Dwa dni i dwie decyzje, które mogą sprawić, że runie cała "dobra zmiana" w sądownictwie. Dlaczego są tak ważne?

Dlaczego zaplanowane na czwartek posiedzenie Sądu Najwyższego, które ma dotyczyć kwestii związanych ze statusem sędziów mianowanych przez KRS, budzi taki sprzeciw PiS? Warto przypomnieć, że nowa KRS jest jednym z najistotniejszych filarów, na których opiera się reforma sądownictwa forsowana przez obóz rządzący. Najbliższe dwa dni mogą nią mocno zachwiać, a nawet obalić.
Zobacz wideo

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek skierowała w środę do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między Sejmem i prezydentem a Sądem Najwyższym - TK wniosek przyjął.

Chodzić ma o usankcjonowanie możliwości przyjmowania przez Sejm ustaw kształtujących ustrój sądów. Marszałek Sejmu powołuje się przy tym na przepis zobowiązujący do zawieszenia postępowań wszystkie organy, które prowadzą spór kompetencyjny - w tym również SN. Zdaniem ekspertów, taki spór jest pozorny albo mówiąc wprost: sporu kompetencyjnego nie ma, a działanie Witek i TK ma na celu zablokowanie zaplanowanego na czwartek posiedzenia SN. Dlaczego jest ono tak istotne? Skąd tak radykalne kroki?

Lista zmian w wymiarze sprawiedliwości wprowadzonych, a potem odwołanych, nowelizowanych, kwestionowanych przez kolejne instytucje, jest tak duża, że bez problemu można się w nich pogubić. Doszliśmy do sytuacji, w której jeden wyrok powoduje lawinę kolejnych zdarzeń, które mogą być kluczowe choćby dla tego, czy wyroki części sądów będą kwestionowane, czy też nie. Lub też dla tego, co czeka nas na unijnej arenie prawnej. Zacznijmy więc od początku. 

Czwartek - posiedzenie trzech izb Sądu Najwyższego

W czwartek trzy izby Sądu Najwyższego mają rozpatrywać pytanie prawne dotyczące udziału w składach sędziowskich osób wyłonionych przez nową KRS. A konkretnie - orzec, czy sędziowie powołani przez nową KRS są sędziami prawomocnymi.

To pytanie prawne przedstawiła I prezes SN Małgorzata Gersdorf w zeszłym tygodniu, zadała je trzem Izbom SN: Cywilnej, Karnej i Pracy. Pytanie dotyczy tego, czy udział w składzie sądu powszechnego lub SN osoby powołanej na sędziego przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa w jej aktualnym składzie prowadzi do naruszenia Konstytucji RP, Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Traktatu o Unii Europejskiej, wskutek czego osoba taka jest nieuprawniona do orzekania lub skład sądu jest sprzeczny z przepisami. 

Inicjatywa Gersdorf to pokłosie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2019. Trybunał orzekł, że Sąd Najwyższy powinien badać niezależność Izby Dyscyplinarnej SN i to, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przechodzenia sędziów w stan spoczynku.

Wyrok TSUE zapadł w odpowiedzi na pytania prejudycjalne SN w tej sprawie.

I tu dochodzimy do sedna. Opinia Sądu Najwyższego w sprawie sędziów wyłonionych przez KRS - której poświęcone ma być czwartkowe posiedzenie - ma ogromne znaczenie dla całego systemu prawnego w Polsce. Podważając legalność wyboru tych sędziów, podważyłaby jednocześnie legalność KRS, a co za tym idzie - wydanych przez nią decyzji oraz decyzji wydanych przez mianowanych przez nią sędziów. Oznaczałoby to ogromny chaos prawny. 

Sprawa sędziego Juszczyszyna

Ale to nie koniec ważnych wydarzeń dotyczących wymiaru sprawiedliwości - kolejne będzie mieć miejsce w Olsztynie, w piątek. Tam orzeczenie ma wydać sędzia Paweł Juszczyszyn, który postanowił sprawdzić, czy wyrok sądu niższej instancji, który rozpatruje, został wydany zgodnie z prawem. Wydał go bowiem sędzia powołany właśnie przy udziale nowej KRS. Sędzia Juszczyszyn najpierw nakazał Kancelarii Sejmu ujawnienie list poparcia dla kandydatów do KRS, a potem wybrał się nawet do Warszawy, by zobaczyć je na własne oczy. Wtedy jego delegacja została odwołana, w trybie nagłym. 

Dlaczego to tak istotne? Sędzia Juszczyszyn również powołał się na wyrok TSUE. Tłumaczył, że listy poparcia dla kandydatów do KRS są mu potrzebne, by na ich podstawie ocenić, czy nowa KRS jest organem niezależnym i apolitycznym. 

Sędzia jednak list nie otrzymał i nadal nie wiadomo, jakie znajdują się na niej nazwiska. Został odwołany z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie wkrótce po tym, jak przyjechał do Warszawy. Co ciekawe, odwołał go z niej jego przełożony Maciej Nawacki, który sam jest członkiem nowej KRS.

Przypomnijmy: PiS, wprowadzając w życie "dobrą zmianę" w sądownictwie, skrócił ustawą kadencje wcześniej wybranych - przez sędziów - członków Rady. Rządzący wprowadzili nowe zasady, zgodnie z którymi sędziów do KRS wybierają politycy. 

Kandydaci musieli przedstawić w Sejmie listy poparcia z podpisami co najmniej 25 sędziów lub dwóch tysięcy obywateli. 

Od niemal dwóch lat nie wiadomo, kto - jak wymaga tego ustawa - poparł kandydatury zasiadających tam sędziów. Upór władzy, by list nie ujawnić, budzi podejrzenia, że albo nie ma na nich wymaganej liczby 25 podpisów, albo same listy nie istnieją. Wspomniany już Maciej Nawacki miał dostarczyć listę z 28 podpisami popierających go sędziów. Jednak stowarzyszenie Iustitia ujawniło dokument, w którym czworo osób z tego grona oświadczyło, że wycofało poparcie dla Nawackiego jeszcze przed zakończeniem procedury wyboru do KRS. Jeśli tak własnie było, a ich podpisy nie zostały zastąpione przez inne, Nawacki w ogóle nie powinien być rozpatrywany jako kandydat. 

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych swoim postanowieniem zobowiązał Kancelarię Sejmu, żeby nie podawała danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. Wcześniej jednak zapadł w tej sprawie wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zobowiązał kancelarię do ujawnienia tych list.

Wyrok w tej sprawie, którą rozpatruje Juszczyszyn, zapaść ma w piątek 24 stycznia. Nawet bez znajomości list poparcia do KRS sędzia Juszczyszyn i tak będzie mógł wyciągnąć z całej sytuacji odpowiednie wnioski i wskazać je w uzasadnieniu wyroku, który wyda. Nie musi więc czekać na udostępnienie dokumentów. 

Jeżeli sędzia Juszczyszyn stwierdzi, że sędzia, który orzekał w pierwszej instancji, nie był do tego uprawniony, będzie to pierwszy taki przypadek, który może pociągnąć za sobą kolejne. Sędziów powołanych na stanowiska przy udziale nowej KRS są bowiem dziesiątki, na wszystkich szczeblach sądów powszechnych. 

Posłuchaj w Aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM