,
Obserwuj
Polska

"Budda" w kajdankach i z czarnym paskiem na oczach. Skutki mogą zaskoczyć

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
15.10.2024 17:44
Nowe informacje ws. słynnego "Buddy". Kamil L. usłyszał zarzuty m.in. organizowania nielegalnych gier hazardowych. - Może się okazać, że ten epizod będzie kolejnym rozdziałem jego kariery i w efekcie jego zasięgi jeszcze wzrosną - ocenia w rozmowie z tokfm.pl autor książki "Patoinfluencerzy" Mariusz Sepioło.
|
|
fot. screen z nagrania / YouTube, kanał Budda.TV

Znany youtuber 'Budda' (Kamil L.) oraz dziewięć innych osób zostało zatrzymanych w poniedziałek przez Centralne Biuro Śledcze Policji. We wtorek usłyszeli zarzuty dotyczące kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnienie przestępstw karno-skarbowych związanych z organizowaniem uczestnictwa w grach losowych, wystawianiem nierzetelnych, faktur oraz praniem brudnych pieniędzy. Nie przyznali się do winy.

"Budda" w tarapatach. "Mając takie zasięgi..."

- Loterie, o których mowa, były organizowane pod pretekstem sprzedaży e-booków. Każdy kupujący brał udział w losowaniu - tłumaczy w rozmowie z tokfm.pl dziennikarz i autor książki "Patoinfluencerzy" Mariusz Sepioło. - Wyglądało to po prostu jak loteria, a jako taka podlegała pod określone prawo podatkowe i wymagała odpowiednich zezwoleń. Ale kto by się przejmował prawem podatkowym, mając takie zasięgi? - pyta retorycznie.

"Budda" to jeden z najpopularniejszych polskich youtuberów - z potężną grupą fanów. Jego kanał "Budda. TV" ma 2,44 mln subskrybentów, a dokument o jego życiu "Budda. Dzieciak'98", który pojawił się w kinach w marcu tego roku, pobił rekord otwarcia filmów dokumentalnych wyświetlanych kiedykolwiek w polskich kinach.

Były influencer: U terapeuty słowo 'zasięgi' pojawia się częściej niż 'ja' [FRAGMENT KSIĄŻKI]

American Dream

Sepioło przekonuje, że na tle innych polskich influencerów "Budda" nie wywoływał wcześniej większych kontrowersji. - Do momentu aresztowania opinie o nim były z gruntu pozytywne. Był takim ucieleśnieniem wielkiej kariery z niczego. Taki "american dream" - tłumaczy mój rozmówca.

Zauważa, że "Budda" był nie tylko idolem, ale też wzorem dla wielu osób. - Każdy z jego młodych widzów chciał być taki jak "Budda": samochody, luksus, reklamy, ale i akcje charytatywne. Wszystko składało się na zewnętrzny wizerunek, który wyglądał wiarygodnie - przyznaje.

Jednak nie da się ukryć, że niektóre filmy "Buddy" wzbudzają kontrowersje - chociażby ten, w którym youtuber pędzi autostradą 270 km/h. O dziwo, mało kto miał mu to za złe. - Bo gdy je wrzucał do sieci, nie było jeszcze takiego społecznego sprzeciwu wobec tego typu zachowań. Wręcz przeciwnie. Młodzi ludzie marzyli o takim stylu życia - mówi Sepioło. Zauważa, że w internecie można było znaleźć krytyczne komentarze, jednak przeważały zachwyty fanów.

Wielkie pieniądze. Skąd "Budda" je miał?

W całej sprawie niemałą rolę odgrywają pieniądze. I to potężne. Rzeczniczka prasowa szefa Krajowej Administracji Skarbowej podała, że na rachunkach bankowych osób i spółek mających czerpać korzyści finansowe z nielegalnej działalności związanej z tą sprawą zablokowano ponad 90 mln zł. Służby zabezpieczyły 51 samochodów o szacunkowej wartości ponad 38 mln zł, nieruchomości o szacunkowej wartość 30 mln zł, sztabki złota oraz gotówkę.

Skąd 'Budda' miał pieniądze? 'Losowanie jednej z loterii śledziło 700 tys. osób w streamie'

Duże zasięgi to duże pieniądze. - W Polsce influencerzy o takich milionowych zasięgach mają poczucie władzy i sprawczości - mówi Sepioło. - Wydaje im się, że dzięki temu mają większy wpływ na rzeczywistość i w pewnym sensie mają rację. Bo dzięki swoim fanom faktycznie mogą wpływać na to, co się dzieje - dodaje. Opinie "Buddy" powielane przez miliony jego fanów z pewnością mają potężną siłę.

Czy to znaczy, że więcej im wolno? - Decyzja o zatrzymaniu "Buddy" pokazuje, że są granice - wskazuje mój rozmówca.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ważne są emocje

Zdaniem autora książki "Patoinfluencerzy" sprawa "Buddy" nie wpłynie jednak w szerszym stopniu na całe środowisko. - Miejsce skompromitowanych idoli zajmą inni - stwierdza Sepioło. - Może się też okazać, że ten epizod - "Budda" w kajdankach i z opaską na oczach - będzie kolejnym rozdziałem jego kariery i w efekcie jego zasięgi jeszcze wzrosną - przewiduje.

- W tej branży, jak już nieraz się przekonaliśmy, nie liczy się ładunek moralno-etyczny. Ważne są emocje, a te mogą być wyzwalane w najróżniejszy sposób. Tym bardziej, że główna grupa docelowa tego typu działań jest coraz młodsza i coraz mniej przejmuje się faktami - analizuje Sepioło. - Po zatrzymaniu z pewnością wzrośnie grupa krytyków "Buddy", ale w tym świecie nie jest ważne, czy rośnie grono fanów, czy hejterów. Ważne, że rosną zasięgi. Z tego są pieniądze - kwituje mój rozmówca.