,
Obserwuj
Świat

"Za chwilę nie będzie kogo ratować". Gen. Pacek nie ma złudzeń ws. wojny w Ukrainie

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
30.04.2024 13:52
Rosja próbuje przełamać ukraińską linię obrony. Władze Ukrainy apelują o pomoc i dostarczenie potrzebnego sprzętu. - Za tydzień czy dwa sytuacja może być dramatyczna - komentował na antenie TOK FM gen. Bogusław Pacek.
|
|
fot. Wojciech Surdziel / Agencja Wyborcza.pl

Pogarsza się sytuacja na ukraińskim froncie. Brakuje amunicji, rakiet dalekiego zasięgu, a także żołnierzy. Sytuacja sprzyja wojskom rosyjskim, które atakują na całej długości frontu i odnoszą punktowe sukcesy. Zostały zajęte już trzy wioski, a ostatnie doniesienia medialne mówią o kolejnej. - Nazwanie sytuacji złą, jest daleko idącym eufemizmem - mówił w "Popołudniu Radia TOK FM" Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.

Ekspert wskazał, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć, bo Rosjanie wykorzystują lukę czasową. - Obiecana amunicja, drony, czy rakiety dalekiego zasięgu nie dotarły jeszcze na Ukrainę i najprawdopodobniej dotrą dopiero w połowie czerwca. A to jest dla Ukrainy jak tlen. To dlatego Rosjanie są teraz w ofensywie - zaznaczył gość Filipa Kekusza.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Liczyłem na to, że potrzebny sprzęt dotrze na Ukrainę w połowie maja, by Ukraina dostała wszystko, czego potrzebuje i to nie do zwycięstwa, a do przetrwania, ale tak się nie stanie - stwierdził Pacek.

Pomoc USA dla Ukrainy. Jest podpis Bidena. 'Nie pokłonimy się przed Putinem'

W ocenie generała, Rosja będzie teraz robić wszystko, by przerwać ukraińską linię obronę w iluś miejscach. Do tej pory małe miejscowości dzielnie się broniły i wciąż nie przeszły w rosyjskie ręce, ale jak podkreślił Pacek, bez potrzebnego sprzętu jeszcze tydzień lub dwa i sytuacja będzie naprawdę dramatyczna. - Nie będzie to jednak oznaczać końca wojny, bo na zdobycie Kijowa Rosja żadnych szans nie ma. Natomiast jeśli dojdzie do rozmów, to jeśli w rękach Rosji będzie jak najwięcej terytorium Ukrainy, to i pozycja negocjacyjna będzie lepsza - zaznaczył ekspert.

Winny Zachód i sama Ukraina

Zwrócił również uwagę na inny, ważny aspekt. Chodzi o dostarczenie kadr, czyli od tego, kiedy "dotrą nowe posiłki żołnierskie do okopów". - Ustawa mobilizacyjna została przyjęta o wiele za późno, to wynika z niesnasek między prezydentem a ukraińskim parlamentem. Do tego morale wśród samych żołnierzy są bardzo słabe. Oni są już zmęczeni, zgorzkniali i zdołowani wręcz nową ustawą - wyjaśnił gość TOK FM. Jak dodał, wcześniej żołnierz po 36 miesiącach na froncie mógł udać się na tak zwany urlop, by się zregenerować i spędzić czas z rodziną, nowa ustawa likwiduje ten przywilej.

Ukraińców z Polski na front? 'Wyczuwam mroczną emocję'

Generał Pacek wskazał, że ukraińska strona popełniła znacznie więcej błędów. - Wciąż borykają się z korupcją, w tym wojenną, władze marnie radzą sobie też z mobilizacją. Ta ustawa wejdzie w życie dopiero 18 maja, więc zanim żołnierzy się wyszkoli i trafią na front, miną kolejne tygodnie. A Rosjanie to wiedzą i wykorzystują - mówił wojskowy.

Afera w Kijowie. Sąd aresztował ministra rolnictwa Mykoła Solskiego

W jego ocenie, Zachód też ponosi ogromną odpowiedzialność za losy tej wojny. Generał Pacek wskazał, że choć Zachód nie ma obowiązku ani prawnego, ani politycznego, to jednak podjął zobowiązanie do dostarczenia Ukrainie potrzebnego sprzętu. - Nie można mówić, że wyśle się 100 rakiet i wysyłać połowy. Jak się nie daje tyle, ile się obiecało, to można się załamać i tak żadnej wojny się nie wygra. Więc apeluje, nie czekajmy, bo teraz woda jest blisko ust, ale jak będzie powyżej nosa, to już nie będzie kogo ratować -skwitował.