,
Obserwuj
Świat

"Partia szachów między carem a magnatem". Światowe media o szczycie na Alasce

7 min. czytania
16.08.2025 08:50
Przywódca Rosji Władimir Putin osiągnął swój cel podczas spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem, ponieważ zdjął z siebie piętno pariasa i wrócił do grona polityków, z którymi rozmawia Zachód - ocenił w sobotę amerykański dziennik "New York Times". O czym pisały inne media?
|
|
fot. Julia Demaree Nikhinson / AP Photo
  • Na Alasce doszło do spotkania Donalda Trumpa i z Władimirem Putinem;
  • Jak napisał 'New York Times' Putin 'zdjął z siebie piętno pariasa i wrócił do grona polityków, z którymi rozmawia Zachód';
  • Portal Politico, komentując piątkową rozmowę obu polityków na Alasce, spotkanie określił 'grą starych dobrych kumpli';
  • A jak szczyt na Alasce opisują rosyjskie media?

Nie spotkały go żadne konsekwencje, przed którymi wcześniej ostrzegał Trump - zauważyła nowojorska gazeta.

Nie spotkały go żadne konsekwencje, przed którymi wcześniej ostrzegał Trump - zauważyła nowojorska gazeta.

Największym sukcesem Putina było przywrócenie mu statusu partnera w rozmowach na najwyższym szczeblu, bez konieczności składania jakichkolwiek ustępstw - podkreślił 'NYT' w komentarzu po piątkowym szczycie Trumpa z Putinem w Anchorage na Alasce.

Rozmowy, trwające niespełna trzy i pół godziny, zakończyły się bez przełomu w sprawie wojny w Ukrainie, a Trump nie uzyskał nawet tymczasowego rozejmu, choć jeszcze przed spotkaniem zapowiadał, że "nie będzie szczęśliwy" bez uzgodnienia zawieszenia broni.

Przeciwnie - Trump komplementował rosyjskiego przywódcę, mówiąc o nim, że "Władimir to ktoś, z kim moglibyśmy zrobić wiele dobrych rzeczy". Podczas rozmów miał też żalić się na to, że ich wcześniejszą współpracę utrudniały amerykańskie „fałszywe" oskarżenia o ingerencję Kremla w wybory prezydenckie w 2016 r., które wygrał Trump - zauważył 'NYT'.

Dziennik podkreślił, że nagle zniknęły wszystkie wcześniejsze groźby i odniesienia do terminów, stawianych wcześniej Rosji przez Trumpa. "Uśmiechem i uściskiem dłoni" prezydent USA zmył całą retorykę o "poważnych konsekwencjach", jeśli rozmowy zakończą się bez decyzji o zakończeniu działań wojennych - oceniła gazeta.

Putin wykorzystał spotkanie nie tylko do ocieplenia relacji z Białym Domem, ale też do symbolicznego powrotu na arenę międzynarodową. "W mniej niż cztery godziny kupił sobie czas, zdjął z siebie piętno pariasa i został przyjęty przez prezydenta USA jako potencjalny rozjemca, nie dając w zamian nic" - czytamy w 'NYT'.

'Dzień zwycięstwa Putina'. Gorzkie wnioski po szczycie na Alasce. I jedno zaskoczenie

Politico: Gra starych dobrych kumpli

Rosyjski przywódca Władimir Putin ma powody do zadowolenia po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem - ocenił w sobotę portal Politico, komentując piątkową rozmowę obu polityków na Alasce. Serwis nazwał to spotkanie "grą starych dobrych kumpli".

"Od momentu, gdy Trump i Putin wysiedli ze swoich samolotów w bazie sił powietrznych z czasów zimnej wojny pod Anchorage na Alasce, ich relacje były wyjątkowo przyjazne - prezydent USA oklaskiwał rosyjskiego przywódcę, (obaj) wymieniali (też) uśmiechy, poklepywali się po ramionach i prowadzili ożywioną, ale wyraźnie przyjacielską rozmowę na czerwonym dywanie" - zauważył portal.

Politico zwróciło też uwagę na "szokujące złamanie protokołu dyplomatycznego", czyli przejazd Putina „Bestią" - oficjalną limuzyną prezydenta USA. "Rosyjski przywódca wydawał się tym zachwycony. I słusznie" - dodano.

Portal przypomniał, że przed spotkaniem pojawiały się obawy, że "Trump zostanie przechytrzony przez przebiegłego byłego aparatczyka KGB, i pozwoli to (Putinowi) poczynić ogromne postępy w realizacji celu, jakim jest podporządkowanie Ukrainy, przywrócenie jej statusu rosyjskiego wasala i zerwanie kruchego sojuszu Zachodu (z Ukrainą) poprzez skłócenie Ameryki z Kijowem oraz jego europejskimi sojusznikami".

