Morawiecki zamienił gotówkę na obligacje skarbowe. Zarobi krocie. Ekspert: "to nieetyczne"

Coroczne oświadczenia majątkowe składane przez parlamentarzystów, w tym członków rządu ujawniły, że w ciągu roku premier przesunął ponad 4 mln oszczędności z konta bankowego na obligacje skarbowe. Jak wyliczył "Fakt", w ciągu roku mógł na tym zarobić 78 tys. zł. Skąd wiedział, że inflacja będzie galopować i trzeba ratować oszczędności? Dlaczego nie powiedział o tym Polakom?

Oświadczenia majątkowe Mateusza Morawieckiego mówią wiele. Choć nie wszystko

Wystarczy wejść na stronę Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej (sejm.gov.pl), żeby przyjrzeć się oświadczeniom majątkowym Premiera. Szef rządu wykazał oszczędności i posiadane papiery wartościowe w ciągu ostatnich dwóch lat:

Oświadczenie za 2020 r, złożone 23.04.2021

  • Środki pieniężne zgromadzone w walucie polskiej: ok 4,7 mln zł,
  • Papiery wartościowe - nie dotyczy.

Oświadczenie za 2021 r, złożone 29.04.2022

  • Środki pieniężne zgromadzone w walucie polskiej: ok 56 tys. zł,
  • Papiery wartościowe - obligacja skarbowe 4,6 mln zł.

Z tegorocznego oświadczenie można się też dowiedzieć, że Mateusz Morawiecki posiada również: 

  • dom 150 m kw. (1,9 mln zł),
  • mieszkanie 72 m kw. (1,1 mln zł),
  • dom 100 m2 z działką i innymi zabudowaniami (3,5 mln zł),
  • ½ udziału w segmencie 180 m kw. wraz z działką (600 tys. zł),
  • działkę rolną 2 ha (200 tys. zł).

Do tego wykazał dochody z tytułu zatrudnienia w KPRM i dietę poselską (ok 274 tys. zł) i ruchomości - meble, sprzęt techniczny, zabudowa w domu) o wartości 385 tys. zł.

Premier ma też prawo do odroczonych premii z czasów pracy w banku WBK oraz spłaca pożyczkę w wysokości 300 tys. zł.  

To jednak nie cały majątek premiera. Jak przedstawia się w całości nie wie nikt, ponieważ przed powstaniem obowiązku obowiązku składania corocznych oświadczeń majątkowych, Mateusz Morawiecki przepisał jakąś część posiadanych dóbr na żonę. Choć premier zapewniał, że ujawni cały majątek, a Jarosław Kaczyński przekonywał z mównicy, że "do polityki nie idzie się dla pieniędzy", a majątki powinni ujawniać nie tylko politycy, ale też ich małżonkowie, do dziś nikt nie wie ile tak naprawdę posiada premier. 

Ile premier może zarobić na obligacjach? "Fakt" liczy wariant dwuletni

Opinia publiczna po opublikowaniu oświadczeń majątkowych, zwróciła uwagę na fakt, że szef rządu bardzo umiejętnie uchronił swoje oszczędności przed galopującą inflacją. Kupił za nie obligacje skarbu państwa.

- Co robić, by w rok i to bez żadnego wysiłku zarobić 78 tysięcy złotych? Trzeba mieć 4,6 mln zł i kupić za nie obligacje skarbowe. Na taki ruch zdecydował się premier Mateusz Morawiecki, który niemal całą swoją gotówkę ulokował właśnie w obligacjach. Czy to mu się opłaci? Nawet bardzo! - czytamy na stronach Fakt.pl.

Dziennik pokusił się o przeliczenie ile na tym ruchu może zarobić premier polskiego rządu kupując akcje indeksowane inflacją:

- Co prawda nie wiemy, jakiego rodzaju obligacje wybrał dwu– , cztero- czy 10-letnie. Wiadomo jednak, że przy takiej kwocie inwestycja w tego typu papiery jest opłacalna. (...) Zakładając, że obligacje kupił w maju 2021 r. mógł zyskać pokaźną kwotę. Przy 4,6 mln zł odsetki z obligacji detalicznych po pierwszym roku inwestycji mogą wynieść nawet 78 tys. zł. W kolejnym roku premier może być bogatszy nawet o pół miliona złotych - wylicza Fakt.pl.

Komentarz eksperta: to zachowanie nieetyczne. Premier: to wiarygodność

O decyzji zakupu obligacji przez premiera Morawieckiego, Dorota Wysocka-Schnepf na łamach Wyborcza.pl rozmawiała z dr Bogusławem Grabowskim, byłym członkiem Rady Polityki Pieniężnej:

- W wielu krajach takie zachowanie byłoby w ogóle niezgodne z prawem. Na przykład członek Rady Polityki Pieniężnej nie powinien wykorzystywać informacji, które posiada z racji wykonywania swojej funkcji (...) jest to wprost zapisane w prawie, tzw. inside information – czyli jesteś wewnątrz procesu decyzyjnego, wiesz, jakie decyzje będą podjęte, jakie będą ich skutki, to nie możesz ich wykorzystywać dla prywatnych celów. U nas niestety nie ma takich przepisów - tłumaczy Bogusław Grabowski.

- Do głowy by mi nie wpadło, by będąc premierem, dla zabezpieczenia swojego majątku, można było wykorzystywać informacje, które w negatywnych konsekwencjach dotkną obywateli, wiedząc, że miliony ludzi będą na tych decyzjach traciły. To jest po prostu skrajnie nieetyczne - ocenia ekspert. 

A jak o tym ruchu zabezpieczającym oszczędności mówi sam premier? Na jego wypowiedź czekaliśmy prawie dwa tygodnie. Tyle czasu milczał. 

- Skoro nakłaniamy wszystkich Polaków, aby kupowali polskie obligacje, bo to jest coś, czego Polska dzisiaj w kryzysie rzeczywiście potrzebuje, ponieważ zmniejszyło się zainteresowanie polskimi obligacjami, to chyba dobrze, że w ślad za słowami, także moimi słowami, idą moje czyny. To się chyba nazywa konsekwencja i wiarygodność – powiedział wreszcie Morawiecki zapytany wprost o tę inwestycję.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM