,
Obserwuj
Świat

"Na miejsce przy stole nie ma szans". Europa już się nie liczy? "Walczy o rolę konsultanta"

Anna Sapieha
3 min. czytania
25.02.2025 20:34
Donald Trump chce jak najszybciej doprowadzić do końca wojny w Ukrainie, nie zważając na nikogo i chce prowadzić rozmowy jedynie z Rosją, bez udziału państw europejskich, pisze "Le Monde". - Szanse, by dosiąść się do stołu w sposób bezpośredni są niewielkie albo w ogóle ich nie ma - skomentował w TOK FM Tomasz Bielecki z "Polityki Insight".
|
|
fot. Hu Yousong/ East News
  • Europa najprawdopodobniej w żaden sposób nie będzie bezpośrednio brała udziału w rozmowach pokojowych o Ukrainie;
  • Ważne więc, by mieć wpływ na Donalda Trumpa i by konsultował z Unią Europejską swoje decyzje;
  • Prezydent USA musi zrozumieć, że cokolwiek wynegocjuje bez wsparcia krajów europejskich (i samej Ukrainy) nie będzie w stanie tego wprowadzić w życie.

 

Spotkanie prezydentów Francji i USA, Emmanuela Macrona i Donalda Trumpa, w Białym Domu pokazało rosnący dystans między sojusznikami - ocenił we wtorek "Le Monde". Według dziennika przyjacielskie gesty przywódców skrywały brak wzajemnego zrozumienia i odmienne wizje w sprawie przyszłości Ukrainy. Zdaniem dziennika Macron wierzy, że jest w stanie wyprowadzić Europę z trudnego dla niej momentu w historii. Trump chce z kolei jak najszybciej doprowadzić do końca wojny w Ukrainie, nie zważając na nikogo i chce prowadzić rozmowy jedynie z Rosją, bez udziału państw europejskich - zaznaczył też "Le Monde".

"Europa wchodzi w buty pochlebców"

Jak mówił w TOK FM Tomasz Bielecki ostatnie działania można wpisać w ramy ciągłych starań Europejczyków, by nie rezygnować z prób wpływania na Donalda Trumpa w sprawie porozumienia, które negocjuje za pośrednictwem z Putinem. Choć, jak zastrzegł, pierwsza reakcja opinii publicznej wskazywała głównie na urazy i lekceważenie ze strony Trumpa i próby dogadywania się z Moskwą ponad głowami nie tylko Ukraińców, ale też Unii Europejskiej i NATO.

- Teraz zostało to przykute w starania, by na niego próbować wpłynąć za pomocą kilku instrumentów. M.in. przez wzmacniania pomocy europejskiej dla Ukraińców, dodatkowy pakiet pomocowy dla Ukrainy o wartości co najmniej 20 mld euro będzie tematem dyskusji na szczycie UE w przyszłym tygodniu. Poza tym w grę wchodzą obietnice zwiększenia wydatków na obronność, czego żąda sam Trump - mówił ekspert "Polityki Insight".

Innym z instrumentów, jak wskazał, są pochlebstwa - europejscy politycy nie mówią Trumpowi, że "jego pomysły są szkodliwe. Zamiast tego wchodzą w buty pochlebców i zapewniają, że ufają w to, że ma dobre intencje. - Jeszcze inny instrument, tym bardziej brzmiący bardziej atrakcyjnie to gotowość do uczestnictwa w przyszłych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy poprzez obecność wojsk europejskich. Jest to to dyskutowane publicznie w Brukseli, w Paryżu, w Londynie - dodał w rozmowie z Anną Piekutowską.

UE walczy o rolę konsultanta, a miejsce przy stole nie ma szans

- A na ile te działania Unii Europejskiej prowadzą do tego, by dosiąść się do stołu, przy którym siedą teraz jednak Donald Trupm Władimir Putin? - chciała też wiedzieć prowadząca.

- Szanse, by dosiąść się do stołu w sposób bezpośredni są niewielkie albo w ogóle ich nie ma. Chodzi o to, żeby przynajmniej być w sposób poważny konsultowanym - odpowiedział Tomasz Bielecki.

Jak dodał, celem jest przede wszystkim uświadamianie Białemu Domowi i Amerykanom, że czegokolwiek, by nie wynegocjowali z Rosją, to trudno będzie o wdrożenie rozwiązań bez wsparcia Ukraińców oraz finansowego i zbrojeniowego wsparcia Europejczyków. - Stawia to naturalny wymóg bycia konsultowanym, więc konsultacje są i będą, choć na pewno znacznie słabsze niż byśmy chcieli - zastrzegł przy tym.

Inne formy wpływania na zakończenie wojny na Ukrainie? Gość TOK FM przypomniał, że wbrew temu, co pisały media ukraińskie i zachodnie, Kijów nie otrzymał od Unii Europejskiego oferty nowej umowy w sprawie ukraińskich tzw. metali ziem rzadkich.

To jego Putin 'zwerbował' do swojej gry. 'Mamy powody do obaw'

- Można to rozumieć jako taką próbę wsparcia ze strony Unii Europejskiej i Komisji Europejskiej - skomentował ekspert "Polityki Insight". Zastrzegł jednak, że to zupełnie inny poziom dyskusji niż ten między Zełenskim i Trumpem. - To gra na wyższym poziomie i o co innego tu chodzi. Choć nie do końca wszyscy wiemy o jakich surowcach mowa, bo również ukraińskie media zastanawiają się publicznie, gdzie są wielkie zasoby tak łatwe do eksploatowania - spuentował w TOK FM.