,
Obserwuj
Polska

Zatrzymanie gangstera z raportu o Nawrockim. Olgierd L. usłyszał zarzuty

3 min. czytania
05.12.2024 20:29
Olgierd L. usłyszał zarzuty popełnienia pięciu przestępstw. Zdaniem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Marcina Rybaka, zatrzymanie Olgierda L. jest powiązane z prowadzonym we Wrocławiu śledztwem dotyczące aktów dywersji i podpaleń dokonywanych na zlecenie rosyjskiego wywiadu. - Rosyjski wywiad i Olgierd L. korzystali z usług tych samych podpalaczy - przekazał w TOK FM.
|
|
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER / Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Zatrzymany w Gdańsku przez ABW Olgierd L. został w czwartek wieczorem doprowadzony do dolnośląskiego wydziału Prokuratury Krajowej we Wrocławiu - wynika z informacji PAP. Jak podała kilka godzin później prokuratura, Olgierd L. usłyszał zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym udziału w zorganizowanej grupie, podżegania do podpalenia restauracji oraz spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u innej osoby.

Chodzi o gangstera skazywanego m.in. za sutenerstwo, wymienianego w opisywanym w mediach raporcie ws. przeszłości kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego popieranego przez PiS.

Nawrocki i jego koledzy. 'To brudna kampania'

Jak mówił w "TOK 360" Marcin Rybak z "Gazety Wyborczej", już przed tym raportem Olgierd L. był osobą dość znaną.

- W 2019 roku "Gazeta Wyborcza" pisała o nim, że jest hersztem gdańskiego półświatka. Po zabójstwie legendarnego "Zachara" (płatnego zabójcy z Gdańska - przyp. red.) w 2009 roku miał nawet stać się liderem. Siedział w więzieniu - za sutenerstwo, pobicia, handel narkotykami - wskazał dziennikarz.

Rozmówca Adama Ozgi zwrócił także uwagę na to, że gangster próbował również docierać do świata polityki. - W 2019 roku był reportaż "Superwizjera", który pokazywał, jak pan Olgierd kontaktuje się z rządzącymi politykami z PiS-u, były jego zdjęcia w Muzeum II Wojny Światowej. To jest osoba mocno związana też, jak donoszą media, z ruchami neonazistowskimi - zaznaczył Rybak. A - jak dodał - "Karol Nawrocki, choć się zapiera, że nie zna, to jakoś w tym środowisku kibiców Lechii Gdańsk funkcjonował".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Rosyjski wywiad i Olgierd L. korzystali z usług tych samych podpalaczy"

- Spodziewamy się też niepokojącego kontekstu międzynarodowego w tej sprawie - powiedział premier Donald Tusk po zatrzymaniu Olgierda L. Reporter RMF FM ustalił nieoficjalnie, że "funkcjonariusze ABW, którzy zatrzymali go w Gdańsku, działali na polecenie prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie aktów dywersji i sabotażu dokonywanego na terytorium Polski z rosyjskiej inspiracji".

- Jeśli dobrze rozumiem o co w tej sprawie chodzi, to rosyjski wywiad i Olgierd L. korzystali z usług tych samych podpalaczy - przekazał w TOK FM dziennikarz "GW". I przypomniał, że we Wrocławiu prowadzone jest śledztwo dotyczące aktów dywersji, podpaleń dokonywanych na zlecenie rosyjskiego wywiadu.

'Kwity na Nawrockiego produkuje PiS'. I w kogo celują srogie tweety Donalda Tuska

- Głośno było kilka tygodni temu o prorosyjskim obywatelu Ukrainy Serhiju S., któremu płacono 4 tys. dolarów za podpalenie (do którego na szczęście nie doszło) centrum farb we Wrocławiu. W tej sprawie zatrzymano trzech Białorusinów i kibica Lechii Gdańsk - niejakiego "Korka". Być może za sprawą jakichś ustaleń ABW co do powiązań "Korka" m.in. z Olgierdem L. prokuratura doszła do wniosku, że trzeba zatrzymać i postawić zarzuty Olgierdowi. Oni się znają - relacjonował Rybak.

Jak dodał, nie spodziewał się, że sam Olgierd L. będzie miał zarzuty dywersji czy współpracy z rosyjskim wywiadem. - Raczej chodzi o takie zwykłe gangsterskie akcje, jak mi ktoś powiedział - zaznaczył.

Dlaczego Olgierd L. został zatrzymany akurat teraz, po ujawnieniu raportu o Nawrockim? Dziennikarz "GW" przyznał, że oczywiście budzi to pewne wątpliwości. - Ale jak było, nie wiem - zastrzegł.

- Jeżeli prokuratura, która dotarła do jakiejś informacji akurat teraz, miała powstrzymywać się z czynnościami tylko dlatego, że to będzie rodzić podejrzenia? Nie ma tu dobrego wyjścia. Najprostsze jest takie, żeby prokuratura zatrzymywała wtedy, kiedy ma dowody i powód żeby zatrzymywać. Kiedyś się dowiemy, jak było w tym przypadku - podsumował Rybak.