,
Obserwuj
Świat

"Dzień zwycięstwa Putina". Gorzkie wnioski po szczycie na Alasce. I jedno zaskoczenie

3 min. czytania
16.08.2025 06:10
Przywódca Rosji Władimir Putin odegrał główną rolę podczas wydarzenia, które powinno być show prezydenta USA Donalda Trumpa - powiedziała PAP Kristine Berzina z waszyngtońskiego think tanku German Marshall Fund oceniając przebieg piątkowego szczytu na Alasce. Według niej "dzień był zwycięstwem dla Putina", a Trump nie jest zadowolony.
|
|
fot. Julia Demaree Nikhinson / AP Photo
  • W piątek Trump i Putin spotkali się w Anchorage na Alasce, gdzie przeprowadzili prawie trzygodzinną rozmowę.
  • Mimo zapewnień przywódców o konstruktywnie prowadzonej dyskusji, po zakończonym spotkaniu nie podali oni żadnych konkretnych uzgodnień.

- To bardzo ciekawe, że Putin dostał (na Alasce) taką scenę i że mógł otrzymać tak ciepłe powitanie od Trumpa. Dosłownie powitano go na czerwonym dywanie. Była to też pierwsza okazja, by przemawiać na podium. Dzięki temu Putin odegrał główną rolę podczas czegoś, co powinno być show Trumpa - uważa ekspertka.

- Zamiast tego, by obserwować głośnego showmana, jakim jest Trump, widzieliśmy prezydenta, który był wyjątkowo cichy i nie mówił zbyt wiele na konferencji prasowej, co jest dla niego nietypowe - dodała.

"Trump nie był zadowolony"

W jej ocenie oznacza to, że Trump "nie był zbyt zadowolony z przebiegu rozmów, bo nie otrzymał niczego konkretnego do ogłoszenia". - Ten dzień był zwycięstwem dla Putina. Zwycięstwem pod kątem szacunku i uwagi, które zdołał zdobyć, i sposobu, w jakim wykorzystał konferencję prasową, by promować narrację o równorzędności między USA i Rosją, o historycznych związkach, trwającej rosyjskości Alaski. To wszystko działa na korzyść Putina - dodała.

Jak zaznaczyła Berzina, Putin nie dał niczego od siebie podczas konferencji prasowej, a "otrzymał wszystko". - Myślę, że prezydent Trump jest o wiele bardziej spontaniczny niż wielu innych światowych przywódców, którzy są w większym stopniu przyzwyczajeni do wykorzystywania procesów politycznych i kanałów dyplomatycznych do zawierania porozumień, zanim sami zajmą się daną sprawą. Ale styl polityczny i osobisty Trumpa opiera się na relacjach międzyludzkich - kontynuowała analityczka.

Według niej Trump myślał, że jeśli będzie wyjątkowo miły dla Putina, uda się mu coś więcej uzyskać. - Że być może, jeśli będzie miły dla Putina, Putin w zamian da Trumpowi to, czego chciał, czyli zakończenie tej wojny i chwałę, jaką przyniesie bycie głównym mediatorem - podkreśliła.

- Ale Putin mu tego nie dał. I zastanawiam się, ile czasu zajmie Trumpowi przetworzenie faktu, że była to wspaniała okazja dla Putina, ale nie jest jasne, co to znaczy dla Trumpa - powiedziała analityczka GMF.

Co to oznacza dla Ukrainy?

- Nie wiemy jeszcze, co to oznacza dla Ukrainy. Nie ma żadnego zawieszenia broni, o którym byśmy wiedzieli w tej chwili. Nie ma żadnego konkretnego porozumienia. I stawia to Ukrainę w tej samej trudnej sytuacji, w jakiej była 12 godzin temu, która szybko traciła pozycje na linii frontu na wschodzie, bez perspektyw na rozwiązanie konfliktu - zaznaczyła rozmówczyni PAP. - Zatem, o ile nam wiadomo, Ukraina dalej znajduje się w trudnej sytuacji - podsumowała.

- Nie znamy wszystkich szczegółów. Myślę jednak, że następne pytanie brzmi: jak sojusznicy z NATO, jak Stany Zjednoczone i jak Europa mogą bardziej pomóc Ukrainie? Bo właśnie tego Ukraina potrzebuje w tym momencie, zwłaszcza jeśli Putin na Alasce nie czuje się gotowy na żadne ustępstwa - kontynuowała.

Ekspertka zastanawiała się, co będzie oznaczało dla Trumpa to, że nie otrzymał tego, czego chciał oraz czy będzie cierpliwy. - Czy wykorzysta niezadowolenie z Putina, aby zmobilizować poparcie dla Ukrainy i europejskiego bezpieczeństwa? A może po prostu będzie od teraz rozczarowany i zdystansowany wobec tego procesu (dotyczącego wojny w Ukrainie - PAP)? Naprawdę nie znamy dalszych kroków. Trump zazwyczaj lubi móc kontrolować sytuację. A tego nie widzieliśmy dzisiaj - dodała.

Dziennikarze nie mieli możliwości zadania pytań po wystąpieniach Putina i Trumpa. W ocenie ekspertki jest to efektem tego, że amerykańska administracja nie jest zadowolona z przebiegu piątkowego wydarzenia.

- Z pewnością Putin nie jest osobą, która specjalnie wyrywa się do dziennikarzy reprezentujących wolne media. To nie jest niczym niezwykłym dla Putina, zwłaszcza w ostatnich latach. Ale warunki szczytu zostały ustalone przez Stany Zjednoczone. A jeśli administracja uważa, że nie ma dobrej historii do opowiedzenia, może lepiej zakończyć cały proces szybko - podsumowała analityczka.