Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Izrael dominuje na niebie. "Odpowiedź Iranu poniżej oczekiwań"
Trump: Jeśli Iran nas zaatakuje, odpowiemy z 'niespotykaną siłą'
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził w sobotę, że Iran doświadczy 'niespotykanej siły' amerykańskiej armii, jeśli w jakikolwiek sposób zaatakuje USA. Trump zapewnił w swojej sieci społecznościowej Truth Social, że Stany Zjednoczone nie miały nic wspólnego z izraelskim atakiem na Iran.
Według irańskich mediów Iran ostrzegł Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Francję, że zaatakuje ich bazy oraz okręty w regionie Bliskiego Wschodu, jeśli te kraje będą pomagać Izraelowi w powstrzymywaniu ataków Teheranu. Trump stwierdził też: 'Możemy łatwo doprowadzić do porozumienia między Iranem i Izraelem i zakończyć ten krwawy konflikt!!!'.
- Na miejscu rządu irańskiego traktowałbym go bardzo poważnie - ocenił wpis prezydenta USA Marcin Krzyżanowski, były konsul RP w Afganistanie, ekspert z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Najprawdopodobniej Donald Trump jest zdecydowany spełnić swoją groźbę w razie irańskiego ataku na bazy USA, czyli włączyć amerykańskie lotnictwo do skutecznej kampanii sił zbrojnych Izraela - potwierdził ekspert w weekendowym "Poranku TOK FM".
Nocna wymiana ognia Iranu i Izraela. Izraelczycy uderzyli w dwa magazyny paliw. 'Teheran płonie'
Marcin Krzyżanowski wskazał, że atutem Iranu w konflikcie z Izraelem jest duża liczba rakiet balistycznych i dronów. Jednak według rozmówcy Wojciecha Muzala to brak irańskiego lotnictwa sprawi, że na dłuższą metę Izrael będzie zyskiwał przewagę. - Izrael może w tym momencie niemalże bezkarnie bombardować cele w Iranie - stwierdził gość TOK FM.
Wyprzedzające uderzenia Izraela
Na pytanie prowadzącego "Poranek TOK FM", czy Izrael miał 'mocne i oczywiste' powody, by zaatakować, były konsul odparł, że nie.
- Trzeba przyznać, że irański program atomowy w ostatnich miesiącach bardzo przyspieszył. Jeszcze nigdy nie był tak zaawansowany. Aczkolwiek już od lat 80-tych dało się słyszeć komunikaty rządu izraelskiego, mówiące, że w Iran jest o kilka miesięcy od uzyskania bomby atomowej - przypomniał Marcin Krzyżanowski, uznając, że nie było 'bezpośredniego i uzasadnionego zagrożenia'.
Ekspert wskazał na doktrynę obronną Izraela, która zakłada uderzenia wyprzedzające. - Z racji swojej bardzo na bardzo niepewnej pozycji geopolitycznej Izrael przyjął strategię, która zakłada likwidowanie wszelkich egzystencjalnych zagrożeń, zanim takowe będą w stanie realnie zagrozić Izraelowi - wytłumaczył gość TOK FM.
Rebelianci Huti dodają swoje trzy grosze do konfliktu
Wystrzelone w kierunku amerykańskich baz drony w Iraku Marcin Krzyżanowski nazwał 'incydentem', jednak zwrócił uwagę na atak Huti. Jemeńscy rebelianci Huti poinformowali w niedzielę, że w ciągu ostatniej doby zaatakowali miasto Jaffa w centralnym Izraelu kilkoma rakietami balistycznymi. Bojownicy powiadomili, że przeprowadzili tę operację w koordynacji z Iranem. Zdaniem eksperta znaczenie bojowników jest 'bardzo duże, chociaż nie kluczowe'.
- Huti przez wiele miesięcy skupiali na sobie uwagę izraelskiej i amerykańskiej machiny wojennej. Rozpraszają uwagę izraelskich sił zbrojnych oraz okresowo dokładają, kolokwialnie mówiąc, swoje trzy grosze do operacji przeciążenia izraelskiej obrony przeciwlotniczej - skomentował gość TOK FM.
Obie strony chcą doprowadzić do "końca"
Rozmówca Wojciecha Muzala wskazał, że ataki Izraela pokazały potęgę izraelskiego lotnictwa, ale też słabość irańskiej obrony przeciwlotniczej. - Żaden z ekspertów nie miał złudzeń co do tego, czy irańska obrona jest w stanie powstrzymać Izrael. Mimo to odpowiedź irańskiej obrony przeciwlotniczej jest poniżej oczekiwań - ocenił Marcin Krzyżanowski. I dodał, że Izraelowi udało się osiągnąć niemal całkowitą dominację na irańskim niebie.
- Kości zostały rzucone. Zarówno Izrael, jak i Iran będą chciały doprowadzić ten etap konfliktu do końca, czyli do momentu, w którym drugiej stronie wyczerpie się amunicja rakietowa - stwierdził gość TOK FM. Ekspert wskazał, że stroną, która ten konflikt przegra, jest zapewne Iran. Według Marcina Krzyżanowskiego przed ostatnimi atakami Iran był w stanie zbudować bombę atomową w ciągu kilku miesięcy. - Teraz ten okres wydłużył się do co najmniej roku - stwierdził były ambasador RP w Afganistanie.
Posłuchaj: