Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży bez dofinansowania rządowego. Czy premier zareaguje na apel fundacji?

Rząd podjął decyzję, że nie będzie dofinansowywał Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, który prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. A osób, które liczą na pomoc i wsparcie ekspertów, dyżurujących przy telefonie, jest z rok na rok coraz więcej. - W 2019 roku interwencji, czyli działań, które podejmujemy, kiedy zagrożone jest zdrowie lub życie dziecka było 519, w 2022 - 747, a w roku ubiegłym aż 823 - mówiła w TOK FM koordynatorka fundacji Paulina Włodarczyk.
Zobacz wideo

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę działa od 2008 rok. Linię 116 111 powołało MSWiA w ramach zobowiązań Polski wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej. W pierwszych latach działania telefon był współfinansowany ze środków publicznych. Państwo przekazywało między 30. a 60. proc. rocznego budżetu utrzymania działania telefonu. Koszt rocznej działalności to co najmniej 3 mln zł rocznie. Jak informuje fundacja, "w ostatnich latach wsparcie finansowe drastycznie zmalało i nie przekraczało 6 procent".

W 2022 r. spadnie do zera. Rząd podjął decyzję: Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży traci dofinansowanie. MSWiA na pytania Reportera TOK FM Krzysztofa Horwata, o powody odcięcia dofinansowania, odpisało:  "informujemy, że Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka jest czynny całą dobę, 7 dni w tygodniu".

-  Faktycznie jest tak, że powstał telefon zaufania RPD, jest już od dłuższego czasu, a teraz działa 24 h na dobre. To bardzo dobrze, że jest, ale myślę sobie, że tych telefonów i miejsc, gdzie dzieci mogą dostać bezpłatną i anonimową pomoc, nigdy za wiele - komentowała w TOK FM Paula Włodarczyk, koordynatorka telefonu zaufania w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak przyznała, "decyzji rządu nie rozumie". Tym bardziej, że telefon 116 111, gdzie dzieci i młodzież mogą znaleźć bezpłatną anonimową pomoc stał się już bardzo rozpoznawalny. - Mnóstwo ich dzwoni - podkreśliła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Po drugie, do tej pory fundacja nie dostała merytorycznego wytłumaczenia, dlaczego zabrakło dla niej publicznych pieniędzy. - Dostaliśmy informację, że MSWiA, że nie rozpisze konkursu na dziecięcy telefon zaufania w tym roku  i poprosiliśmy o pisemne wyjaśnienie. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Podobnie było w przypadku konkursu Ministerstwa Zdrowia. Wyjaśnienie brzmiało tylko, że to była decyzja ministra zdrowia o unieważnieniu konkursu - mówiła w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Apel do premiera Morawieckiego 

O tym, że  Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży jest potrzebny, świadczą statystyki dotyczące samobójstw i prób samobójczych nieletnich - co trzy dni śmierć ponosiła jedna młoda osoba. To dane z 2020 roku, pełnych danych za ubiegły rok nie ma. Ale z tych niepełnych, jakie ujawniła policja, wynika, że w ciągu 11 miesięcy 2021 roku prób samobójczych dzieci i młodzieży było prawie 500 więcej niż przez cały 2020 rok.

Choć od lat głośno mówi się o kryzysie psychiatrii dziecięcej i zwraca uwagę na problemy dzieci i młodzieży, to nadal brakuje zarówno psychologów w szkołach (w blisko połowie szkół nie jest zatrudniony ani jeden na odrębnym etacie), a także miejsc dziennych oddziałów psychiatrii dziecięcej (aż pięciu polskich województwach, jak wskazywał raport NIK).

Dlatego telefon 116 111 jest tak ważny. Dzieci dzwonią w trudnych dla siebie sytuacjach, kiedy nie mogą liczyć na inny rodzaj wsparcia, pomocy, gdy nie mają z kim porozmawiać o swoich problemach. - Nadrzędnym tematem jest temat zdrowia psychicznego. Dzieci mówią o swoim gorszym samopoczuciu, że zmagają się z depresją, myślami samobójczymi, samookaleczeniami, że są samotne. Mówią też o przemocy, której doświadczają bardzo często. O relacjach trudnych z rówieśnikami, z rodziną. Poruszają tematy dotyczące seksualności i dojrzewania - wyliczyła ekspertka Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak zauważyła, rozmowy są coraz dłuższe i coraz trudniejsze. Jest ich też teraz coraz więcej. - W 2019 roku interwencji, czyli działań które podejmujemy, kiedy zagrożone jest zdrowie lub życie dziecka lub jest ono w trakcie próby samobójczej, podjęliśmy 519, w  2022  - 747, a w roku ubiegłym - aż 823 - mówiła.

Odebranych telefonów było ponad 57 tys., czyli ok. jednej czwartej przychodzących połączeń.  

Co dalej?

Nie wiadomo, jak dalej, bez rządowego dofinansowania, będzie działał telefon zaufania 116 111. Paula Włodarczyk nie ma wątpliwości, że jego dalsze funkcjonowanie całą dobę jest zagrożone.

Dlatego fundacja już wystąpiła z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego. "W tej chwili telefon działa wyłącznie dzięki hojności indywidualnych obywateli, prywatnych fundacji i firm. Jednak w sytuacji braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony budżetu państwa, a także wysokiej inflacji, jego dalsze działanie w trybie 24/7 nie będzie możliwe, co pozbawi wiele dzieci szansy na pomoc, także w dramatycznych sytuacjach" - można w nim przeczytać.  

Fundacja przypomina, że w innych krajach członkowskich UE poziom finansowania z funduszy publicznych mieści się w przedziale 13-100 proc. rocznego budżetu działania linii 116 111.  

DOSTĘP PREMIUM