"Rosjanie powoli domykają pierścień wokół Kijowa. Wydaje mi się, że miasto jest zamknięte dla wszystkich"

W samym centrum było spokojnie, dziś nie było słychać strzałów. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że Rosjanie podciągają wojsko pod miasto, przygotowują się do ataku - tak o tym, jak wygląda sytuacja w Kijowie, mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

Kolejna noc oblężenia Kijowa skończyła się utrzymaniem miasta przez Ukraińców. -  W samym centrum było spokojnie, dziś nie było słychać strzałów. Z informacji, które do nas docierają, wynika, że Rosjanie podciągają wojsko pod miasto, przygotowują się do ataku - mówił w TOK FM Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej", który przebywa w stolicy Ukrainy.

Jak dodał, z informacji, które docierają do Kijowa. wynika, że "Rosjanie powoli domykają ten pierścień wokół miasta".  - Były informacje, że od południa można opuszczać miasto, ale teraz już nie. Wydaje mi się, że to już jest moment, że miasto jest zamknięte dla wszystkich. Do miasta próbują przebijać się oddziały, które były rozbite w in. częściach północnej i północno-wschodniej Ukrainy, na przedmieściach cały czas dochodzi do walk - relacjonował.

W niedzielę wieczorem przed trudną nocą ostrzegał mieszkańców mer Kijowa. Witalij Kliczko tak samo jak prezydent Ukrainy cały czas pozostają w mieście. - To ma ogromne znaczenie, bo jeżeli okaże się, że liderzy opuścili miasto, ukryli się poza stolicą, to będzie ogromnie demoralizujące dla ludności i dla obrońców stolicy - podkreślił Parafianowicz i przypomniał, że Wołodymyr Zełenski miał dwie oferty ewakuacji z miasta. Nie przyjął ich. - Widać, że on chyba tu zostanie - ocenił rozmówca Piotra Maślaka.

W mieście cały czas jest też bardzo wielu mieszkańców. - Sytuacja jest dość beznadziejna, bo wszyscy wiedzą, że w wariancie, kiedy Rosjanie trzymają miasto w oblężeniu, to zacznie się kończyć żywność, nie będzie wody, prądu. W przypadku przedłużania się oblężenia i próby zagłodzenia miasto wszystko się radykalnie pogorszy - mówił dziennikarz "DGP".

Co ważne, jak podkreślił, choć walki trwają już kilka dni, w Kijowie nie widać wielkiej paniki, przerażenia. - Nawet u dzieci, które tu są - powiedział Parafianowicz w TOK FM.

Piąty dzień wojny w Ukrainie [RELACJA NA ŻYWO]

DOSTĘP PREMIUM