"Jesteś za gruba, posuń to du..sko!". Ekspertka punktuje, czego Kaczyński nie wie o rodzących kobietach

Jarosław Kaczyński przyczyn kryzysu demograficznego upatruje w tym, że kobiety "dają sobie w szyję". - To zdanie oburzyło niejedną kobietę i pokazuje też pewien rodzaj odklejenia od rzeczywistości. Dopóki nie zacznie się pytać kobiet, jak jest naprawdę, to potem się takie rzeczy opowiada - mówiła w TOK FM Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji "Rodzić po Ludzku".
Zobacz wideo

Nie milkną echa sobotniej diagnozy prezesa PiS dotyczącej zapaści demograficznej w Polsce. Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego powodem niskiej dzietności jest to, że kobiety "dają w szyję". - Jak kobieta do 25. roku życia daje w szyję to, trochę żartuję, ale nie jest to dobry prognostyk w tych sprawach – ocenił na spotkaniu z mieszkańcami Ełku.

- To zdanie oburzyło niejedną kobietę i pokazuje też pewien rodzaj odklejenia (Jarosława Kaczyńskiego – przyp. red.) od rzeczywistości. To, co on mówi, ma niewiele wspólnego z prawdziwą przyczyną, dla której w Polsce rodzi się mało dzieci. To wielowątkowy problem i dopóki nie zacznie się pytać kobiet, jak jest naprawdę, to potem się takie rzeczy opowiada – komentowała w TOK FM Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji "Rodzić po Ludzku".

Jako specjalistka ds. opieki okołoporodowej zwróciła uwagę, że prawdziwym problemem, który przyczynia się do narastania kryzysu demograficznego w Polsce, jest przemoc położnicza. Dodała, że jej fundacja zbiera opinie matek o tym, w jakich warunkach rodzą Polki. Wynika z nich, że dla co dziesiątej kobiety w Polsce poród jest traumą i "jednym z najgorszych wydarzeń w życiu". - Więc to doświadczenie może wpływać na ich decyzje reprodukcyjne. Poród wyznacza drogę do następnego macierzyństwa. Jeśli ta droga jest traumą, to dla wielu kobiet, które zastanawiają się, czy po raz kolejny urodzić, jest argument, żeby powiedzieć "Nie!" - tłumaczyła w rozmowie z Adamem Ozgą.

"Jesteś za gruba, posuń to dup..sko!"

Ekspertka przypomniała, że właśnie za rządów PiS-u został zlikwidowany w Ministerstwie Zdrowia Departament Matki i Dziecka. A było to miejsce, w której prowadzono analizy dotyczące tego, co się dzieje w opiece okołoporodowej. - Departamentu nie ma, a przemoc położnicza w szpitalach jest faktem. Kobiety mówią, że są tam wyśmiewane i szantażowane, że podnosi się na nie głos. To są problemy, z którymi kobiety się borykają. A że dzieje się to przy porodzie, to na stałe wpisuje się to w ich życie - podkreśliła.

Gościni TOK FM mówiła również, że do Fundacji "Rodzić po Ludzku" przychodzą listy, w których Polki wyznają, iż już nigdy więcej nie chcą rodzić. - Dzielą się z nami bardzo traumatycznymi historiami dotyczącymi przebiegu ich porodów. Opisują postawy personelu szpitalnego. Bo kobiety bardzo zwracają uwagę na kwestię godnościową. A słowa, które słyszą na porodówkach, będą w nich żyły na zawsze. Np.: "Jesteś za gruba, posuń to dup..sko!" - przytoczyła.

Jak oceniła, "taka przemoc jest demokratyczna", czyli dotyka kobiety zarówno w dużych, jak i małych miastach. - To może przydarzyć się każdej kobiecie. Natomiast nasze badania pokazują, że czynnikiem ochronnym jest edukacja. Czyli to, że kobiety są świadome swoich praw, znają prawidłowe standardy opieki okołoporodowej i że rodzą z bliskimi osobami. To daje im poczucie bezpieczeństwa – podsumowała Joanna Pietrusiewicz.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM