,
Obserwuj
Lubelskie

Mocne słowa księdza Wierzbickiego. "Jeśli Kościół ulegnie, to będzie przerażająca sytuacja"

5 min. czytania
27.07.2025 06:50
Tak słabego intelektualnie, ale i moralnie Episkopatu nie było w Polsce chyba od końca XVIII wieku. Wiem, że to mocne słowa, ale tak uważam - mówi TOK FM. ks. prof. Alfred Wierzbicki.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Ks. prof. Alfred Wierzbicki jest filozofem i etykiem, od kilku lat wykłada na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej (wcześniej na KUL);
  • Jak mówi, zaskoczyła go skala nienawiści, która wylewa się na polskie ulice;
  • Ks. Wierzbicki ocenia postawę polskiego Kościoła ws. migrantów, w tym publicznie wypowiadane słowa. Jego zdaniem większość Episkopatu nie zdaje sobie sprawy z powagi zagrożenia.

 

Ks. prof. Alfred Wierzbicki mówi wprost - jest zaskoczony skalą nienawiści, która wylewa się na polskie ulice. - W Lublinie, niedaleko miejsca, w którym mieszkam, przed tygodniem szedł antymigrancki marsz. Przystanąłem i stałem tam jak wryty - mówi, odnosząc się do manifestacji z ubiegłej soboty.

Podobne marsze - pod hasłem "Stop imigracji" - odbywały się tydzień temu w wielu miastach w Polsce. - Ten zalew ludzi z tak nienawistnymi hasłami bardzo niepokoi - uważa gość TOK FM. Wierzbicki wspomina, że na lubelskim marszu zobaczył kobietę z dzieckiem w wózku. Wózek był owinięty flagą narodową, a obok szła dziewczynka (mniej więcej - jak mówi duchowny - 5-6 letnia), też z flagą. - I dumny tatuś krzyczał do kolegi: "to moja córeczka". Widziałem, że niektórzy traktowali to jak festyn - opowiada.

- Zastanawiam się, co się za tym kryje. Albo większość tych osób nigdy nie miała do czynienia z migrantami czy uchodźcami, w ogóle ich nie zna i nie wie, kim są, albo jest w nich strach. Te demony nienawiści nie obudziły się same, one zostały obudzone, zwłaszcza przez środowiska skrajnie prawicowe, ale nie tylko - dodaje nasz rozmówca.

Zauważa tu rolę "samozwańczych 'obrońców granic' z Robertem Bąkiewiczem na czele". - Z ciekawości obejrzałem program w TV Republika i tam marsze traktowano triumfalistycznie, pokazywano jako zwycięstwo, z dumą - dziwił się ksiądz profesor.

Dlaczego Kościół milczy?

Szeroko komentowaliśmy słowa kard. Grzegorza Rysia w sprawie migrantów. Metropolita łódzki otwarcie sprzeciwił się hejtowi i wzywał do zmiany języka, którym się posługujemy w wypowiedziach na ten temat. Przypomniał również, że katolicka nauka społeczna wprost mówi, że każdy człowiek ma prawo wybrać sobie miejsce do życia i "ma prawo w tym miejscu być uszanowanym".

Głos kard. Rysia jest jednak głosem rzadkim w polskim Kościele. Bp Antoni Długosz oświadczył, że "przyjmowanie migrantów nie mieści się w porządku miłosierdzia" i modlił się za członków Ruchu Obrony Granic. Z kolei bp Wiesław Mering stwierdził, że Polską "rządzą polityczni gangsterzy" i "ludzie, którzy samych siebie określają jako Niemców".

- Jakby zapomniał o pojednaniu polsko-niemieckim, na drodze którego naprawdę wiele się dokonało - odnosi się do tego ostatniego ks. Wierzbicki. - Kościół, moim zdaniem, powinien odegrać bardzo dużą rolę w tym temacie. Sprzeciwić się fali wykluczania i nienawiści. A tak się nie dzieje - przyznaje nasz rozmówca.

Ostro o słowach biksupów i Rydzka. Ekspert nie gryzł się w język. 'Nie patrz w dal, wal po szmal'

Jego zdaniem większość Episkopatu nie zdaje sobie sprawy z powagi zagrożenia. - Gdzieś usłyszałem słowa, że przecież Kościół napisał list o patriotyzmie, w którym odróżnił patriotyzm od nacjonalizmu. Oczywiście, wszystko prawda, tylko że ten list został wydany ponad 10 lat temu. A te podstawowe treści trzeba powtarzać i aktualizować. Poza tym ważne jest świadectwo - mówienie o tym wprost, pod nazwiskiem, a nie unikanie tematu - przekonuje gość TOK FM.

