARTICLE 19. Jak dodała, władza w Polsce używa ostrego "języka do obrażania obywateli, a nie chce dopuścić do tego, by sama była krytykowana".
Zobacz wideo

Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę pisarza Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy. Chodzi o wpis zamieszczony w mediach społecznościowych w listopadzie 2020 r., w którym - w kontekście wyborów prezydenckich w USA - Żulczyk nazwał prezydenta "debilem". Prokuratura zarzuciła pisarzowi przestępstwo z art. 135 par. 2 Kodeksu karnego: "Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

- Ten wyrok to światełko w tunelu i znak, że mamy jeszcze sądy, które stoją na straży naszych fundamentalnych praw - oceniła w TOK FM Joanna Szymańska z międzynarodowej organizacji pozarządowej ARTICLE 19. - Jakub Żulczyk ma prawo do tego, żeby nawet w ostrych słowach ocenić konstytucyjny organ państwa, czyli prezydenta naszego kraju. Dzisiejszym wyrokiem sąd potwierdził, że mamy prawo krytykować władzę - dodała w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Jak dodała, nie uważa słów Jakuba Żulczyka za obrażających prezydenta. - To była po prostu ostra krytyka. Ona może się nam nie podobać, ale ma prawo istnieć - podkreśliła. Zastrzegła, że inaczej jest mową nienawiści, która podżega do przemocy, jednak - jak dodała - słowa Żulczyka nią nie były.

Prowadzący audycję przypomniał, że Jakub Żulczyk mówił w sądzie w podobnym tonie - tłumaczył, że jego wpis w mediach społecznościowych na temat prezydenta nie miał być przyczynkiem do oceny intelektu Andrzeja Dudy ani go znieważać, tylko był formą krytyki władzy. - Zgadzam się. Gdy w Polsce widzimy teraz brak poszanowania praw obywatelskich, łamanie konstytucji, to zauważamy, że ten język krytyki się zradykalizował. Ludzie wychodzą na ulicę z wulgaryzmami, bo tylko to już im zostaje, żeby pokazać swoją złość i rozczarowanie. Jak widać, inaczej tej krytyki nie chcą czy nie mogą wyrazić. Powinni mieć do tego absolutnie prawo - oceniła.

Żulczyk zwracał uwagę na sali sądowej, że władza też radykalizuje język, gdy mówi np. - ustami Andrzeja Dudy - że osoby LGBT to ideologia, a nie ludzie. - Niestety w Polsce wygląda to tak, że władza chciałaby używać takiego języka do obrażania obywateli, a nie chce dopuścić do tego, by sama była krytykowana - zauważyła ekspertka.

Archaiczne prawo

Joanna Szymańska zwróciła też uwagę na sam art. 135 par. 2 Kodeksu karnego i nazwała go reliktem. - Sam sędzia przypomniał w uzasadnieniu wyroku, że w wielu publikacjach i opiniach prawnych artykuł o znieważaniu prezydenta określa się jako archaiczny. Takie prawo jest też w innych krajach, także unijnych, ale tam często jest martwe albo się od niego odchodzi - dodała.

Podkreśliła, że każdy obywatel - łącznie z prezydentem - ma prawo od ochrony swojego dobrego imienia i ma instrumenty prawne do jego ochrony w Kodeksie postępowania cywilnego. - Dlatego my jako ARTICLE 19 zawsze apelujemy, żeby odchodzić od stosowania Kodeksu karnego do karania za wypowiedzi i żeby stosować kodeks cywilny. On nie jest tak bardzo inwazyjny i nie prowadzi do tego, że oskarżony może nawet trafić za swoją wypowiedź do więzienia - stwierdziła.

Jak zaznaczyła, stosowanie w takich sprawach Kodeksu karnego może wywoływać "efekt mrożący". - Czyli gdy się słyszy o wyroku skazującym za wypowiedź, to potem kolejna osoba dwa razy się zastanowi, zanim skrytykuje prezydenta - podsumowała gościni TOK FM.

Wpis Jakuba Żulczyka

Po wyborach prezydenckich w USA w 2020 r. prezydent Andrzej Duda napisał na Twitterze: "Gratulacje dla Joe Bidena za udaną kampanię prezydencką; w oczekiwaniu na nominację Kolegium Elektorów Polska jest zdeterminowana, by utrzymać wysoki poziom i jakość partnerstwa strategicznego z USA". Wpis ten skomentował pisarz Jakub Żulczyk.

"Nigdy nie słyszałem, aby w amerykańskim procesie wyborczym było coś takiego, jak 'nominacja przez Kolegium Elektorskie'. Biden wygrał wybory. Zdobył 290 pewnych głosów elektorskich, ostatecznie, po ponownym przeliczeniu głosów w Georgii, zdobędzie ich zapewne 306, by wygrać, potrzebował 270. Prezydenta-elekta w USA 'obwieszczają' agencje prasowe, nie ma żadnego federalnego, centralnego ciała ani urzędu, w którego gestii leży owo obwieszczenie. Wszystko, co następuje od dzisiaj - doliczenie reszty głosów, głosowania elektorskie - to czysta formalność. Joe Biden jest 46 prezydentem USA. Andrzej Duda jest debilem" - napisał na Facebooku.

DOSTĘP PREMIUM