"Chociaż tak się nie stało i Ukraina nie została sprzedana, i tak wydaje się, że Putin wykorzystał to spotkanie w pełni" - oceniono. "Doprowadził do spotkania z prezydentem USA, mimo że jest poszukiwany za zbrodnie wojenne, i został powitany na amerykańskiej ziemi jak przyjaciel, a nie przywódca państwa-wyrzutka, które napadło na suwerennego sąsiada" - zauważył portal.

"Szczyt na Alasce prawdopodobnie nigdy nie będzie przypominał szczytu w Jałcie, gdzie Józef Stalin namawiał - niektórzy powiedzieliby, że wręcz zmuszał - chorego fizycznie i wyczerpanego psychicznie Franklina Roosevelta oraz Winstona Churchilla do podziału Europy na strefy (wpływów) zachodnią i sowiecką" - oceniło Politico.

"Nie miał to być jednak szczyt przełomowy - tak jak w Reykjaviku, gdzie w 1986 r. Ronald Reagan i Michaił Gorbaczow położyli podwaliny pod przyszłą kontrolę zbrojeń nuklearnych, przyczyniając się do odwilży w zimnej wojnie. Gorbaczow, oczywiście, próbował zarządzać rozpadem Związku Radzieckiego; Putin dąży (natomiast) do wskrzeszenia imperium" - dodał portal.

Cytowani przez Politico eksperci, m.in. była doradczyni Trumpa Fiona Hill czy Michael Carpenter, były dyrektor ds. Europy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego za prezydentury Joe Bidena, uznali spotkanie na Alasce za błąd. "Szczyt legitymizował go (Putina) na arenie międzynarodowej" - uznał Carpenter.

Według Politico "nic nie wskazuje na to, że Putin jest gotowy odejść od swojego głównego celu – kontrolowania Ukrainy, czyli kraju, który, jego zdaniem, w ogóle nie powinien istnieć".

"Celem Putina było niewątpliwie uniknięcie gniewu Trumpa, wstrzymanie nałożenia przez Zachód kolejnych sankcji na Rosję lub jej sojuszników i kontynuowanie dotychczasowych działań. Prezydent Rosji starał się prezentować jako konstruktywny partner w dążeniu do pokoju, wyrażając nadzieję, że inni nie będą próbowali wtrącać się w proces zmierzający do zakończenia wojny" - podsumował portal.

BBC: Westchnienie ulgi, ale też strach przed przyszłością 

Efekty szczytu Trump-Putin mogą wydawać się rozczarowujące, ale Ukraina przyjęła z ulgą fakt, że nie ogłoszono porozumienia, które mogłoby ją kosztować odebranie terytorium okupowanego przez Rosję – oceniła w sobotę BBC. Brytyjska stacja dodała też jednak, że niepewna przyszłość wywołuje w Kijowie lęk.

Zdaniem BBC Ukraińców szczególnie mogły zaniepokoić słowa przywódcy Rosji Władimira Putina, który, mówiąc o "podstawowych przyczynach" konfliktu, oznajmił, że tylko ich usunięcie doprowadzi do trwałego pokoju. "W tłumaczeniu z kremlowskiego języka oznacza to, że (Putin) nadal jest zdeterminowany, by dążyć do pierwotnego celu swojej 'specjalnej operacji wojskowej', czyli do rozbicia Ukrainy jako niepodległego państwa" - wyjaśniła brytyjska stacja.

Jak zauważyła, "trzy i pół roku wysiłków Zachodu, w tym szczyt na Alasce, nie zdołało skłonić (Putina) do zmiany zdania".

"Co będzie dalej? Czy rosyjskie ataki na Ukrainę będą kontynuowane bez przerwy?" - zastanawia się brytyjska redakcja, przypominając, że w ostatnich kilku miesiącach amerykańskie groźby, skierowane wobec Rosji, nie były nigdy realizowane. Ten brak reakcji oraz pozorny brak postępów po szczycie w Anchorage Ukraińcy mogą postrzegać jako zachętę dla Putina, aby kontynuował ataki - przewiduje BBC.

Według tego medium, krótkie oświadczenie dla prasy prezydenta USA Trumpa i przywódcy Rosji Putina oznacza, że nadal mają oni poważne różnice zdań w sprawie wojny w Ukrainie. Lider Stanów Zjednoczonych naciskał bowiem na zawieszenie broni przez Rosję, a jego rosyjski odpowiednik na to nie przystał.

Brytyjska stacja stawia kolejne pytanie: "Jak Trump zareaguje na to co się stało?", wspominając, że wcześniej groził on już Rosji, stawiając ultimatum, wyznaczając terminy i ostrzegając przed dalszymi sankcjami, jeśli Moskwa zignoruje wezwanie do zawieszenia broni.

'Sueddeutsche Zeitung': Putin wygranym spotkania z Trumpem 

Wygranym jest Władimir Putin - ocenił po piątkowym spotkaniu Donalda Trumpa i Władimira Putina na Alasce Daniel Broessler z niemieckiego dziennika 'Sueddeutsche Zeitung'.

