Sierakowski coraz bliżej zebrania pieniędzy na drona Bayraktar. Co dalej? "Bardzo prosta droga"

Około 6 mln zł brakuje do pełnej kwoty, by kupić drona bojowego dla Ukrainy. - My nawet nie musimy tak robić, by on się w Polsce pojawił, bo na takie rzeczy nie ma czasu. Tam jest wojna, to ma jak najszybciej trafić do wojska ukraińskiego - mówi w TOK FM Sławomir Sierakowski z "Krytyki Politycznej", który zainicjował w sieci zbiórkę.
Zobacz wideo

Już prawie 17 mln zł udało się zebrać - za pośrednictwem portalu zrzutka.pl - na drona bojowego Bayraktar dla ukraińskiej armii. To ponad 74 proc. potrzebnej kwoty. Akcję wsparło do tej pory ponad 151 tys. osób.

Zbiórkę organizuje dziennikarz "Krytyki Politycznej" Sławomir Sierakowski, który przyznał w TOK FM, że jest zaskoczony hojnością darczyńców. - To liczby astronomiczne i rzadko spotykane - mówił w "Prawda Nas Zaboli" u Piotra Najsztuba.

Wskazał przy tym, że początkowo nie zakładał, że koszt zakupu drona jest aż tak duży. - Pomyliłem się i  z początku napisałem, że to są 4,5 mln zł. Potem się okazało, że jednak 22 mln zł. Musiałem to szybko zmienić - dodał. - Ale też miałem świadomość, że ile byśmy nie zebrali, to i tak pójdzie na fundusz sił zbrojnych Ukrainy. Tak czy inaczej, pomożemy - zastrzegł od razu. 

"Takie działania lubią ciszę"  

Jak w praktyce ma wyglądać przekazanie drona, jeśli faktycznie uda się zebrać potrzebne 22,5 mln zł? Jak mówił Sławomir Sierakowski, jest kilka możliwości. Choć, jak od razu zastrzegł, "takie działania lubią ciszę". - W żadne szczegóły nie wejdę - dodał dziennikarz "Krytyki Politycznej".

Zapewnił jednak, że jest też "bardzo prosta droga, którą bardzo prawdopodobne, że pójdzie". To przesłanie środków z rachunku płatniczego zrzutka.pl, do jednej z instytucji do tego powołanych albo przez rząd w Kijowie, albo przez prezydenta Ukrainy, np. do fundacji United24. - My nawet nie musimy tak robić, by dron się w Polsce pojawił, bo na takie rzeczy nie ma czasu. Tam jest wojna, to ma jak najszybciej trafić do wojska ukraińskiego - dodał Sławomir Sierakowski i dodał, że czułby się głupio, gdyby "zrobiono z tego show". 

Dziennikarz nie wykluczył jednak jeszcze innego rozwiązania, kiedy firma turecka, producent Bayraktara, zdecydowałby się "sama przekazać go Ukraińcom za darmo". Podobnie, jak było to w przypadku zrzutki ukraińskiej czy litewskiej. - Nas z kolei poprosi wtedy, by zebrane środki rozdysponować na pomoc humanitarną, w czym portal zrzutka.pl jest doświadczony. A wtedy będzie to oznaczało, że wsparlibyśmy Ukrainę kwotą blisko 50 mln zł - skwitował. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM