Jest reakcja Ukrainy na słowa prezydenckiego ministra Marcina Przydacza. "Przyjaźń głębsza, niż doraźne cele polityczne"
Marcin Przydacz mówił w TVP o ewentualnym przedłużeniu zakazu importu czterech produktów rolnych z Ukrainy. - To, co najważniejsze dziś, to obrona interesu polskiego rolnika. Jesteśmy w okresie żniw. Polskie zboże musi zostać zebrane, musi zostać zmagazynowane i dystrybuowane po odpowiedniej, godnej cenie - powiedział prezydencki minister.
- Jeśli chodzi o Ukrainę, Ukraina naprawdę otrzymała dużo wsparcia od Polski. Myślę, że warto by było, żeby zaczęła doceniać to, jaką rolę przez ostatnie miesiące i lata dla Ukrainy pełniła Polska. Stąd też takie, a nie inne decyzje, jeśli chodzi o ochronę granic - dodał. Przydacz ocenił, że nie zgadza się z wypowiedziami innych polityków PiS, iż Ukraina nie może robić z nas ''jeleni''. - Jasne jest, że nie możemy tutaj w kontekście polityki rolnej i ochrony polskich granic przed zalewem tego typu produktów zrobić jakieś kroki w tył czy w bok. Trzeba tutaj twardo stać na stanowisku interesu państwa polskiego. I Ukraina powinna zacząć doceniać to, co robi dla niej Polska - podkreślił Przydacz.
Ostra reakcja Ukrainy
Wypowiedź ministra Przydacza została w Kijowie uznana za szkodliwą i stąd wezwanie na spotkanie ambasadora Polski w Ukrainie Bartosza Cichockiego.
Podczas spotkania podkreślono, że komentarze (Przydacza) o rzekomej niewdzięczności Ukraińców za pomoc (udzieloną nam przez) Polskę są niezgodne z prawdą i niedopuszczalne. Jesteśmy przekonani, że przyjaźń ukraińsko-polska jest o wiele głębsza, niż (doraźne) cele polityczne. Polityka nie powinna kwestionować wzajemnego zrozumienia i siły relacji pomiędzy naszymi narodami
.
"Żadne wypowiedzi nie przeszkodzą nam we wspólnym dążeniu do pokoju i budowaniu wspólnej europejskiej przyszłości"
- podkreśliło ukraińskie ministerstwo.
Posłuchaj podcastu!