Rosyjska dziennikarka zaprotestowała przeciwko wojnie. Co się stało z Mariną Owsiannikową?

Marina Owsiannikowa miała odwagę, by w kremlowskiej telewizji, podczas programu na żywo, wystąpić z hasłem protestu przeciwko rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Od tego czasu nie ma z nią żadnego kontaktu.

W poniedziałek podczas programu informacyjnego państwowej telewizji Kanał 1, Marina Owsiannikowa pojawiła się za plecami prezenterki z plakatem antywojennym, wykrzykując hasło "przerwijcie wojnę". Na wizji było ją widać przez kilka sekund, a następnie została zatrzymana. 

Przed swoim protestem na wizji Owsiannikowa nagrała wideo, które zostało opublikowane w mediach społecznościowych. Powiedziała w nim, że jej ojciec jest Ukraińcem, a matka Rosjanką. Ona sama zaś wstydzi się pracy na rzecz kremlowskiej propagandy i całkowicie popiera zakończenie wojny.

Rosyjska dziennikarka zaprotestowała przeciwko wojnie. Co się z nią stało?

Obecnie los Mariny Owsiannikowej jest nieznany. Dziennikarka miała zostać zabrana na komisariat w dzielnicy Ostankino w Moskwie. Obrońcy praw człowieka, którzy chcieli sprawdzić, co się z nią dzieje, otrzymali od tamtejszych policjantów informację, że Owsiannikowej nie ma na posterunku. Dopiero we wtorek po południu niezależne media podały, że Owsiannikowa jest już ze swoim prawnikiem.

Jak podaje kanał Nexta, w Rosji rozpoczęto już śledztwo przeciwko Owsiannikowej. Prawdopodobnie dziennikarce postawione zostaną zarzuty "szerzenia fałszywych informacji" na temat działań rosyjskiej armii, za co może jej grozić nawet 15 lat więzienia. 

Owsiannikowa jest absolwentką wydziału dziennikarstwa na uniwersytecie w Kubaniu. Karierę zawodową rozpoczynała w telewizji Krasnodar. Była prezenterką lokalnych wiadomości. W 2002 roku wyjechała z Krasnodaru do Moskwy. Media podają, że Owsiannikowa ma dwoje dzieci.

DOSTĘP PREMIUM