,
Obserwuj
Świat

Ostry apel Prigożyna do rosyjskich władz. "Przypomina błazna, żulika, trochę bohatera 'Rodziny Soprano'"

3 min. czytania
05.05.2023 16:49
W nowym nagraniu Jewgienij Prigożyn pokazał się na tle ciał najemników poległych w Ukrainie. Szef Grupy Wagnera domagał się - w ostrych słowach - dostaw amunicji. - Mamy tu rozgrywkę pomiędzy Szjogu a Prigożynem - ocenił w TOK FM publicysta i reporter Jędrzej Morawiecki.
|
|
fot. Libkos / AP Photo/ Telegram - Serwis prasowy Prigożyna (zrzut ekranu)

Jewgienij Prigożyn opublikował w sieci nowe wideo. W ostrych słowach zaapelował o dostawy amunicji dla najemników z jego Grupy Wagnera, którzy walczą w okolicach Bachmutu. Apel skierowany jest do ministra obrony Rosji Sergieja Szojgu i kierującego rosyjską armią Walerija Gierasimowa.

"Dajcie nam amunicję!" - krzyczy Prigożyn i wskazuje na znajdujące się za jego plecami ciała żołnierzy Grupy Wagnera. "Gdy wyślecie nam normalną amunicję, będzie ich kilka razy mniej" - mówi.

Przypomnijmy, że Prigożyn w listopadzie zeszłego roku, w reakcji na wiadomość o możliwym uznaniu Grupy Wagnera za organizację terrorystyczną, zaproponował przekazanie Parlamentowi Europejskiemu młota kowalskiego ze sztucznymi śladami krwi.

- On generalnie nie przebiera w słowach. Przypomina błazna, żulika, trochę bohatera "Rodziny Soprano" - nie wiemy, czy z pierwszego rzędu, czy nie - ocenił w TOK FM Jędrzej Morawiecki, wykładowca Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytet Wrocławskiego.

Jewgnij Prigożyn, który ze skazańca (gdy miał 18 lat, skazano go na 13 lat więzienia za rozbój, kradzież i oszustwo - red.) wyrósł najpierw na prężnego biznesmena branży gastronomicznej, a w końcu na właściciela prywatnej armii i "kucharza Putina", coraz częściej krytykuje rosyjską władzę.

- Niewątpliwie mamy tu rozgrywkę pomiędzy Szjogu a Prigożynem. I w związku z tym, że nie wiemy, co tak naprawdę dzieje się u samego Putina, możemy próbować sobie wyobrażać, że jest to rozgrywka, którą (Prigożyn) próbuje jakoś kontrolować. On teraz wyrasta na siłę, tak samo jak Ramzan Kadyrow, który też nie jest postacią poważną albo intelektualnie wybitną. Ale nie chodzi o wybitność, ale o władzę i czystą przemoc - mówił gość "A teraz na poważnie".

Prigożynowi wolno więcej?

O sile twórcy Grupy Wagnera, jak podkreślił Jędrzej Morawiecki, świadczy też fakt, że zdarza mu się publicznie powątpiewać w oficjalne wersje wydarzeń przedstawione przez propagandystów Kremla. Na przykład w to, jak propagandyści atakami Ukraińców tłumaczą zamachy na terenie Rosji. - Mówi dużo o wewnętrznych wrogach. O wcześniejszych zamachach mówił, że pochodzą one z Rosji, a nie z zewnątrz, że Ukraina nie jest odpowiedzialna za niektóre akcje terrorystyczne. Sam buduje taką narrację - zwrócił uwagę rozmówca Mikołaja Lizuta.

Obecnie zachodni eksperci zastanawiają się, czy taką wewnętrzną rozgrywką był "

atak na Kreml", o którym we środę poinformowały rosyjskie media. Władze Rosji oskarżyły o te działania Ukrainę, a później NATO

, a to w praktyce oznaczałoby, że Rosjanie pozwolili swobodnie latać dronom wroga nad bardzo dobrze strzeżonym Kremlem. Według innych komentatorów dron wypuszczono w pobliżu Kremla, są też opinie licznych

ekspertów, którzy mówią wprost o rosyjskiej prowokacji, o której musiał wiedzieć Putin.

Czy za atakiem na Kreml stoi któryś z wewnętrznych wrogów Putina, o których mówił Prigożyn? - Nawet w Związku Radzieckim mówiło się o różnych frakcjach - twardogłowych, dogmatykach oraz liberałach. Mimo tego, że narracja medialna jest centralnie sterowana, to jakieś odchyły też mogą się tam pojawić. Więc generalnie niespójność to jest najmniejszy problem rosyjskiej propagandy - tłumaczył publicysta.

Dzień Zwycięstwa w cieniu wojny

Zdaniem Jędrzeja Morawieckiego nie można wykluczyć, że do tajemniczego ataku na Kreml doszło na kilka dni przed 9 maja, który w Rosji jest obchodzony jako Dzień Zwycięstwa. A w tym roku - jak dodał gość TOK FM - "nie za bardzo jest co świętować".

- Jeżeli to byłby wybieg Putina, to z jednej strony świadczy to o pewnej bezsilności; byłaby to próba zamaskowania fiaska. Nie ma za bardzo czym się pochwalić. Propaganda rosyjska trzeszczy w szwach, ale te różne wersje (wydarzeń, do których doszło w minioną środę w Moskwie) i chaos, który się pojawia, potrafią mobilizować i budować tożsamość "ruskiego miru" - mówił na antenie TOK FM ekspert Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytet Wrocławskiego.

Putin 'wystraszył się' swojego kucharza. 'Gdyby przyprowadził te 50 tys. ludzi, to mogłoby się potoczyć dziwnie'