,
Obserwuj
Polska

"Duch Putina" na konferencji z udziałem polityków PiS. Szczególnie dostało się Mastalerkowi

Maciej Karcz
3 min. czytania
29.04.2024 19:46
Mateusz Morawiecki i inni ludzie obozu Zjednoczonej Prawicy uczestniczyli w budapesztańskiej konferencji skrajnej prawicy CPAC. - To, co najbardziej mnie uderzyło, to są zdjęcia pokazujące delegatów z rosyjskimi flagami. Widać było ducha Putina na tym CPAC-u - mówił w TOK FM Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej", krytykując PiS. Mocno dostało się współpracownikowi prezydenta Dudy.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Budapeszt już trzeci raz gościł konferencje CPAC, w której wzięli udział konserwatyści, przedstawiciele skrajnej prawicy, sympatycy Donalda Trumpa. Jak ocenił w TOK FM Witold Jurasz, z towarzystwem, które pojawiło się w Budapeszcie, nie należy się spotykać. - Gospodarzem był Viktor Orban i minister Peter Szijjártó (szef węgierskiej dyplomacji), który nazywał Ławrowa przyjacielem. Był Geert Wilders, była faszyzująca się partia Vlaams Belang - wyliczał w "Poranku Radia TOK FM".

Ale w Budapeszcie znaleźli się politycy z Polski. To m.in. Mateusz Morawiecki, Marek Kuchciński i Marcin Mastalerek.

Konferencja CPAC w Budapeszcie. "Duch Putina"

Zdaniem Jurasza obecność ludzi obozu Zjednoczonej Prawicy wynika z niezrozumienia uwarunkowań geopolitycznych w Europie. - PiS wierzy w to, że mając takie położenie geograficzne, jakie mamy, można być równocześnie antyrosyjskim i antyzachodnim. A nie można - ocenił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej. - Jeżeli ktoś tego nie rozumie, no to jest delikatnie rzecz ujmując niezbyt rozgarnięty - dodał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dziennikarz Onetu mimo krytyki związanej z obecnością w Budapeszcie podkreślił, że część krytyki pod adresem PiS-u, jest przesadzona. Jak mówił, politycy Prawa i Sprawiedliwości nie są w sposób otwarty prorosyjscy, lecz po prostu "nie rozumieją rzeczywistości". - Rząd, który dostarcza ponad 400 czołgów Ukrainie, nie może być prorosyjski. Dobrze jest to po prostu rozpoznać. PiS jest alt-geograficzny i nie rozumie, gdzie się Polska znajduje - przekonywał.

Mniej wyrozumiały okazał się Bartosz Wieliński. Jak stwierdził, wśród polityków PiS wyczuwa "kompleks wobec zagranicy". Dziennikarz "Gazety Wyborczej" przypomniał, że w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, "prezes Kaczyński nie był zainteresowany polityką zagraniczną". Jego zdaniem prowadzenie interesów z innymi krajami przez dyplomację PiS-u i Suwerennej Polski zawsze uwarunkowane było układami wewnątrzkrajowymi. - Jeśli chodzi o duże kraje, z którymi Polska sąsiaduje i dzieli odpowiedzialność za Europę, był tam jakiś potworny kompleks niższości - zaznaczył dziennikarz "GW". Wieliński podkreślił, że podobne podejście do partii Kaczyńskiego prezentuje właśnie węgierski premier - Viktor Orban.

- To, co najbardziej mnie uderzyło, na tym zjeździe to są zdjęcia pokazujące delegatów z rosyjskimi flagami. One się przewijają teraz przez media społecznościowe. Widać było duch Putina na tym CPAC-u - komentował budapesztańską imprezę.

Dziennikarz skrytykował też obecnego nad Dunajem Marcina Mastalerka. Prezydencki minister za pośrednictwem portalu X (d. Twitter) chwalił się między innymi, że rozmawiał niedawno w Nowym Jorku z Donaldem Trumpem. I kandydat na prezydenta USA miał wtedy wyrazić swoje poparcie dla węgierskiej konferencji. - Przeraża mnie też to, co wypisuje Marcin Mastalerek. On nie jest prezydentem tego kraju, on nie prowadzi polityki zagranicznej. Twierdzenie, że on rozmawiał z prezydentem Trumpem, jest po prostu absurdalne i szkodliwe - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".