"Świrski został wysłany do KRRiT, żeby robić brudną robotę". Luft o karze dla Radia Zet i rozgrywce z niezależnymi mediami
polityka
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski 11 sierpnia podjął decyzję o nałożeniu na spółkę Eurozet kary w wysokości 476 tys. zł. Chodzi o emisję na antenie Radia Zet materiału, w którym dziennikarz Mariusz Gierszewski podał - w oparciu o dwa źródła - że Amerykanie nie poinformowali polskich służb o przejeździe prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego przez Polskę. Zdaniem przewodniczącego Świrskiego to dezinformacja.
O blisko półmilionowej karze dla prywatnego nadawcy postanowił sam Świrski, choć mógł zrobić to w formie uchwały całej Rady. Zaskoczony tym jest były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Krzysztof Luft. - Dziwię się Maciejowi Świrskiemu, że nie chce podzielić się odpowiedzialnością za decyzje, które są bardzo wątpliwe, a właściwie w moim przekonaniu kompletnie niesłuszne, za które być może będzie musiał kiedyś odpowiadać - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM".
Rozmówca Przemysława Iwańczyka zauważył, że to nie pierwszy tego typu przypadek. - Świrski wszystkie sprawy bierze w swoje ręce, jak tylko nie musi odwoływać się do pozostałych członków KRRiT, to tego nie robi. Taki ma dziwny styl działania, chyba trochę jednak sprzeczny z ideą ustawy i Konstytucją RP, która Krajową Radę Radiofonii i Telewizji czyni odpowiedzialną za pilnowanie ładu medialnego w Polsce - wskazał Luft.
Podkreślił także, że szef KRRiT - zgodnie z ustawą - nie ma kompetencji do oceny czy dany materiał jest zgodny z prawdą. - Od tego są postępowania w sądach, prawo prasowe. Przewodniczący KRRiT nie zajmuje się prawem prasowym, on stoi na straży ustawy o Radiofonii i Telewizji - zaznaczył.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ekspert ocenia: Grupa Eurozet wygra w sądzie
Zarząd grupy medialnej Eurozet wydał oświadczenie, w którym poinformował, że zamierza odwołać się do sądu, by to właśnie on ocenił, czy informacja rzeczywiście była, jak chce przewodniczący Rady, fake newsem, którzy uderzał w polską rację stanu. "Przewodniczący KRRiT nie ma prawa wglądu w źródła chronione tajemnicą dziennikarską ani w tajne materiały państwowe, aby rozstrzygać o prawdziwości przekazu (... )" - napisali prezes zarządu Maciej Strzelecki, wiceprezes Adam Fijałkowski i członek zarządu Tomasz Zakrzewski.
Krzysztof Luft nie ma wątpliwości, że nadawca tę sprawę w sądzie wygra. Bo nie ma żadnych dowodów na to, że wskazany materiał to dezinformacja. Gość TOK FM przypomniał także słowa Macieja Świrskiego, który latem 2010 roku sam o sobie napisał: "Jestem talibem, bo tak jak prawdziwi talibowie, jestem przywiązany do mojej wiary i tradycji". - Pan Świrski mówił o sobie, że jest talibem i jest talibem. Jest fundamentalistą, który nagina prawo i wszystko podporządkowuje swoim przekonaniom i celom politycznym. W tym przypadku również tak jest - ocenił Luft.
Były członek KRRiT powtórzył, że "nadawca wygra" sprawę dotyczącą kary dla Radia Zet. - Tyle tylko, że najpierw musi zapłacić 470 tys. Ma to zastraszać nadawców, którzy są krytyczni wobec tej władzy, pokazują jej nadużycia. Takich mediów ta władza nie znosi i pan Świrski po to został wysłany do KRRiT, żeby takie sprawy załatwiać i robić brudną robotę - podsumował były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.