,
Obserwuj
Świat

Świat odpowiada Rosji. Kreml ma "wybić sobie z głowy", że dyktuje warunki końca wojny

PAP
4 min. czytania
11.05.2025 18:34
Najpierw powinno dojść do bezwarunkowego 30-dniowego rozejmu, a potem zacząć się rozmowy pokojowe, nie zaś odwrotnie - powiedział w niedzielę specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg. Skomentował w ten sposób propozycję Rosji w sprawie bezpośrednich rozmów z Ukrainą.
|
|
fot. AA/ABACA/ SERGEY BOBYLEV / HOST PHOTO AGENCY RIA NOVOSTI / HANDOUT / East News

 

  • Specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy gen. Keith Kellogg stwierdził, że świat oczekuje od Rosji bezwarunkowego zawieszenia broni;
  • W czasie rozejmu byłby czas na rozmowy pokojowe;
  • To próba wywarcia nacisku na Rosję, by 'wybiła sobie z głowy', iż koniec tej wojny będzie miał miejsce na jej warunkach - oceniła dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych
  • "Chodzi o to, żeby zmusić Kreml do prawdziwych rozmów o zawieszeniu broni, a nie pozorowanych" - podkreśliła ekspertka.

 

 

Trump: 'Potencjalnie wspaniały dzień'

 

"Nawet premier Nowej Zelandii to rozumie. Jak wielokrotnie mówił prezydent Trump, zatrzymajcie zabijanie!! Najpierw bezwarunkowe 30-dniowe zawieszenie broni, a w trakcie tego okresu trzeba przejść do kompleksowych rozmów pokojowych. Nie odwrotnie" - napisał Kellogg na platformie X, komentując wypowiedź nowozelandzkiego premiera Christophera Luxona, który wsparł sobotni apel europejskich przywódców w Kijowie o wprowadzenie 30-dniowego zawieszenia broni w wojnie Rosji z Ukrainą od poniedziałku.

W sobotę wieczorem rosyjski przywódca Władimir Putin odrzucił tę propozycję, zamiast tego proponując rozpoczęcie bezpośrednich rozmów z Ukrainą w Stambule 15 maja. Mimo krytycznej reakcji Kellogga sam prezydent Donald Trump w nocnym wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social ocenił: "Potencjalnie wspaniały dzień dla Rosji i Ukrainy! Pomyśl o setkach tysięcy istnień, które zostaną uratowane, gdy ta niekończąca się rzeźnia miejmy nadzieję dobiegnie końca".

Putin proponuje Ukrainie negocjacje. Podał miejsce i datę

 

'Europa pokazała, że nie pozwoli by Rosja dyktowała warunki pokoju'

 

Premier Donald Tusk, prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwali w sobotę w Kijowie Rosję do bezwarunkowego zawieszenia broni od poniedziałku na 30 dni i przystąpienia do rozmów pokojowych. Inicjatywę poparli przywódcy ok. 30 państw "koalicji chętnych", którzy połączyli się z Kijowem przez internet. Propozycję poparł też prezydent USA Donald Trump.

- Najsilniejsze państwa w Europie pod względem politycznym, gospodarczym i militarnym utworzyły wspólny front - wskazała w rozmowie z PAP dr Małgorzata Bonikowska, prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych (CSM). Według niej ma to na celu pokazanie prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że nie powiedzie się jego strategia polegająca na podzieleniu i rozdrobnieniu Zachodu, korzystając ze zmiany podejścia prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa do wojny w Ukrainie. Po objęciu urzędu Trump twierdził, że szybko zakończy wojnę, jednak - jak oceniali eksperci - na warunkach korzystnych dla Rosji.

Jak wskazała Bonikowska sobotnie rozmowy, to także próba wywarcia nacisku na Rosję, by "wybiła sobie z głowy", iż koniec tej wojny będzie miał miejsce na jej warunkach. - Chodzi o to, żeby zmusić Kreml do prawdziwych rozmów o zawieszeniu broni, a nie pozorowanych - podkreśliła.

W niedzielę światowe agencje poinformowały, że prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował Ukrainie wznowienie bezpośrednich rozmów pokojowych 15 maja w Stambule, bez wstępnych warunków. Tego samego dnia Rosja wystrzeliła na ten kraj 108 dronów uderzeniowych i bezzałogowców-przynęt.

- Dalsze działania wojenne to element negocjacji Rosji, która prowadzi grę i kluczy - oceniła ekspertka. Według niej Kreml pragnie doprowadzić w ten sposób do sytuacji, w której jego wersja finału wojny zostanie zaakceptowana przez Zachód. Rosja chce utrzymać terytorium, które już okupuje i doprowadzić do sytuacji, w której Ukraina nie będzie mogła wejść do Unii Europejskiej ani do NATO; nie będzie miała żadnych zewnętrznych gwarancji bezpieczeństwa - wymieniła. - Na koniec dnia Rosja chce kontroli nad całą Ukrainą i na to pozwalałby rozejm na jej warunkach - zaznaczyła.

 

'Putin wodzi administrację Trumpa za nos'

 

Według prezes CSM Amerykanie "być może" byliby skłonni zaakceptować warunki Rosji, ale napotkali na opór zarówno Ukraińców, jak i Europejczyków. - Teraz okazuje się, że działania amerykańskie nie przynoszą rezultatów, Putin wodzi administrację Trumpa za nos, a Europa nie przestała wspierać Ukrainy i nie przestanie, nawet jeśli USA to zrobi - zaznaczyła i dodała, że Europa ma wystarczające siły i środki, dzięki którym Ukraina jest w stanie zachować niepodległość i nie przegrać wojny.

Bonikowska zwróciła uwagę, że "Koalicja chętnych" to także sygnał dla Stanów Zjednoczonych, aby wróciły do proukraińskiego kursu, który miał miejsce za rządów poprzedniego prezydenta Joe Bidena, polegającego na wspieraniu Ukrainy i wzmacnianiu jej pozycji w negocjacjach.

- Europa chce doprowadzić do sytuacji, w której Ukraina nie będzie sama w tych rozmowach, a Europa będzie reprezentowana. Po drugie sygnalizuje, że to nie Rosjanie będą dyktować warunki pokoju, a ma zostać wypracowywany kompromis. Na tym polega cała sprawa. Europa pokazuje: "Rosjanie nie będą nam mówić, co mamy robić. Mogą próbować stawiać na stole warunki, ale my odpowiemy swoimi" - podkreśliła ekspertka.

W reakcji na rosyjską propozycję rozmów kancelaria prezydenta Wołodymyra Zełenskiego podkreśliła, że zawieszenie broni będzie pierwszym krokiem ku zakończeniu wojny. "Najpierw 30-dniowe zawieszenie broni, a potem wszystko inne. Zawieszenie broni jest pierwszym krokiem w kierunku zakończenia wojny i potwierdzi gotowość Rosji do tego, by skończyć z zabijaniem" - napisał w Telegramie szef kancelarii Andrij Jermak.

Posłuchaj: