Kurski "odstawiony do 'duchówki'". Jak nadejdzie czas, będzie "wynajdować dziadków w Wehrmachcie"

Jacek Kurski, były prezes TVP miałby zająć fotel szefa resortu cyfryzacji - wynika z doniesień medialnych. - Premier mógłby się zacząć cieszyć z tego, że jego ewidentny oponent ma kłopoty, ale nie może. Bo zaraz się okaże, że będzie miał go w rządzie. Tak jak ma już Janusza Kowalskiego - skomentowała w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej".
Zobacz wideo

Były prezes TVP Jacek Kurski ma zostać nowym ministrem cyfryzacji - wynika z ustaleń Radia ZET. W praktyce oznaczałoby to też reaktywację resortu, który został zlikwidowany dwa lata temu.

Zdaniem Zuzanny Dąbrowskiej, dziennikarki "Rzeczpospolitej" to realny scenariusz. - Pewnie coś jest na rzeczy. A tak naprawdę potrzebna jest - kiedyś się mówiło - "duchówka". Czyli miejsce w kuchni kaflowej, gdzie można było odstawić potrawę, by pozostała ciepła - mówiła w TOK FM. - Tak też można by odstawić Jacka Kurskiego do takiej "duchówki". On by wszystkie swoje zalety trzymał w ciepłe, a w odpowiednim momencie byłby znowu wyjęty i postawiony na widoku - dodała w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Czy faktycznie Kurski obejmie tekę w resorcie cyfryzacji, nie wiadomo, bo brak konkretnych decyzji i deklaracji. Partia rządząca milczy. Rzecznik PiS Radosław Fogiel stwierdził tylko dość enigmatycznie: "Wielu nosi buławy w plecakach. O tym, kto zasili rząd zdecyduje kierownictwo PiS. Na razie jesteśmy w domenie spekulacji".

Jak zastrzegła Dąbrowska, choć na odpowiedź ws. przyszłości byłego prezesa TVP przyjdzie jeszcze zaczekać, to jedno jest pewne: "Nie jest tak, że premier wstaje rano i mówi: 'Teraz muszę zmienić ministra. Mam inicjatywę'". Dziennikarka przywołała brak realnego wpływu na politykę personalną w rządzie, przypominając, że Jacka Kurskiego od dawna Mateusz Morawiecki nie lubi. I nie jest to tajemnicą.

- Kurski zbudował swoją pozycję jako jednej z najważniejszych osób w państwie, kreującej nie świat medialny czy propagandę, ale rzeczywistość. Jeśli z takiej pozycji nagle spada się w niebyt, jeśli jest to duchówka, to jest to niesamowicie bolesne. Premier mógłby się zacząć cieszyć z tego, że jego ewidentny oponent w ramach obozu władzy ma kłopoty, ale nie może. Bo zaraz się okaże, że będzie miał go w rządzie. Tak jak ma już Janusza Kowalskiego. Kto wie, kto jeszcze do końca kadencji w tym rządzie się znajdzie. Z osób premierowi niemiłych - podkreśliła rozmówczyni Mikołaja Lizuta.

"Przypomnieć Kurskiemu, że ten obiecał posłuszeństwo"  

- A czy Jacek Kurski nie jest problemem dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS? To ewidentny cynik, który kieruje się wyłącznie polityczną kalkulacją. Bez emocji - pytał dziennikarz TOK FM.  - Moment jest niezwykle istotny - odpowiedziała krótko dziennikarka "Rzeczpospolitej", wskazując, że kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami. A Kurski nie raz pokazał, że jest specjalistą w robieniu kampanii wyborczych. I to może stanowić przewagę nad jego wadami.

- Teraz prezes PiS jest w momencie wchodzenia na pole minowe - kampania, nawet dla partii, która się niespecjalnie przejmuje regułami demokracji, zawsze jest polem minowym. Musiał pokazać, jaką ma władzę, przypomnieć Kurskiemu, że ten obiecał mu kiedyś posłuszeństwo. Że musi się stosować do tego i  Kurski się dostosował - mówiła Dąbrowska.

W jej ocenie, problematyczna była z kolei sytuacja, gdyby Jacek Kurski został wyrzucony z Prawa i Sprawiedliwości. Bo, jak tłumaczyła, na pewno nie pozostałby cichym i pokornym sługą.  - Ale skoro ma gwarantowaną jedynkę na liście, być może będzie ministrem cyfryzacji, to wszystko to jest w ramach dość stabilnego układu. Prezes rządzi, inni się z jego słuchają, dlatego, że mają z tego określone korzyści i gwarancje kariery. Tutaj problemu nie ma - podkreśliła.

Jak oceniła, bez względu na to, czy Kurski zostanie szefem kampanii PiS, to na pewno będzie miał bardzo duży wpływ na wyborczą walkę. Tym bardziej, że już widać, w którą stronę  kampania wyborcza pójdzie.

- To nie ten moment, kiedy politycy ugrupowania, o którym mało już kto pamięta - Polska Jest Najważniejsza, uczynili z prezesa miłego polityka, który w ciepły sposób zwracał się do narodu. Tak już nie będzie. Teraz to konfrontacja z różnymi środowiskami, np. z Niemcami. Bardzo ostry głos.  A w tej poetyce Kurski mieści się znakomicie, może podpowiadać bon moty, hasła, strategie; wynajdować dziadków nie tam, gdzie trzeba, np. w Wehrmachcie. I naprawdę się do tego świetnie nadaje - podsumowała Zuzanna Dąbrowska.

DOSTĘP PREMIUM