advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

"Protokół ferajny". Putin przyjęty z honorami? "Wszedł tylnym wejściem, przywitany bombowcem"

2 min. czytania
16.08.2025 13:43
- Można na spotkanie Trump-Putin spojrzeć z punktu widzenia protokołu ferajny. Wtedy okaże się, kto do kogo przychodzi? Ten, kto prosi do tego, o którego względy się zabiega. Czy Putin zjawił się w Waszyngtonie, w salonie? Nie! Na granicy, czyli został przyjęty w kuchni, wszedł tylnym wejściem - mówił w TOK FM politolog prof. Włodzimierz Marciniak.
|
|
fot. Julia Demaree Nikhinson / AP Photo

 

  • Na Alasce odbył się szczyt, w którym udział wzięli Donald Trump i Władimir Putin;
  • Jak mówił w TOK FM prof. Włodzimierz Marciniak, choć media piszą o podjęciu go z honorami, to spotkanie prezydentów USA i Rosja można czytać nie tylko w kontekście protokołu dyplomatycznego;
  • "Reżyseria wydaje się tutaj staranna. Skromna, ale przemyślana" - dodał politolog, sowietolog i były ambasador Polski w Federacji Rosyjskiej;
  • Jak należy ją czytać?

 

Donald Trump spotkał się w piątek z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem na Alasce. W sobotę zrelacjonował przebieg tych rozmów podczas telekonferencji z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, do którego potem dołączyli europejscy przywódcy. Jak potem napisał, "spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem przebiegło bardzo pomyślnie, podobnie jak nocna rozmowa telefoniczna z prezydentem Ukrainy Zełenskim i różnymi europejskimi przywódcami". Zagraniczne media podnoszą, że prezydent Rosji został przywitany z honorami, na czerwonym dywanie, wśród oklasków Trumpa.

Jak zastrzegł w TOK FM prof. Włodzimierz Marciniak powitanie Putina podczas szczytu na Alasce można czytać nie tylko w konkteście protokołu dyplomatycznego. - Można też na nie spojrzeć z punktu widzenia protokołu ferajny, czyli chłopaków z bandy, którzy mają swoje kodeksy. Wtedy okaże się, kto do kogo przychodzi? Ten, kto prosi do tego, o którego względy się zabiega. Czy Putin zjawił się w Waszyngtonie, w salonie? Nie! Na granicy, czyli został przyjęty w kuchni, wszedł tylnym wejściem. Czym został przywitany? Bombowcem B2 i kompanią honorowaną złożoną z myśliwców F-22 - mówił politolog, sowietolog i były ambasador Polski w Federacji Rosyjskiej.

Przypomniał w tym kontekście, że B2 uczestniczyły w akcji Izraela przeciwko Iranowi, czyli "de facto w rozbiciu rosyjskiego systemu obronny powietrznej". Z kolei F-22, dodał, zajmują się przechwytywaniem rosyjskich myśliwców krążących w pobliżu przestrzeni powietrznej USA.

"Reżyseria skromna, ale przemyślana"

W ocenie gościa "Magazynu Filozofia", taki a nie inny wybór miejsca spotkania i jego oprawy to nic innego jak "szereg wyraźnych sygnałów". - Reżyseria wydaje się tutaj staranna. Skromna, ale przemyślana - podkreślił w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim.

O czym miałaby świadczyć? Wskazaniu na najsłabszy w tej chwili militarny punkt Rosji, czyli słabość jej obronny powietrznej, tłumaczył prof. Marciniak. - Ilustracją w tym kontekście jest też np. widowiskowa instalacja wokół rezydencji Putnia składająca się z aż 12 stanowisk obrony przeciwlotniczej. Przy czym pojazdy zostały umieszczę na czymś w rodzaju wież widokowych. I choć można powiedzieć, że Putin jest sfiksowany na punkcie własnego bezpieczeństwa, to jednak świadczy to też o tym, że Rosja bierze realnie pod uwagę atak dronów na jego rezydencję - podsumował w TOK FM.

'3:0 dla Putina'. Dlaczego w ogóle doszło do szczytu na Alasce? 'Efekt błędu'