Deportacja 26-letniego Irakijczyka. We wtorek zablokował ją kapitan samolotu, a w środę Straż Graniczna odpuściła
We wtorek do wywiezienia Irakijczyka z Polski nie doszło, bo pilot miał odmówić wpuszczenia mężczyzny na pokład, o czym informowaliśmy w TOK FM. Według aktywistów na mężczyznę - w związku z jego zaangażowaniem w prodemokratyczne protesty - po powrocie do Iraku czekałaby pewna śmierć.
Irakijczyk cały czas przebywa w ośrodku w podwarszawskiej Lesznowoli. Straż Graniczna przekazała aktywistce Laurze Kwoczale, że dziś (środa) jego deportacja nie jest planowana. - Mały duży sukces. Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń. Chcemy zaopiekować się prawnie tą osobą. Widać jednak, że presja ma sens - powiedziała Kwoczała reporterce TOK FM Monice Zdzierze.
Mężczyzna jest cały czas w kontakcie z aktywistami. Niewykluczone, że próby jego deportacji będą podejmowane w kolejnych dniach. Jednocześnie mężczyzna ma złożyć kolejny już wniosek o objęcie go ochroną międzynarodową.
Sprawa 26-letniego Irakijczyka
Młodzi ludzie w Iraku od pewnego czasu protestują przeciwko sytuacji w swoim kraju. To niezwykle niebezpieczne, bo za takie demonstracje może grozić nawet kara śmierci. 26-latek, którego historię opisujemy, brał udział w takich protestach. - Dostawał pogróżki, które świadczyły o tym, że jest zagrożone bezpośrednio jego życie. Dlatego zdecydował się na wyjazd z kraju - opowiada Joanna Sarnecka, aktywistka, która pomaga w tej sprawie.
Mężczyzna postanowił uciekać i trafił na Białoruś. - W sierpniu 2021 roku został złapany i od tamtej pory przebywał w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców, w których nie ma żadnej wolności. Nawet przestępca wie, kiedy wyjdzie, jakie są jego prawa, ale w tych ośrodkach tym ludziom odbiera się wszelkie prawa - mówi aktywistka.
W sprawę młodego Irakijczyka zaangażowały się: biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, prawnicy ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej i aktywiści z wielu innych organizacji, a także posłowie Lewicy. Do zablokowania deportacji 26-latka nawołuje również KOD.