advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polska

Czego nie wiadomo o działaniach Rosji w Polsce? Lewicka: Premier informuje bardzo skąpo

Maciej Karcz
3 min. czytania
22.05.2024 16:34
Donald Tusk tylko we wtorek informował o nowych zatrzymaniach ws. akcji sabotażowych oraz podejrzeniach dotyczących rosyjskich tropów w sprawie pożaru hali przy ul. Marywilskiej. - Nie spodziewam się specjalnie dużych rewelacji - mówiła w TOK FM Joanna Kluzik-Rostkowska. Posłanka wyjaśniła, kto najbardziej ucieszyłby się z otwartości w informowaniu o sabotażach.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Donald Tusk, informując po wtorkowym posiedzeniu rządu o powołaniu nowej komisji ds. wpływów Rosji i Białorusi, nawiązał do niedawnego pożaru hali handlowej w Warszawie. - Sprawdzamy wątki, one są dość prawdopodobne, że służby rosyjskie miały coś wspólnego z głośnym pożarem na Marywilskiej - powiedział premier. Tusk ujawnił też, że zatrzymano trzy kolejne osoby w związku z akcjami sabotażowymi na terenie naszego kraju. Kilkanaście godzin wcześniej - w TVN24 - premier mówił o dziewięciu zatrzymanych.

- Bardzo nas skąpo premier informuje - oceniła Karolina Lewicka. Prowadząca "Wywiad polityczny" w TOK FM przypomniała, że premier obiecywał, że w tym tygodniu ujawni informacje na temat akcji sabotażowych na terenie naszego kraju. - Będzie coś więcej? - pytała Joannę Kluzik-Rostkowską z KO.

Jak odpowiedziała posłanka, Tusk powściągliwie informuje, bo zależy mu na uspokojeniu nastrojów społecznych. - Jestem rozdarta, gdyż z jednej strony moja dusza byłej dziennikarki rozumie, że trzeba pytać i domagać się odpowiedz. Ale z drugiej strony jako ktoś, kto w administracji państwowej funkcjonuje od bardzo wielu lat, wiem, że nie wszystko można powiedzieć - przyznała posłanka KO.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

'Wina pójdzie na Rosjan'. Zaskakujące słowa eksperta ws. ostatnich pożarów w Polsce

Wojna hybrydowa Rosji przeciwko Polsce

- Nie spodziewam się specjalnie dużych rewelacji - mówiła polityczka. Kluzik-Rostkowska powściągliwość w informowaniu tłumaczyła też tym, że w razie upublicznienia błędnych danych mogą one zostać wykorzystane przez białoruską i rosyjską agenturę. - Hipotetycznie: na Marywilskiej nie było rosyjskich służb, a my im to przypiszemy. Czy oni się będą z tego cieszyć? Będą - mówiła gościni TOK FM.

Zaznaczyła, że takie informacje z pewnością byłyby wykorzystane przez propagandę Kremla. - Interes Polski jest taki, żebyśmy nie tylko byli bezpieczni, ale mieli poczucie bezpieczeństwa. To nie zawsze jest to samo - przekonywała polityczka Koalicji Obywatelskiej. Jak tłumaczyła, informowanie o aktywności obcych wywiadów podważa poczucie bezpieczeństwa obywateli.

- Teraz chodzi o to, żeby dowiedzieć się, jak było, i potrafić sobie radzić w przyszłości. Ale żeby nie naruszać poczucia bezpieczeństwa ponad miarę - mówiła.

Wpływ obcych służb widzieliśmy 'na żywo'? Ekspertka wskazuje, gdzie Tusk mógł się pomylić

Kluzik-Rostkowska przypomniała, że Rosja prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Polsce. - Doktryna Walerija Gierasimowa z 2013 roku zakreśliła to bardzo wyraźnie. Mówiliśmy o tym całe lata i wszyscy patrzyli na nas, jakbyśmy spadli z Księżyca. To wszystko po prostu się dzieje. Więc wszystko, co będzie siało chaos, będzie na korzyść Moskwy. Musimy być na to przygotowani - podsumowała wiceszefowa sejmowej Komisji obrony narodowej.