Ziobro chce się zakładać z Morawieckim o wódkę. Miller kpi. "Ten toast rozbrzmiewa tam często"

W poważnym rządzie, który kieruje się standardami demokratycznymi, to jest niemożliwe i zdarzyć się nie może. W obozie władzy bez zasad jest to możliwe - w taki sposób Leszek Miller, były premier, ocenił propozycję, którą Zbigniew Ziobro złożył Mateuszowi Morawieckiemu. Szef resortu sprawiedliwości chce się założyć ze swoim szefem o butelkę wódki.
Zobacz wideo

Solidarna Polska jest przeciwna opodatkowaniu aut spalinowych, nie możemy się zgodzić na forsowane przez KE ideologiczne założenia - mówił we wtorek szef MS, lider ugrupowania Zbigniew Ziobro. Zaproponował też zakład premierowi Mateuszowi Morawieckiemu ws. KPO. - Proponuję, by premier przyjął zakład o butelkę śliwowicy łąckiej. Niech wskaże, gdzie w dokumencie o KPO, rząd zgodził się na opodatkowanie samochodów diesla i benzynowych w Polsce - powiedział Ziobro.

O słowa szefa Solidarnej Polski był pytany w Poranku Radia TOK FM Leszek Miller. - Ten obóz w niewielkim stopniu może mnie już zaskoczyć. Natomiast pan minister Ziobro złamał ustawę o wychowaniu w trzeźwości, która zakazuje promocji i reklamy alkoholu z wyjątkiem piwa - ocenił gość Macieja Głogowskiego.

Jak dodał, ostrzegając przy tym, że będzie używał potocznego języka, z tego zakładu wynika, że w rządzie "trzeba się nawalić", żeby rozwiązać jakikolwiek problem. - Myślę, że toast: no to chlup w ten głupi dziób, rozbrzmiewa tam często - ironizował Miller. Podkreślił też, że przecież mówimy o relacji podwładny-przełożony. - Dlatego można to ocenić jako wyraz całkowitego lekceważenia, buty i przeświadczenia Ziobry o swojej wysokiej pozycji - wskazał europoseł.

Zapewnił, że gdyby - jeszcze jako premier - usłyszał w mediach taką propozycję od swojego ministra, to szybko wyciągnąłby konsekwencje. - Byłaby to ostatnia propozycja takiego człowieka w charakterze ministra. W poważnym rządzie, który kieruje się standardami demokratycznymi, to jest niemożliwe i zdarzyć się nie może. W obozie władzy bez zasad jest to możliwe. To kolejny przykład na polityczny uwiąd tej władzy i rosnącą demoralizację tych ludzi - podsumował Leszek Miller.

DOSTĘP PREMIUM