"Żeby Biden zdechł". Reżim Łukaszenki indoktrynuje ukraińskie dzieci. Białoruski dyktator będzie ścigany jak Putin?
Władimir Putin od marca ścigany jest przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. Prezydent Rosji (razem z komisarz ds. dzieci Marią Lwową-Biełową) podejrzany jest o bezprawną deportację dzieci i bezprawny wywóz ludzi z Ukrainy do Rosji.
Okazuje się, że w proceder zamieszany jest też reżim Alaksandra Łukaszenki. Paweł Łatuszka przekazał haskiemu trybunałowi materiały dotyczące wywożeniu na Białoruś dzieci z okupowanych przez Rosję terenów Ukrainy.
- Udało nam się ustalić, że od września 2022 roku z co najmniej 15 miast okupowanych przez Rosję zostało przemieszczonych 2100 dzieci ukraińskich (wśród nich sieroty) na Białoruś. Przebywają w pięciu ośrodkach - mówił w "Poranku Radia TOK FM". Dzieci przebywają w obwodach mińskim i homelskim.
- Udało nam się ustalić, że z tymi dziećmi prowadzona jest specjalna praca, nakierowana na to, żeby zmieniły poglądy na Ukrainę. Podczas spotkań mówi się do nich następujące słowa - przepraszam, że tak mówię: "żeby Biden zdechł", "żeby Zełenski zdechł, a żeby Putin żył zawsze i wiecznie" – relacjonował były minister kultury Białorusi, a obecnie jeden z najważniejszych przedstawicieli demokratycznej opozycji.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Na ujawnienie informacji w sprawie dzieci z Ukrainy zareagował sam Łakaszenka. - Publicznie zaatakował mnie personalnie i powiedział, że podjął taką decyzję (o wwiezieniu ukraińskich dzieci), uzgadniając ją z Putinem. I nawet ją finansuje ze środków Białorusi i Rosji. Przyznał się do popełnienia przestępstwa. Jego wspólnik, przewodniczący fundacji Delfin (zaangażowanej w wywożenie dzieci) Alaksiej Tałaj powiedział, że nadal będzie kontynuował swoją działalność – mówił rozmówca Piotra Maślaka.
Cały proceder finansowany jest z budżetu Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.
Łukaszenka będzie ścigany jak Putin?
Czy Alaksandr Łukaszenka stanie przez haskim trybunałem, skoro Białoruś nie podpisała Traktatu rzymskiego? Jak przekonywał Łatuszka, białoruski dyktator może być sądzony przez MTK dzięki decyzji ukraińskich władz. – Ukraina jeszcze w 2014 r. podjęła decyzję, że wszystkie zbrodnie popełniane podczas wojny będą podlegały jurysdykcji rzymskiego statutu, a to oznacza jednoznacznie i bezdyskusyjnie, że Łukaszenka i jego współpracownicy podlegają jurysdykcji trybunału w Hadze - stwierdził gość TOK FM.
Jak argumentował były białoruski minister, jeśli Łukaszenka będzie ścigany, to będzie to "silny cios w system władzy". - Generałowie, a zwłaszcza osoby cywilne na pewno na to będą reagować, że Łukaszenka jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym i jest podejrzany o popełnienie zbrodni wojennych – przekonywał Łatuszka.
Opozycja dotarła także do innych materiałów, które dokumentują zbrodnie, których dopuścił się reżim Łukaszenki. – Zebraliśmy setki, tysiące stron materiałów, które udowadniają zbrodnie przeciwko ludzkości: tysiące spraw gwałtów popełnianych przez policjantów przy użyciu pałek policyjnych, tortury, morderstwa, a także przymusową deportację z terytorium Białorusi. 3100 Białorusinów musiało wyjechać w związku z ogromną represją niespotykaną od 50 lat w państwie europejskim. Te materiały zostaną przekazane do biura prokuratury MTK w najbliższym czasie – zapowiedział opozycjonista.
Paweł Łatuszka został w marcu zaocznie skazany przez sąd w Mińsku na 18 lat więzienia. - Łukaszenka zareagował na naszą działalność i grozi, że "może zadusić mnie własnymi rękami". Ja się nie poddaję. Nie chcę go "zadusić", chcę, żeby był skazany w Hadze. A najlepiej w Mińsku, żeby białoruski naród mógł to zobaczyć – mówił opozycjonista, jednocześnie zapewniając, że demokratyczna opozycja będzie kontynuować swoją pracę.
Wagnerowcy przy granicy z Polską
Po jednodniowym puczu Jewgienija Prigożyna on i Grupa Wagnera zostali wysłani na Białoruś. - Mamy przynajmniej potencjalnie nową sytuację na Białorusi. Obecność tam Grupy Wagnera z danych, którymi w tej chwili dysponujemy, to będzie około 8 tys. żołnierzy - powiedział w środę Jarosław Kaczyński po posiedzeniu rządowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa. Wicepremier zapowiedział, że "zostały podjęte decyzje odnoszące się do wzmocnienia obrony naszej granicy wschodniej, zarówno jeżeli chodzi o pewne przedsięwzięcia doraźne, jak i o przedsięwzięcia, które będą miały charakter trwały".
Paweł Łatuszka nie ma wątpliwości, że przeniesienie wagnerowców to zagrożenie "przede wszystkim dla Ukrainy, Litwy, Łotwy i Polski". - Zobaczmy na kryzys migracyjny, który trwa od 2021 roku i Łukaszenka nie przestaje tego robić. A co może zrobić z wagnerowcami? Wcielić do armii białoruskiej? Nie. To prywatna armia, która będzie stwarzać zagrożenie na granicy. I to jest problem – podsumował gość Piotra Maślaka.