System klerykalny "zapada się". Sytuację może zmienić kapłaństwo kobiet?
- Kardynałowie wybiorą nowego papieża podczas konklawe, które rozpocznie się 7 maja;
- Czy nowy papież będzie promował kobiety w Kościele? Papież Franciszek - przypomnijmy - dopuścił kobiety to wyższych funkcji w Kościele;
- Jak ocenił w TOK FM teolog Sebastian Duda, kobiety w Kościele katolickim nie mają realnego wpływu;
- Zaznaczył także, że autorytet księży osłabł przez skandale seksualne i pedofilskie, a kapłaństwo kobiet według niektórych może być odpowiedzią na spadającą liczbę powołań wśród mężczyzn.
Nowego papieża wybierze ponad 130 kardynałów. Konklawe rozpocznie się 7 maja. Zmarły 21 kwietnia Franciszek był pierwszym papieżem, który wskazywał kobiety na ważne stanowisko. Tak było m.in. w lutym, kiedy papież zdecydował, że siostra Raffaella Petrini została przewodniczącą Gubernatoratu Państwa Watykańskiego. To pierwsza w historii Watykanu kobieta na tak wysokim stanowisku.
Jak mówił w TOK FM dr Sebastian Duda, pomimo dopuszczenia kobiet do ważnych funkcji w czasach Franciszka, to nie mają one realnego wpływu na władzę w Kościele. I nie widać szans na zmianę. Bo zdaniem teologa i filozofa w Kościele działa wyraźna opcja konserwatywna, które chce bronić systemu klerykalnego, który "zapada się sam w sobie". - Dlatego, że w krajach Zachodu nie ma powołań kapłańskich, księży jest coraz mniej i nie ma komu przewodzić wspólnotom, które i tak kurczą się i maleją - tłumaczył w audycji "Nagłym zastępstwie".
Rozmówca Jakuba Janiszewskiego wskazał, że obecnie księża nie są już postrzegani przez wiernych "jako inne byty ludzkie z sakralizowane na mocy samych święceń". - Po skandalach pedofilski i seksualnych pozycja księży wyraźnie się obniżyła w oczach katolików - dodał.
Zdaniem części ekspertów odpowiedzą na te kłopoty Kościoła, może być kapłaństwo kobiet. - Dyskutowano przede wszystkim dopuszczenie kobiet do diakonatu, przekonując, że historycznie, w starożytności, kobiety były diakonkami - mówił. Ale w Kościele szybko pojawiły się głosy sprzeciwu. Krytycy przekonywali, że dopuszczenie kobiet do diakonatu, oznacza, iż za chwilę "będą chciały wyższych święceń" aż do biskupstwa.
Duda podkreślił, że w tej sprawie papież Franciszek ostatecznie "nic nie zrobił". - Poza tym, że w ogóle zaczęto mówić o szerszym dostępie świeckich osób do różnych urzędów w Kościele. Aby nastąpił jakiś podział władzy - powiedział
Po Franciszku papieźem kardynał od 'świętego spokoju'? 'Nie wiadomo, jakby się to potoczyło'
Jak przyszłość czeka Kościół katolicki?
Duda zwrócił także uwagę, że w Kościele katolickim postępuje desakralizacja "na poziomie liturgicznym". Tradycjonaliści krytycznie oceniają współczesne msze, w których ich zdaniem najważniejszą częścią nie jest przeistoczenie, czyli "przemiana chleba, w ciało Chrystusa i wina w krew Chrystusa", tylko kazanie. - A kazania są często rozwlekła, pseudoerudycyjne albo pozbawione sensu. A jeżeli to jest centralny punkt liturgii, to są kłopoty. Bo gdzie tu jest jakieś sacrum? - pytał gość TOK FM.
Wskazał, także, że krytyce poddawane są dodatkowe elementy takie jak akompaniament gitar podczas mszy. - W niektórych krajach zachodnioeuropejskich są msze z tańcem, rozbudowanymi śpiewami, to nie jest przeżywanie sakralności, tylko bardziej emocjonalna, egzaltacja religijna - ocenił. Ale - jak dodał - są też kraje, w których msza trwa tylko 10 minut.
Teolog wyjaśnił, że rozbudowane elementy mszy zbliża katolicyzm do jednego z głównych jego konkurentów, czyli do ruchu zielonoświątkowego. - Musi być jakaś odpowiedź w Kościele katolickim, więc proponuje się różne formy charyzmatycznych doświadczeń - dodał.
Duda powiedział także, że w różnych miejscach na świecie zanika "spowiedź uszna". Choć zaznaczył, że w Polsce nadal uczy się dzieci, że jeśli mają jakieś grzechy, to powinny się najpierw wyspowiadać i dopiero mogą przystępować do komunii. - Na świecie już tak nie jest. Przychodzą całe masy ludzi do komunii, które nigdy się nie spowiadały, a do seminarium trafiają mężczyźni, którzy nigdy nie mieli doświadczenia spowiedzi - wyjaśnił.