,
Obserwuj
Polska

Legion Ukraiński w Polsce to niewypał? Zamieszanie i "dezinformacja"

4 min. czytania
18.11.2024 17:57
Media ogłosiły Legion Ukraiński "całkowitym fiaskiem", bo rzekomo brakuje chętnych do szkolenia wojskowego. Zapytaliśmy o to konsulat Ukrainy. - To jest po prostu nieprawda. Projekt trwa dopiero trochę ponad miesiąc, a zgłoszeń jest mnóstwo, czyli już prawie 700 - mówi w tokfm.pl Oleh Kuts.
|
|
fot. NewsLubuski/East News

"Całkowite fiasko projektu Legion Ukraiński" - ogłosiło w sobotę 16 listopada Radio RMF FM. Chodzi o wojskową formację ukraińskich ochotników, którzy mieszkają poza granicami swojego kraju, a są gotowi pojechać na front i walczyć z armią Władimira Putina. Zanim to zrobią, zostaną wyszkoleni przez Wojsko Polskie i specjalistów z NATO.

12 listopada media informowały o sukcesie projektu, do którego zgłosiło się 600 osób, a pierwsze z nich podpisały kontrakty z Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Jednak kilka dni później Radio RMF FM zaskoczyło informacją, że "do szkoleń gotowych jest niespełna 30 osób". "To oznacza, że szkolenia w Polsce nie ruszyły i nie będzie ich, jeśli ta sytuacja będzie się utrzymywać (?) Jak usłyszał reporter RMF FM od swoich rozmówców, nie ma sensu prowadzenie ćwiczeń, bo tak naprawdę nie ma kogo szkolić" - czytamy w portalu radia, co powieliło wiele mediów.

Jak więc w końcu jest: projekt Legion Ukraiński okazuje się bardziej sukcesem czy fiaskiem? Zapytałem o to konsula generalnego Ukrainy w Lublinie Oleha Kutsa. To przy jego placówce powstało specjalne centrum, które odpowiada za nabór chętnych do legionu.

Fiasko Legionu Ukraińskiego? "Dezinformacja"

Całe zamieszanie wokół doniesień o "fiasku" projektu Legion Ukraiński konsul nazywa dezinformacją. - To jest po prostu nieprawda. Projekt trwa dopiero trochę ponad miesiąc, a zgłoszeń jest mnóstwo, czyli już prawie 700 - wylicza Oleh Kuts.

Zaprzecza również stwierdzeniu RMF FM, jakoby "szkolenia w Polsce nie ruszyły i nie będzie ich, jeśli ta sytuacja będzie się utrzymywać". - Szkolenie zaczęło się już 12 listopada. Na poligonie jest już pierwsza grupa ochotników. Nie mogę powiedzieć, jak liczna, bo to tajemnica Ministerstwa Obrony Ukrainy. W każdym razie to dopiero początek i kolejne grupy będą trafiały na poligon w miarę postępu rekrutacji - podkreśla i dementuje wiadomość o tym, że powstanie legionu jest zagrożone.

Jak dodaje, zgłaszają się Ukraińcy, którzy mieszkają w Polsce i całej Europy, m.in. w Czechach, Niemczech, Irlandii, a nawet w USA. - Nie oznacza to, że każdy chętny, który wyśle do nas zgłoszenie przez stronę internetową, zostanie przyjęty do Legionu Ukraińskiego i wysłany do walki z armią Rosji. Jest cała procedura, którą musi przejść. W tym badania medyczne i testy psychologiczne - opisuje.

Rekrutacja do Legionu Ukraińskiego. Kto jej nie przechodzi?

Zaznacza, że część ochotników nie przechodzi rekrutacji, bo ma problemy zdrowotne, przez co nie jest fizycznie gotowa do walki. - Inni są niestabilni psychicznie albo niedostatecznie zmotywowani do walki. Na froncie mogliby być obciążeniem dla całej jednostki. Dlatego psychologowie nie dopuszczają ich nawet do szkolenia na poligonie - tłumaczy.

Jak dodaje, do legionu nie są dopuszczani również obywatele innych państw, bo projekt został stworzony wyłącznie dla Ukraińców. Na pytanie, czy również Polacy się zgłaszają, konsul omawia odpowiedzi. - Nie mogę przekazywać takich informacji - mówi.

Konsul zastrzega, że liczba odrzucanych aplikacji jest niewielka. Według niego jeśli odejmiemy ją od całkowitej liczby zgłoszeń do legionu (700), to nie ma szans, by pozostało "niespełna 30 osób gotowych do szkolenia".

Idą walczyć z żołnierzami Putina. "Ostatni moment"

W tokfm.pl opisałem historię Oleksija, który zgłosił się do Legionu Ukraińskiego i czeka na podpisanie kontraktu. Zapytałem go, dlaczego akurat teraz - po prawie trzech latach trwania pełnoskalowej wojny - na to się zdecydował. - Bo to ostatni moment. Potem będzie za późno, żeby coś zrobić - odpowiedział mój rozmówca.

Jak dodał, do tej pory nie walczył na wojnie, bo chciał zadbać o rodzinę. - Dalej chcę to robić, ale już nie odnajdę się w życiu, jeśli nie pomogę Ukrainie. Wielu moich kolegów ze szkoły poszło walczyć. Niektórzy zginęli. A ja mam czekać w Polsce, aż wojna się skończy? Kiedyś chcę wrócić do Ukrainy, ale jak tak dalej pójdzie, nie będzie do czego wracać. Tam brakuje ludzi do walki i mój kraj może upaść - tłumaczył Ołeksij.

Zanim podjął decyzję o wstąpieniu do Legionu Ukraińskiego, upewnił się, że władze Ukrainy spełnią jego warunek. - Czyli że w czasie rotacji na froncie będę mógł wracać do domu w Polsce – podkreślił Ukrainiec od dziewięciu lat mieszkający w Polsce. Całą historię Ołeksija i jego żony Mariny przeczytasz tutaj:

Legion Ukraiński w Polsce. Mogą zarobić prawie 19 tys. zł

Zdaniem konsula Ukrainy z Lublina możliwość powrotu do rodziny w Polsce ułatwia ochotnikom podjęcie decyzji o wstąpieniu do Legionu Ukraińskiego. - Co zrozumiałe, nie chcą tracić kontaktu z rodzinami. Muszą mieć gwarancje, że będą mogli do nich wrócić – mówi Oleh Kuts.

Jak dodaje, dla innych ważne są pieniądze, bo chcą zabezpieczyć finansowo swoje rodziny, gdy sami zwolnią się z pracy i pojadą na front. Kiedy już tam trafią, będą zarabiali do 190 tys. hrywien miesięcznie, czyli ok. 18,8 tys. zł.

- Wielu chciało walczyć z Rosjanami już wcześniej, ale długo z tym zwlekało. Teraz widzą sytuację na froncie i czują, że są tam potrzebni Ukrainie. Nie chcą już dłużej czekać i wysyłają zgłoszenia do Legionu Ukraińskiego. Powtórzmy, jego istnienie nie jest zagrożone - podsumowuje mój rozmówca.

Chcesz zgłosić temat, opowiedzieć swoją historię? Napisz do autora: konrad.oprzedek@tok.fm