"Milczenie Kościoła jest niezrozumiałe"

Przypomina, że Kościół milczał również wtedy, gdy wyznaczano tzw. strefy wolne od LGBT. Prof. Wierzbicki przyznaje wprost: "Uważam, że milczenie Kościoła jest niezrozumiałe". - Tu trzeba mówić głośno i wyraźnie, językiem chrześcijańskim. I to, co jest ważne w liście kardynała Rysia, to m.in. właśnie podkreślenie znaczenia języka. Nie można mówić językiem nienawiści, dyskryminacji, wykluczania. Bo czy to jest język ewangeliczny, chrześcijański? - pyta retorycznie nasz rozmówca.

Po co mocny list kard. Rysia? 'Próba ratowania twarzy biskupów'

- Oczywiście oprócz listu kardynała Rysia były pojedyncze bardzo sensowne wypowiedzi - np. abpa Gądeckiego, że uchodźca ma twarz Chrystusa. Ale brakuje w tym konsekwencji. Z Kościoła powinien pójść mocny głos - dodaje.

W jego ocenie to, z czym dziś mierzy się Polska, to problem kulturowy, ale też godnościowy, bo chodzi o godność każdego człowieka, również uchodźcy. - Chrześcijaństwo nie jest tylko dla Polaków, podobnie jak Polska też nie jest tylko dla Polaków. Chrześcijaństwo mówi wprost, że wszyscy ludzie są równi, więc nie można demonizować żadnej rasy. Katolicka nauka społeczna podkreśla prawo każdego do migracji i wzywa społeczeństwa do stwarzania warunków do integracji migrantów - mówi ks. Wierzbicki.

Podkreśla, że w niektórych miejscach to już się dzieje. - W takich krajach jak Włochy czy Niemcy w integrację migrantów włączyły się bezpośrednio kościoły, parafie. Bo przecież każdy ma prawo wybrać swoje miejsce do życia - dodaje duchowny.

Świeccy protestują przeciwko decyzji biskupów. 'Zaprzeczyli Ewangelii'

Wskazuje na coś jeszcze - na wypracowane w Kościele w ostatnich latach i używane m.in. przez papieża Franciszka sformułowanie: "kultura dzielenia się". - Wyjście naprzeciw migrantom to jest właśnie kultura dzielenia się. Wiele tych osób ucieka przed wojnami, przed prześladowaniami, przed głodem, szukają warunków do lepszego życia. Nie dajmy sobie wmówić, że przychodzą, by nas zniszczyć, gwałcić kobiety czy rabować nasze domy. Nie ulegajmy propagandzie, manipulacjom czy stereotypom - apeluje.

W jego ocenie fakt, iż Kościół milczy wynika też z tego, że w Episkopacie na przestrzeni wielu lat wypracowano "standard", że trzeba mówić jednym głosem. - A jak tego wspólnego głosu nie ma, to jest milczenie albo bredzenie bzdur. Tak słabego intelektualnie, ale i moralnie Episkopatu nie było w Polsce chyba od końca XVIII wieku. Wiem, że to mocne słowa, ale tak uważam - dodaje nasz rozmówca.

Potrzeba działania oddolnego, parafia po parafii

Duchowny proponuje działania oddolne, diecezja po diecezji, zgodne z katolicką nauką społeczną i z chrześcijańskimi wartościami. Mogą to być spotkania w parafiach i dyskusje o lękach, strachu, o stereotypach, ale także o marszach, na których pojawiła się nienawiść czy wykluczanie. - To ważne, by nie udawać, że problemu nie ma. Kościół ma środki duszpasterskie i mógłby je skutecznie wykorzystać - wskazuje gość TOK FM.

Na koniec ks. Wierzbicki nawiązuje do wywiadu, którego udzielił kilka lat temu TOK FM. Użył w nim sformułowania, że "Kościół wyszedł na głupka, idąc na współpracę z PiS". - Wtedy rektor KUL i arcybiskup lubelski wydali oświadczenia, że ja się posługuję niewłaściwym językiem. Owszem, nie owijałem w bawełnę i to kogoś zapiekło, ale dlaczego dzisiaj ci sami ludzie nie zabierają głosu, gdy słyszą nie tylko bzdury, ale wręcz bluźnierstwa? - zastanawia się ksiądz profesor.

- Dlaczego nie reagują na język pełen nienawiści np. ze strony biskupów na Jasnej Górze? Jeśli wszyscy damy się w to wciągnąć, uwieść logice kłamstwa na temat - rzekomo - "niebezpiecznych" migrantów - jeśli ulegną temu politycy i Kościół, to będzie naprawdę przerażająca sytuacja - podsumowuje ks. prof. Alfred Wierzbicki.