Co zrobi Trump po ataku Iranu? "Amerykanie mu tego nie zapomną"
- Iran zaatakował rakietami bazę USA Al Udeid w Katarze w odwecie za amerykańskie ataki;
- W irańskim ataku rakietowym - zgodnie z doniesieniami źródeł katarskich - nie ma żadnych ofiar śmiertelnych;
- "Trudno powiedzieć, czy dojdzie do jeszcze większej eskalacji tego konfliktu. To wszystko tak naprawdę zależy od tego, co teraz zrobi Donald Trump" - mówił w TOK FM Radosław Korzycki, publicysta specjalizujący się w sprawach USA;
- Zdaniem gościa TOK FM Amerykanie są już zmęczeni byciem żandarmami świata i rozpętanie kolejnej wojny może się Trumpowi odbić czkawką.
Rośnie napięcie na Bliskim Wschodzie. W odwecie za amerykańskie bombardowanie, do którego doszło w weekend, Iran ostrzelał bazy USA w Katarze i Iraku. Ta operacja określana jest jako "Zapowiedź zwycięstwa". Pentagon podkreśla, że o ataku wiedział i był na niego przygotowany. Jednocześnie po irańskim ostrzale Katar poinformował, że na atak może odpowiedzieć zbrojnie.
Konflikt na Bliskim Wschodzie. Co dalej?
Czy konflikt na Bliskim Wschodzie może eskalować? Na to pytanie w TOK FM próbował odpowiedzieć publicysta specjalizujący się w sprawach USA Radosław Korzycki. W jego ocenie trudno przewidzieć, w którą stronę to definitywnie zmierza, bo chyba nawet sam Donald Trump jeszcze tego nie wie.
- Odpowiedź Teheranu jest taka, jakiej mogliśmy się spodziewać i jakiej zapewne spodziewały się Stany Zjednoczone, bo i też Iran nie ukrywał, co może zrobić. Podobny scenariusz wydarzył się pięć lat temu, gdy doszło do skutecznego zamachu na generała Ghasema Solejmaniego - powiedział gość "Programu Specjalnego TOK FM".
Co z Iranem? Czego chce Donald Trump?
Korzycki został zapytany, czy świat stoi na ścieżce do nowej wojny. W ocenie publicysty wszystko zależy od tego, czy Iran podejmie jeszcze inne działania i czego tak naprawdę chce prezydent USA Donald Trump.
- Trump ma za plecami osoby, które są absolutnie przeciwne eskalacji wojny na tym odcinku. Ważne jest także to, czy rzeczywiście USA skupią się tylko na "zatrzymaniu programu nuklearnego", choć - jak twierdzi amerykański wywiad - to może zatrzymać Iran na dwa lata góra, czy raczej będą chciały podjąć się obalenia władzy w Iranie - stwierdził Korzycki.
Prowadzący audycję Paweł Sulik zapytał o reakcję zwykłych Amerykanów na zaangażowanie USA w konflikt z Iranem. - Hasło zatrzymania tyranii Amerykanie już wielokrotnie słyszeli. Czy to nie jest tak, że opinia publiczna widzi, że to nie działa? A może jest przekonana o tym, że USA są żandarmem świata, który ma nieść kaganek demokracji? - dopytywał Sulik.
Posłuchaj:
Gość TOK FM odparł, że nie zna dokładnych statystyk, ale i lewicowi, i prawicowi wyborcy są już zmęczeni amerykańskim zaangażowaniem w konflikty na świecie. - Wyborcy Trumpa mogą być wręcz rozczarowani, bo obiecywał, że zakończy wszelkie wojny. Generalnie Trump zawodzi jako ten, który wojny będzie kończył albo nie będzie zaczynał nowych. Per saldo Amerykanie mu tego nie zapomną, bo hasło "America First" polega na tym, żeby się sobą zajmować, a nie wydawać pieniądze na niepotrzebne, kosztowne wojny - zaznaczył amerykanista.
Gość TOK FM zwrócił także uwagę, że niepotrzebna i nieprzemyślana decyzja Trumpa może mieć poważne oddziaływanie także na Europę.
- Iran to 90 mln ludzi. Są tam różne oblicza tego reżimu i sił, które tam funkcjonują. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że obalenie władzy doprowadzi do całkowitej destabilizacji i kraj rozpadnie się jak Libia, a fala uchodźców w Europie będzie większa niż kiedykolwiek - podsumował Korzycki.