Dramatyczna sytuacja Ukrainy. Zełenski może już tylko liczyć na "żyłkę" Trumpa
- W nocy z czwartku na piątek Rosja przeprowadziła największy od początku wojny atak lotniczy na Ukrainę;
- To wojna powietrza, która jest zakrojona na największą skalę od początku inwazji - ocenił w TOK FM płk Piotr Lewandowski;
- O co chodzi Władimirowi Putinowi i czy Donald Trump może jeszcze pomóc Ukrainie?
Kijów spowity czarnym dymem, dogaszane pożary i ludzie stojący z tobołkami na chodnikach - to rezultat ataku lotniczego, który Rosja przeprowadziła w nocy z czwartku na piątek. Ukraińcy określili go jednym z największych od początku wojny. Armia Władimira Putina wystrzeliła na Ukrainę 550 dronów i rakiet. Obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić 478 z nich.
Płk Piotr Lewandowski mówił w TOK FM, że Rosja eskaluje swoje działania od trzech miesięcy. Jednak największe nasilenie ataków lotniczych nastąpiło po operacji 'Pajęczyna' na początku czerwca, w której Ukraińcy za pomocą dronów uszkodzili aż 41 samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego. - To był policzek dla Kremla - podkreślił i zasugerował, że armia Putina dokonuje teraz odwetu.
Przytoczył też liczby, które pokazują skalę tej zemsty Rosjan. - Liczby nie kłamią. W czerwcu Rosjanie odpalili ok. 240 pocisków rakietowych, balistycznych i manewrujących. Natomiast w maju i kwietniu było ich ok. 120. Czyli mamy dwukrotny wzrost środków rażenia. Jeżeli mówimy o dronach, to w maju Rosja użyła ich ok. 4 tys., a w czerwcu ok. 5,5 tys. Zakładając, że Ukraińcy zestrzeliwują ich nie więcej niż 80 proc., to oznacza, że w czerwcu przez ich obronę przebiło się ok. tysiąca dronów - wyliczał wykładowca i instruktor w Centrum Szkolenia Wojsk Terytorialnych.
Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz nazwał ostatnie działania Rosjan "wojną powietrzą, która jest zakrojona na największą skalę" od początku inwazji. Ekspert podkreślił, że świat - w tym Polska - już do tego się "przyzwyczaił", z czego korzysta Władimir Putin.
Zdaniem gościa TOK FM Rosja nieco zmieniła taktykę. Nieco mniej atakuje infrastrukturę energetyczną, a bardziej przemysłową. - To jest też niszczenie ukraińskiej logistyki wojskowej, systemów dowodzenia i dróg zaopatrywania armii. W ciągu dwóch-trzech miesięcy, jeśli ataki będą dalej narastały, może to doprowadzić do poważnych problemów z zaopatrywaniem armii Ukrainy - stwierdził ekspert.
Telefon Zełenskiego do Trumpa uratuje sytuację? "Jestem pesymistyczny"
Płk Piotr Lewandowski zawrócił uwagę, że na te pesymistyczne wieści z frontu nakładają się doniesienia z USA, które wstrzymały dostawy amunicji m.in. do systemów obrony powietrznej Patriot. Amerykanie przestali też dostarczać Ukrainie pociski do samolotów F-16.
Czy prezydent USA zmieni stanowisko? - Trump nie lubi Zełenskiego, a prezydent Stanów Zjednoczonych mocno kieruje się swoimi sympatiami - zauważył ekspert.
'Bardzo niebezpieczne' postępy Rosjan. Mieszka w Ukrainie i mówi, jak jest
Jak dodał, Ukraina mocno prosi Amerykę już nie tyle o bezpłatne przekazywanie sprzętu w ramach pomocy sojuszniczej, ile po prostu o zrobienie interesu. - Prosi, by administracja USA sprzedała systemy Patriot i amunicję do nich. Jednak amerykański sekretarz obrony odpowiedział, że ich magazyny są prawie puste i nie mogą dawać więcej. Ale to nie jest prawda, bo Amerykanie nie przekroczyli krytycznych poziomów, jeśli chodzi o rezerwy strategiczne - podkreślił.
W ocenie gościa TOK FM Ukraina może jedynie liczyć, że "żyłka biznesowa" Donalda Trumpa przeważy nad jego niechęcią do Zełenskiego. - Natomiast byłbym w tej sprawie pesymistyczny - podsumował rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.
Według portalu Axios podczas piątkowej rozmowy Trumpa z Zełenskim amerykański prezydent powiedział, że Stany Zjednoczone chcą pomóc Ukrainie w obronie powietrznej z powodu eskalacji ataków rosyjskich.