„To prawda, że wszystko mogło skończyć się jeszcze gorzej. Spotkanie (na Alasce) oznacza jednak dowartościowanie rosyjskiego prezydenta, który od trzech lat prowadzi brutalną wojnę napastniczą. Pomimo tego, Ukraina jeszcze nie zginęła" - czytamy w komentarzu opublikowanym w sobotę na portalu gazety.

Obaj uczestnicy spotkania na szczycie są "mistrzami kłamstw" - podkreślił autor. "Każdy na swój sposób. Putin kłamie zwykle po cichu i w nużący sposób, natomiast Trump głośno i atrakcyjnie" - kontynuuje Broessler, zaznaczając, że tym razem Trump, wbrew swoim zwyczajom, zbliżył się do prawdy, mówiąc, że "nie ma dealu, dopóki nie ma dealu".

To dobra wiadomość - obaj uczestnicy nie przypieczętowali paktu, który zmusiłby Ukrainę do dyktatu w sprawie pokoju, a Europę postawił przed faktem dokonanym - czytamy też w "SZ".

"Putin jest cierpliwy, może z tym żyć. Dla niego szczyt na Alasce jest i tak nieprawdopodobnym triumfem - poszukiwany i napiętnowany zbrodniarz wojenny był przyjmowany i komplementowany przez najpotężniejszego człowieka na świecie" - pisze niemiecki dziennikarz. Jak dodał, obrazki z Anchorage musiały być koszmarem nie tylko dla mieszkańców Ukrainy, zaś miejscowość na Alasce przejdzie do historii nie jako druga Jałta, ale jako symbol nikczemności.

'La Stampa': Partia szachów między carem a magnatem

Jak z kolei pisze 'La Stampa', szczyt na Alasce to "partia szachów między carem a magnatem". Jak podkreślono przy tym po historycznym uścisku dłoni i trzygodzinnym szczycie nie doszło do porozumienia w sprawie Ukrainy.

Dziennik zebrał także opinie ekspertów od mowy ciała i komunikacji wizerunkowej. Pytani o pierwsze chwile powitania obu prezydentów ocenili je jako "bardziej niż pozytywne", choć napięcie było odczuwalne. Zdaniem ekspertów, Putin był bardziej pewny siebie, z kolei Trump powitał prezydenta Rosji "jak prowadzący talk show, który podejmuje gościa pierwszej kategorii".

Rosyjskie media: USA ostatecznie porzuciły ideę "strategicznej porażki" i "izolacji" Rosji

Rosyjski dziennik "Kommiersant" wyraził pogląd, że spotkanie przywódców w Anchorage można nazwać sukcesem. Według komentatorów gazety najważniejszym osiągnięciem szczytu na Alasce jest to, że "po stronie amerykańskiej ostatecznie została usunięta idea 'strategicznej porażki' i 'izolacji' Rosji". To z kolei, zdaniem rosyjskich analityków, oznacza, że strona amerykańska najprawdopodobniej uwzględniła argumenty Kremla dotyczące zawieszenia broni, a mianowicie to, że "rozejm nie ma sensu bez wstrzymania dostaw broni na Ukrainę czy omówienia kwestii terytorialnych". W ocenie dziennika świadczyć o tym ma fakt, iż Trump zadeklarował, że USA nie będą nakładać na Rosję kolejnych restrykcji.

Komentatorzy "Kommiersanta" są przekonani, że amerykański prezydent będzie teraz wywierać presję na Unię Europejską i Ukrainę, by zaakceptowały rosyjskie stanowisko. Rozmówcy gazety zgodnie uważają, że największym problemem jest obecnie postawa Europy i Ukrainy, które nadal są zdecydowane kontynuować walkę.

"Dla Rosji jest to najkorzystniejszy scenariusz: izolacja międzynarodowa została wreszcie przełamana, sankcje nie są wprowadzane, Trump nie domaga się natychmiastowego zawieszenia broni, a sytuacja na polu walki sprzyja stronie rosyjskiej" - podkreślił „Kommiersant".

W podobnym tonie wypowiadają się inne rosyjskie media kontrolowane przez Kreml. "Rossijskaja Gazieta" wyraża przekonanie, że piątkowe spotkanie otworzy drogę do pokoju na Ukrainie, a Trump jest gotowy "porzucić rusofobię" jako formę nacisku na Rosję. Ponadto komentatorzy tego medium są przekonani, że amerykański prezydent "znacznie mniej ceni korzyści płynące z konfrontacji z Rosją, niż korzyści ze współpracy z nią". Z kolei "Komsomolska Prawda" oceniła, że Putinowi udało się przekonać Trumpa, iż "nie ma sensu rozmawiać z Rosją z pozycji siły i nie ma sensu grozić jej sankcjami, bowiem nie da się jej udusić dalszymi restrykcjami".

Rosyjskie media przytaczają też reakcje zachodnich polityków na przebieg piątkowego spotkania. Cytując krytyczne komentarze unijnych dyplomatów, dziennik "Izwiestia" wyraził pogląd, że "Europa z bólem zareagowała na przybycie Putina do USA".