Szokujące dane dotyczące molestowania seksualnego dziennikarek w Polsce. "Udawali, że tego nie widzą"

Instytut Zamenhofa zbadał skalę molestowania seksualnego dziennikarek w Polsce. - Z naszych badań wynika, że mniej więcej co druga dziennikarka w Polsce zetknęła się w trakcie swojej pracy z molestowaniem seksualnym w jakiejś formie - mówił w TOK FM prezes zarządu Instytutu Zamenhofa Paweł Prus.
Zobacz wideo

Medialny think-tank Instytut Zamenhofa opublikował raport "Off the record: Molestowanie seksualne dziennikarek w Polsce", w którym opisał problematykę przemocy seksualnej wobec kobiet w mediach. Badania przeprowadzono na próbie 268 dziennikarek. 

- Chcieliśmy zobaczyć, jaka jest skala tego zjawiska, bo nikt wcześniej w Polsce nawet nie próbował tego zbadać. A środowisko dziennikarskie jest bardzo specyficzne. Media pełnią funkcję kontrolną, bardzo chętnie rozliczają polityków np. z tego co robią złego to też od dziennikarzy chyba mamy prawo wymagać pewnych bardzo wysokich standardów etycznych - wyjaśnił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" Paweł Prus z Instytutu Zamenhofa.

Jak mówił, uzyskane dane "są szokujące". - Z naszych badań wynika, że mniej więcej co druga dziennikarka w Polsce zetknęła się - w trakcie swojej pracy - z molestowaniem seksualnym w jakiejś formie - poinformował ekspert. Co ważne, nie zawsze chodzi o molestowanie w miejscu pracy, w redakcji. - 25 procent dziennikarek, które wzięły udział w badaniu, powiedziało, że sprawcą molestowania była osoba, którą spotkały w związku z wykonywaną pracą. Czyli np. rozmówca, bohater tekstu, polityk - wskazał gość TOK FM.

"Wciąż uważa się, że to temat, o którym lepiej jest nie mówić"

Rozmówca Piotra Maślaka podkreślił także, że zdecydowana większość biorących udział w badaniu dziennikarek (82 procent) nigdzie nie zgłosiła tego, że były molestowane. - To temat o którym rozmawia się z zaufaną koleżanką, z kimś bardzo bliskim, ale nie zgłasza się przełożonym czy pracodawcy - mówił.

Dlaczego tak się dzieje? - Zauważyliśmy, że panuje powszechne przekonanie, że to nie ma sensu, że ich skargi nie zostaną wysłuchane. Silna jest obawa, że spotkają się z ostracyzmem jako te, które niepochlebnie wypowiadają się na temat swoich pracodawców, kolegów, swojego środowiska pracy - powiedział Prus.

Powody do strachu są, bo jak udało się ustalić autorom raportu, niewielka część redakcji czy firm medialnych w Polsce w ogóle ma procedury, które pozwalają jakoś zareagować i chronić ofiary w takiej sytuacji. - W większości firm medialnych w Polsce wciąż uważa się, że to taki temat, o którym lepiej jest nie mówić - relacjonował Paweł Prus.

Jak dodał, wiele do życzenia pozostawiają też reakcje współpracowników. - Z tym też zderzyliśmy się w tym raporcie, że w wielu sytuacjach, opowiedzianych nam przez dziennikarki, dochodziło do fizycznego molestowania seksualnego związanego np. z dotykiem w sytuacjach publicznych czy na imprezach, gdzie byli dziennikarze. I koledzy, koleżanki z redakcji udawali wówczas np., że tego nie widzą - powiedział gość TOK FM.

Ocenił, że prawdopodobnie dziennikarze po prostu nie wiedzieli, jak się zachować. - Dlatego w naszym raporcie ekspertka przygotowała rekomendacje nie tylko dla ofiar molestowania seksualnego, ale także jego świadków, redakcji i dla osób stosujących przemoc - podsumował prezes Instytutu Zamenhofa.

TOK FM PREMIUM