Jeff Bezos kontra Elon Musk. Najbogatsi tego świata stają do wyścigu o kosmiczne pieniądze
- Po latach przerwy ludzkość chce znów ruszyć w kosmos. I tu ujawnia się pojedynek gigantów: Jeff Bezos kontra Elon Musk.
- Problem w tym, że to powrót niezwykle kosztowny. Wymagający technologicznej rewolucji i masy pieniędzy.
- W perspektywie jest wysłanie ludzi na Marsa.
Na wstępie warto przypomnieć ostatnią wizytę człowieka na Księżycu - to był rok 1972. Misja nazywała się: Apollo 17 i zorganizowała ją amerykańska agencja kosmiczna. Jej działalność w szczycie wyścigu kosmicznego kosztowała amerykańskich podatników 5 procent budżetu państwa. Okoliczności usprawiedliwiały jednak wszelkie wydatki. Ameryka toczyła wówczas ze Związkiem Radzieckim walkę na śmierć i życie o pierwszeństwo w kosmosie. Walkę wygrała i zaraz potem zainteresowanie kosmiczną kolonizacją spadło niemal do zera.
Amerykanie prowadzili potem jeden program załogowy - orbitalnych wahadłowców, ale po licznych niepowodzeniach i wielkiej katastrofie promu Columbia także i on został zamknięty. Ze śmiałych planów badania przestrzeni pozaziemskiej na orbicie pozostała Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Miejsce rządów na ziemskiej orbicie zajęły prywatne firmy.
Inne czasy to też inny skład czołówki kosmicznego wyścigu. Miejsce Związku Radzieckiego zajęły Chiny, które swoich ludzi na Księżycu chcą mieć za jakieś sześć lat. Amerykanie przygotowania do swojej misji wciąż przesuwają - z braku pieniędzy, fachowców oraz z powodu komplikacji organizacyjnych. W misję nazwaną Artemis wciągnęli komercyjną firmę. Ludzi w podróż wokół Księżyca mają zamiar zabrać prywatną rakietą. Wielkim finałem ma być tygodniowy pobyt załogowej misji na księżycowej powierzchni. To oznacza piętrowo złożone przygotowania i wysłanie astronautów z zapasami wody, żywności i tlenu oraz całym kompletem naukowych narzędzi do przeprowadzenia serii eksperymentów. Bo Artemis ma być pierwszym krokiem w daleki Kosmos. A Księżyc - pierwszym w tej wyprawie przystankiem ze stałą bazą do wypadów dalej - w Układ Słoneczny.
I tu czas na tę część opowieści, w której główną rolę odgrywają prywatne pieniądze i dwaj multimiliarderzy: Elon Musk i Jeff Bezos - obaj z pierwszej piątki najbogatszych ludzi świata.
New Glenn - supermocna rakieta
Ogromną rolę w tej historii odgrywa New Glenn - supermocna rakieta, nazwana tak na cześć Jeffa Glenna - pierwszego Amerykanina na orbicie okołoziemskiej. Rakietę zbudowała firma Blue Origin. Jej właścicielem jest Jeff Bezos, potentat w branży Big Tech, do którego należy gigant sprzedaży internetowej, czyli Amazon.
Rakieta Bezosa ma służyć do wynoszenia dużych ładunków na orbitę okołoziemską - większych niż mogą zabrać rakiety SpaceX - należącej do Elona Muska jedynej konkurencji Blue Origin. Jego kapsuła ładunkowa ma pojemność 20 TIR-ów. Powodzenie projektu oznacza kontrakt dla Bezosa na wynoszenie w kosmos amerykańskich urządzeń militarnych i wywiadowczych. Na dodatek ładowni Blue Origin można użyć wiele razy, co jej właścicielowi pozwoli zarabiać krocie na tym kosmicznym biznesie.
A ile kosztuje wysłanie rzeczy w kosmos?
Tradycyjna metoda oznacza wielokrotne wydatki na rakiety, które po dostarczeniu ładunku spadają na ziemię i kończą na złomie. Nowatorskie podejście pozwala te pieniądze zaoszczędzić. Zamiast 4 tysięcy dolarów koszt transportu na orbitę kilograma ładunku wynosi tylko 100 dolarów.
Jest jeszcze inna ważna kwestia - kwestia czasu. Rakietami komercyjnymi, których za każdym razem nie trzeba budować od nowa, wszystkie części całej stacji kosmicznej można wysłać w kosmos w niecałe dwa tygodnie. Tak miałaby powstać Lunar Gateway - projektowana jako stacja pośrednia dla podróży człowieka... na Marsa. A potem - zgodnie z wizją właściciela Amazona - wyprowadzić poza Ziemię wszystkie branże, które niszczą jej przyrodę.
Słuchaj całego podcastu!