Jak zapobiec fali nienawiści wobec migrantów w Polsce? "Ta cisza jest aż dudniąca"
"Polska pokazała swoje brunatne oblicze"
W Polsce narastają nastroje antyimigranckie. Co doprowadziło do sytuacji, w której tłum w Wałbrzychu atakuje obcokrajowca, eurodeputowany Grzegorz Braun przekonuje, że komór gazowych nie było, a biskup głosi, że 'nie będzie Niemiec Polakowi bratem'? Gdzie leżą przyczyny i jakie będą skutki?
- Ta ksenofobiczna histeria, którą obserwujemy od dwóch miesięcy w Polsce, rozpętana przez skrajną prawicę, to nie jest nic nowego. To intensyfikacja zachowań, wypowiedzi, które obserwowaliśmy wcześniej. Bo język antyimigrancki, język nienawiści do drugiego człowieka, był wykorzystywany m.in. w kampanii parlamentarnej w 2023 roku. I to przez prawie wszystkie ugrupowania - mówiła w "Niedzielnym Magazynie TOK FM" dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia "Nigdy więcej".
Mocne słowa księdza Wierzbickiego. 'Jeśli Kościół ulegnie, to będzie przerażająca sytuacja'
Jak dodała, teraz doszły do tego bojówki na granicach. A tydzień temu "Polska pokazała swoje brunatne oblicze". - Mieliśmy ponad 80 manifestacji, gdzie były hasła nawołujące do nienawiści do drugiego człowieka. Hasła wulgarne, ale też zachęcające do agresji. Większość była organizowana przez Konfederację. Więc widzimy jak bardzo to sprzężenie nienawiści, ksenofobii, rasizmu jest wykorzystywane przez polityków dla cynicznych celów, by osiągnąć korzyści, pomnażać głosy i zwolenników - zaznaczyła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka.
- Tylko na końcu tego obrzydliwego, odrzucającego procesu, który doprowadza do tego, że z ludzi wychodzą najgorsze cechy, bo mówimy tu o pogardzie, o wrogości, o agresji, jest ktoś, kto jest pobity, opluty, popchnięty, kto się boi normalnie w Polsce żyć, a mógłby - alarmowała ekspertka.
W ocenie dr Tatar "bardzo brakuje odpowiedzi pozytywnej, która by pokazywała, jak bardzo migranci są w Polsce potrzebni". - Są niezbędni. O tym mówią ekonomiści, o tym mówią eksperci zajmujący się gospodarką. Gdyby nagle wszyscy wyjechali, to nasza gospodarka się zatrzymuje. Brakuje mi głosów, które odwoływałyby się do liczb i pokazywały jasno, jak duży procent PKB trafia do polskiego budżetu dzięki uchodźcom z Ukrainy - wskazała.
Atak na artystów z Senegalu. Jest śledztwo prokuratury w Zamościu
Jej zdaniem największym problemem jest to, że "radykałowie potrafili zmobilizować w ludziach to, co najgorsze". - Też trzeba tu podkreślić rolę mediów społecznościowych. Takie platformy w bardzo niewielkim stopniu reagują na nienawistne treści, które trafiają do milionów odbiorców - mówiła gościni TOK FM.
Jak zapobiec fali nienawiści wobec migrantów w Polsce? "Ta cisza jest aż dudniąca"
Działaczka Stowarzyszenia "Nigdy więcej" wskazała, że do poprawy obecnej sytuacji konieczna jest przede wszystkim zmiana języka polityki. - Jeśli politycy będą w dalszym ciągu tak to eskalować, to ja to widzę bardzo źle - powiedziała.
Zwróciła też uwagę na to, że w ubiegłotygodniowych manifestacjach brało udział mnóstwo kibiców piłkarskich. - Ta cisza ze strony klubów Ekstraklasy, PZPN-u jest aż dudniąca. Żaden klub nie zdobył się na to, żeby sformułować choćby komunikat, potępić, odciąć się od tego co robią pseudokibice, którzy mają na sobie emblematy, koszulki klubowe, wykrzykują nazwy konkretnej drużyny. Jeżeli będziemy dalej się temu jako społeczeństwo biernie przyglądać, to ja to widzę w bardzo mrocznych barwach. Widzimy eskalację agresji. Pytanie co się jeszcze musi wydarzyć, żeby nami potrząsnąć. Bo jeśli pobicia to za mało, to czego tu się można spodziewać jeszcze - podsumowała dr Tatar.