,
Obserwuj
Świat

Premier Starmer u Trumpa. "Wielka Brytania może chcieć zrobić to, co lubiła najbardziej"

Deser.pl
3 min. czytania
27.02.2025 17:46
- Keir Starmer może wykorzystać sytuację, by pokazać, że Wielka Brytania może robić to, co lubiła najbardziej - trochę przewodzić, trochę pośredniczyć między Europą a USA, trochę stać z boku - komentował w TOK FM dr hab. Łukasz Danel. Brytyjski premier ma się spotkać z Donaldem Trumpem.
|
|
fot. CARL COURT / CARL COURT/AFP/East News

 

  • Brytyjski premier Keir Starmer spotyka się z prezydentem USA Donaldem Trumpem;
  • Zdaniem gazety 'The Guardian', Starmer ma zabiegać o utrzymanie amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy oraz o jej udział w przyszłych negocjacjach pokojowych;
  • Dr hab. Łukasz Danel oceniał w TOK FM, że temu spotkaniu przypisywana jest zbyt wielka waga. Ekspert był sceptyczny co do tego, że zapadną tu jakieś wiążące decyzje;
  • Podkreślał, że Starmer może się pozycjonować jako łącznik między USA a Unią Europejską.

 

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer spotka się w czwartek w Waszyngtonie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. W trakcie lotu do Stanów Zjednoczonych Starmer zaznaczył, że warunkiem trwałego pokoju w Ukrainie jest skuteczne odstraszanie Rosji.

 

Starmer u Trumpa. O czy będą rozmawiać?

 

- Chcemy wszyscy pokoju. Pytanie brzmi, jak zapewnić, by był to pokój trwały. Nie wierzę, że to możliwe, jeśli nie będzie skutecznego mechanizmu odstraszania Putina. Wielka Brytania odegra swoją rolę, ale potrzebujemy amerykańskiego zabezpieczenia - powiedział w samolocie brytyjski premier.

Starmer będzie zabiegał o utrzymanie amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy oraz o jej udział w przyszłych negocjacjach pokojowych - napisał dziennik 'Guardian' w czwartek przed spotkaniem przywódców.

'Trump wyciągnął Rosję z niebytu'. Co dalej? Ekspert o 'marzeniu Putina'

Według stacji Sky News wynik rozmów może wpłynąć na stabilność Europy. Starmer zamierza podkreślić, że ustępstwa wobec Rosji nie przyniosą trwałego pokoju, a Waszyngton powinien wspierać Kijów, zamiast wzmacniać pozycję Moskwy.

Brytyjskie media informują, że rozmowy mają też dotyczyć sytuacji w Strefie Gazy oraz przyszłość wysp Czagos, które od ponad 50 lat były przedmiotem sporu między Wielką Brytanią a USA. Istotnym tematem będą także relacje handlowe między krajami, zwłaszcza w kontekście zapowiadanych przez Trumpa ceł.

 

Przeceniona waga rozmów?

 

W ocenie dr. hab. Łukasza Danela z Katedry Studiów Politycznych na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie i Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, waga rozmów Starmer - Trump jest przeceniana. 

- Przez dramaturgię sytuacji, w której się znajdujemy, trochę za duża waga jest przykładana do takich spotkań, w dużym stopniu roboczych. Nie spodziewałbym się, że to, co usłyszymy będzie przełomowe albo wiążące - mówił gość Anny Piekutowskiej w 'Popołudniu TOK FM'. 

Wskazywał też szczególną rolę, jaką może przyjąć w USA Keir Starmer. - On nie jest reprezentantem Europy, reprezentuje Wielką Brytanię, która wyszła z Unii Europejskiej, a której Trump nienawidzi. Trump bardzo kibicował, żeby Brytyjczycy z tej Unii wyszli - wskazywał. W jego ocenie nieco paradoksalnie Wielka Brytania będąca poza Unią Europejską może być dla USA bardziej wiarygodnym partnerem do prowadzenia rozmów. - I to może pomóc Starmerowi przekonać Trumpa, że może on nie do końca jest w Europie rozumiany, że Europejczycy są skołowani jego wypowiedziami, ale my Brytyjczycy będziemy im to tłumaczyć - mówił Danel. 

UE powstała, by wyrolować USA? Tusk odpowiada Trumpowi. 'Wręcz przeciwnie'

- Starmer może wykorzystać sytuację, by pokazać, że Wielka Brytania może robić to, co lubiła najbardziej - trochę przewodzić, trochę pośredniczyć między Europą a USA, trochę stać z boku - dodał. 

 

Spotkanie z Trumpem to 'test dla Starmera'

 

Spotkanie będzie pierwszym ważnym testem dyplomatycznym Starmera od objęcia urzędu w lipcu 2024 roku - napisał 'Guardian'. Gazeta twierdzi, że brytyjski premier chce unikać konfrontacji i nie komentować krytycznych wypowiedzi Trumpa na temat prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Źródła rządowe podkreślają, że Starmer zamierza skupić się na działaniach prezydenta USA, a nie jego retoryce.

Londyn liczy, że Trump uzna rozmowy za sukces, co zwiększyłoby szanse na podtrzymanie współpracy transatlantyckiej. W ramach zobowiązań Starmer zapowiedział zwiększenie wydatków obronnych do 2,5 proc. PKB do 2027 roku, z możliwością wzrostu do 3 proc. po 2029 roku. Wielka Brytania rozważa także udział swoich żołnierzy w ewentualnych misjach pokojowych na Ukrainie.

Wielki deal Trumpa i Zełenskiego to 'kupowanie kota w worku'. Kto zyska najbardziej? 'To bilet wstępu'

- Procentowo to nie wygląda na wiele, ale w liczbach rzeczywistych to dość znaczący wzrost, który ma się odbyć kosztem cięć w budżecie na pomoc zagraniczną, co jest nie do końca zgodne z zapowiedziami zagranicznymi partii pracy - zaznaczył Łukasz Danel. 

'W dawnych czasach zagraniczni dygnitarze odwiedzający cesarzy zwykli przywozić ze sobą dary i składać hołdy. Starmer pojedzie do Waszyngtonu z obietnicą podniesienia wydatków obronnych. Kluczowe pytanie brzmi teraz: czy to wystarczy, by usatysfakcjonować prezydenta?' - ocenił korespondent BBC James Landale.