Były influencer: U terapeuty słowo "zasięgi" pojawia się częściej niż "ja" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Kiedyś usłyszałem na przykład, że wyglądam na reklamie smutno i że oni w ogóle nie wyślą jej klientowi. 'Masz zapadniętą twarz' - powiedział mi damski głos w telefonie. No tak, pewnie miałem: z powodu źle padającego światła, które mi robiło cienie pod oczami (wersja oficjalna) oraz z powodu depresji i palenia wielkich ilości zielska (wersja nieoficjalna). Ale tak - wyglądałem źle, bo nie spałem przez ostatnich pięć tygodni. 'To przepraszam' - powiedziałem. - Postaram się wyglądać lepiej'. Lepiej doświetliłem twarz i poprawiłem filmik. Byłem najweselszy na świecie, filmik został przyjęty. Przecież nie jestem człowiekiem, tylko postacią z bajki, która zawsze ma być rysowana taką samą kreską.
Za każdym razem wygląda to tak samo. Trudno się dziwić, że każdy czuje się jak sprzedajny śmieć i coraz ciężej jest mu udawać fałszywy uśmiech na setnym filmiku. W pewnym momencie nawet współpraca z marką produkującą ulubione ubrania powoduje rozczarowanie, a człowiek na zawsze przestaje być fanem ich ciuchów. I co zrobić z szafą pełną ubrań, skoro wszystkie kojarzą się źle? Nikt takich ubrań nie lubi nosić. Nawet internetowi celebryci.
Wirtualne influencerki przejmują rynek. Poznasz je po dwóch rzeczach
Post sponsorowany jest jak nudna lekcja do odrobienia - na szczęście nieźle płatna. Absurdalne, że jakaś agencja zaprasza influencera do współpracy, bo ceni jego oryginalność, a potem tej oryginalności zabrania. Lub przyczepia się do jego wyglądu.
Kontrakty reklamowe 'szkodzą wszystkim'
Kontrakty reklamowe raczej szkodzą wszystkim, a już na pewno nie pomagają nikomu. Marka nic nie zyskuje, influencer traci wizerunkowo, a agencja tylko zarabia na gównianych reklamach. Jedyne, co po takiej akcji się zmienia, to lokalizacja pewnej sumy pieniędzy. Dlaczego Google płaci mnóstwo pieniędzy tiktokerowi, żeby nagrał dwa filmiki, jak korzysta z Google Maps? Czy Google Maps ma instrumenty, dzięki którym może stwierdzić, że więcej ludzi pobrało ich aplikację, dlatego że zapłacili tiktokerowi czterdzieści tysięcy? Bardzo w to wątpię. Ludzie pobierają aplikację Google Maps nie dlatego, że TikTok im to podpowiedział, tylko dlatego, że nie korzystają z papierowych map. Poza tym: znaczna część użytkowników ma je już zainstalowane, gdy odbiera nowy telefon.
Influencerom wydaje się, że faktycznie mają wpływ na wybory klientów. Moim zdaniem to nieprawda. Przełożenie może mieć jedynie w momencie, kiedy znana blogerka makijażowa wypuści swoją paletkę. Może także, jeżeli będzie reklamowała jakąś konkretną mascarę. Ludzie, jak podkreślałem wielokrotnie, nie znoszą treści sponsorowanych. To, że coś się komuś wyświetliło, nie oznacza, że to kupi. Zresztą przewiną nawet reklamę paletki u swojej ulubionej blogerki - wystarczy, że zobaczą hasztag #reklama.
Moi znajomi - para od kilku lat - tworzą wspólnie treści do internetu. Odkąd się poznali, publikują razem zabawne filmiki. Jakiś czas temu podpisali kontrakt na dużą współpracę. Występują w tej kampanii wspólnie. Problem polega na tym, że w momencie realizowania tej reklamy przestali być parą. Tymczasem umowy na współpracę nie da się rozwiązać ani zmienić, bo ciąży nad nimi ogromna kara finansowa. Wyprowadzili się ze wspólnego mieszkania, ale przed widzami nadal udają, że wszystko jest dobrze. Szukają najróżniejszych wymówek, aby argumentować, że nie nagrywają razem i dalej utrzymać odpowiednią narrację - aż do zakończenia tego kontraktu. W międzyczasie spływa do nich masa kolejnych zapytań o wspólne kampanie, a oni muszą odpowiadać, że tylko moja znajoma może w tej reklamie wystąpić. Dodatkowo żadne z nich nie może korzystać z portali randkowych czy umawiać się z kimś, bo wybuchnie afera, że jedno zdradza drugie. Wyjście na miasto na randkę też jest niemożliwe, więc oboje tkwią w dziwnym miejscu. Jak wy byście się czuli, gdybyście musieli udawać, że nadal jesteście razem i kochacie osobę, która dawno was zostawiła? Żadne z nich nie może pójść dalej swoimi ścieżkami, bo są więźniami wizerunku i umów. Współczuję im i widzom, którzy są okłamywani. Jeżeli na jaw wyjdzie fakt rozpadu tego związku, moi znajomi będą musieli zapłacić karę umowną wartości nowego samochodu. Całe szczęście mają już dawno dogadany podział, kto i za ile może wziąć platformy social media stworzone przez ich dwójkę. Uśmiechy, które u nich widzicie podczas wspólnych nagrań, od dawna są sztuczne, podobne do innych oglądanych w postach sponsorowanych. Kiedy czytacie te słowa, ci ludzie nie są już oficjalną parą.
Influencerów nie stać na wolność?
Niestety wciąż niewielu influencerów może pozwolić sobie na jakiś rodzaj wolności w recenzowaniu filmów czy książek. Znam dosłownie kilka osób, które dostają pieniądze za to, że piszą to, co naprawdę myślą. Zdarza im się zglanować (za pieniądze reklamodawcy) dzieło, na które dostali zamówienie, choć wiadomo - zleceniodawca rzadko kiedy w takiej sytuacji odzywa się ponownie. Szanuję firmy niebojące się negatywnych recenzji. To jedna z niewielu odważnych rzeczy, na którą można sobie pozwolić.
Poza tym: o wszystkich eventach, filmach ludzie wypowiadają się do wyrzygania pozytywnie i poprawnie. Nikt nie mówi: 'Ten film jest totalnym gównem'. Ci 'najodważniejsi' czasami po prostu przemilczają niektóre dzieła. Reszta udaje, że wierzy w talent reżysera i aktorów. Dlaczego? Bo każdy z pojawienia się na tego typu wydarzeniu ma jakieś benefity. Nikt nie chce się narazić człowiekowi, który może dać mu kontrakt czy poznać z ważną osobą. A influencerzy na pewno nie chcą narazić się ludziom, którzy płacą im za przyjście na tego typu wydarzenie.
Gargamel, Stuu, Gonciarz. Ciemna strona youtuberów. 'To może doprowadzić do tragedii'
(...)
Nie ma rzeczy, której influencer nie zrobi dla zasięgów. Zasięgi są wszystkim: matką, ojcem, przyjacielem, kochankiem, kochanką, fetyszem czerwonej podwiązki, tłustym łososiem w sushi, słońcem na twarzy, kokainą w cukiernicy i blantem od najlepszego dilera spod bloku. Są kosmicznym orgazmem, którego nawet nie próbujesz opisać. Masz zasięgi - masz władzę. Każdy terapeuta specjalizujący się w pomaganiu internetowym twórcom powie, że w jego gabinecie słowo 'zasięgi' pojawia się częściej niż słowo 'ja'. Ludzie leczą się z utraty zasięgów latami, i robią to bezskutecznie. Takie terapie nie mają końca.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>