,
Obserwuj
Świat

"Symboliczna" data spotkania Trump-Putin? "Termin bardzo niekorzystny dla Polski"

3 min. czytania
11.08.2025 10:53
Były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz uważa, że termin spotkania prezydentów USA i Rosji jest "bardzo niekorzystny dla Polski". - Znaczenie symboliczne jest tak duże, że być może Rosjanie zrobili to świadomie, wykorzystując pewną niewiedzę Amerykanów - mówił w TOK FM.
|
|
fot. EVGENIA NOVOZHENINA/AFP/East News
  • Donald Trump i Władimir Putin mają spotkać się 15 sierpnia na Alasce;
  • Jacek Czaputowicz stwierdził w TOK FM, że ta data jest "bardzo niekorzystna dla Polski" z symbolicznego punktu widzenia;
  • Jego zdaniem Ukraina "raczej nie ma szansy na odzyskanie terytoriów" zajętych przez rosyjskie wojska.

W piątek 15 sierpnia na Alasce ma dojść do spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie.

To rocznica Bitwy Warszawskiej

Były minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz w "Poranku TOK FM" zwrócił uwagę na termin spotkania. Ocenił, że jest on "bardzo niekorzystny dla Polski". - W setną rocznicę Bitwy Warszawskiej Polska podpisała porozumienie o wzmocnionej współpracy obronnej (ze Stanami Zjednoczonymi - red.). Ta rocznica ma wielkie znaczenie - podkreślał.

Zaznaczył, że w piątek podczas Święta Wojska Polskiego przez Warszawę ma przejść największa defilada wojskowa, a dzień później otwarte zostanie Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie. To wydarzenie jest w oficjalnym programie obchodów 105. rocznicy "Cudu nad Wisłą".

- Teraz w tym dniu odbywa się inne porozumienie, które może przykryć nie tylko wydarzenia w tym roku, ale później w historii być interpretowane jako ważniejsze święto - stwierdził Czaputowicz. - Znaczenie symboliczne jest tak duże, że być może Rosjanie zrobili to świadomie, wykorzystując pewną niewiedzę Amerykanów - uważa gość TOK FM. Jego zdaniem pod względem symbolicznym to "może mieć duże konsekwencje dla Polski".

'To na pewno klęska Europy'

Były szef MSZ pytany o możliwy efekt spotkania przywódców USA i Rosji stwierdził, że "nie wygląda to dobrze". Według niego Ukraina ma szansę "na utrzymanie suwerenności, natomiast integralności terytorialnej, to znaczy odzyskania terytoriów, raczej nie". - Być może jest też możliwość takiego porozumienia, że to nie będzie ostateczne ich scedowanie, tylko ta sprawa będzie zawieszona - zastanawiał się.

Amerykański prezydent stwierdził, że podczas jego rozmowy z Putinem zostanie poruszony wątek konieczności "wymiany terytoriów". Nie jest jednak jasne, co przywódca USA miał na myśli. Spekuluje się m.in. o zamrożeniu obecnych linii frontu. Rosja mogłaby też zgodzić się na zawieszenie broni w zamian za wycofanie wojsk ukraińskich z obwodów ługańskiego i donieckiego. W odpowiedzi na to ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że Ukraina "nie podaruje własnej ziemi rosyjskiemu okupantowi".

To 'największy sukces Putina'. Wyjawiła, jakie są szanse, że Zełenski dołączy do rozmów na Alasce

Rozmówca Jacka Żakowskiego powiedział o "pewnej porażce naszej polityki" w związku z wojną w Ukrainie. - Minister Sikorski cały czas zagrzewał Ukrainę do walki, mówił, że Rosja jest słaba. Prowadził politykę przerzucania odpowiedzialności, uznając, że jest korzystne dla Polski, żeby Rosja wykrwawiła się na Ukrainie, a my nie ponosimy strat. (...) Uważam, że generalnie ta polityka ma sens, tylko poniosła klęskę. Rosja nie została osłabiona, Amerykanie to widzą inaczej i tak dalej - mówił.

W jego ocenie "to na pewno klęska Europy, która spada w hierarchii podmiotów geopolitycznych czy państw bardzo nisko" i "jest uzależniona od Stanów Zjednoczonych". - Przecież dalej zagrożenie ze strony Rosji będzie i Europa będzie musiała bronić Ukrainy takiej, jaką ona zostanie - dodał Czaputowicz.