advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

To początek końca putinowskiej Rosji? Prof. Kowal wskazuje, kiedy Putin zostanie zrzucony ze stołka

Aneta Malinowska
3 min. czytania
25.08.2023 19:20
- Z mojego punktu widzenia to jest początek końca imperialnej Rosji w tym wydaniu putinowskim. To uruchomiło procesy, których Putin już nie zatrzyma - tak o konsekwencjach śmierci Prigożyna mówił w TOK FM prof. Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej.
|
|
fot. Mikhail Klimentyev / AP

Na pokładzie samolotu, który rozbił się w środę wieczorem w obwodzie twerskim na zachodzie Rosji, był szef najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn - poinformowała Rosawiacja, czyli rosyjska agencja transportu lotniczego. Zdaniem rzecznika Pentagonu nie ma dowodów na to, by samolot Prigożyna rozbił się w wyniku zestrzelenia rakietą ziemia-powietrze. Co innego twierdzi amerykański Instytut Studiów nad Wojną, według którego maszyna została trafiona dwoma pociskami S-300.

Wątpliwości nie ma jednak prof. Paweł Kowal. Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej powtarza się historia Rosji, która już raz doprowadziła do upadku jej władz. Według niego przypadek Prigożyna przypomina bowiem historię Gierogija Gapona, współpracownika Ochrany i jednocześnie lidera ruchu robotniczego, który w 1905 roku doprowadził do rewolucji w carskiej Rosji. - Trochę próbował buntu, trochę był powiązany z Kremlem i z samym Putinem. Wydawało mu się, że jest w stanie przeskoczyć Putina. Putin się zorientował, być może nawet go sprowokował, ale efekt jest taki, że Prigożyn musiał stracić życie - wskazał w "Poranku Radia TOK FM".

"To początek końca imperialnej Rosji"

W ocenie rozmówcy Jacka Żakowskiego śmierć Prigożyna to jednak "początek końca imperialnej Rosji w wydaniu putinowskim". - To uruchomiło procesy, których Putin już nie zatrzyma - podkreślił Kowal. Jak mówił, w pierwszej kolejności jest to "desakralizacja cara". - Putin stracił mit człowieka, który jest niezwyciężony, silny, pewny siebie. Ten Putin, który miał stworzyć to trzecie imperium, już nie Romanowów, nie sowieckie, tylko putinowskie, które jest miksem tych poprzednich, nagle musiał się tłumaczyć, musiał się na oczach wszystkich bać Prigożyna. A teraz wymyślił sobie, że teatralnie zamorduje go po to, żeby odstraszyć innych potencjalnych buntowników - podkreślił prof. Kowal.

I dodał, że "jest to wyrazem tego obrazu cara z gołym tyłkiem, który nagle się okazał nie taki silny, jak wszyscy myśleli". - I to jest początek, a właściwie już kolejny etap procesu rozpadu imperium rosyjskiego w tym wydaniu - zaznaczył. - To jest najważniejszy wniosek z buntu Prigożyna, a później jego zabicia i jestem absolutnie pewien, że to nie była ani w pełni inscenizacja, ani w pełni autentyczny bunt. To był miks i tego, i tego, dokładnie tak jak na początku XX wieku zaczynało się rozpadać imperium Romanowów - mówił prof. Kowal.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Putin zostanie wyrzucony ze stołka"

Zdaniem rozmówcy Żakowskiego najważniejsze jest zrozumienie, iż nie przyspieszymy ani nie zatrzymamy tego procesu rozpadu Rosji i nie mamy wpływu na to, kto przejmie władzę po Putinie. - Putin zostanie zrzucony ze stołka. I oczywiście, że będzie wyrzucony przez kogoś, kto będzie mówił bardziej radykalnie - wskazał polityk. Jego zdaniem wydarzy się to już w ciągu najbliższego roku lub najbliższych dwóch lat. - Putin przegrał już w momencie, kiedy nie zdobył Kijowa. Przegrana pod Kijowem była początkiem końca Putina, bo stawką było przyłączenie Ukrainy do imperium - podkreślił prof. Kowal.

Zdaniem eksperta teraz kolejny etap to "możliwość realnego rażenia, zdobywania przez Ukrainę punktów na Krymie". - I to też niebawem nastąpi. A potem przyjdą jacyś radykałowie, którzy będą mówili, że Putin sobie nie radzi i z pozycji radykalnych go usuną, a następnie rozpoczną rozmowy. Więc nie bójmy się radykałów. Bo to, że oni powiedzą, że rzucą tysiąc bomb atomowych, to nie znaczy, że jutro rzucą. To będzie po prostu gra strachem - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".

'Prigożyn nie mógł dostać zawału, musiał zginąć widowiskowo'. Ekspert wskazuje na 'podpis' pod tą śmiercią