"Kaczyński zakładnikiem Ziobry", a "oskubany Morawiecki" wisi na decyzji prezesa PiS. O "wojnie wszystkich przeciwko wszystkim"
Także zdaniem Karoliny Lewickiej, po przeliczaniu na mandaty wyników sondaży w ostatnich miesiącach, większe szanse na sformowanie gabinetu po wyborach ma obecna opozycja niż obóz rządzący. - Uginający się pod ciężarem kryzysów PiS coraz mocniej zdaje sobie sprawę, że jest wyczerpany władzą, że nie ma zdolności do przyspieszenia i nadchodzi czas, w którym trzeba się będzie żegnać - mówiła dziennikarka TOK FM w "TOK Stories".
I choć sam prezes PiS Jarosław Kaczyński próbował uspokajać pesymistyczne nastroje, tak jak zrobił to np. w Radomiu, to - zdaniem Karoliny Lewickiej - na niewiele może się to zdać. - PiS dźwiga na plecach olbrzymi worek z wieloma problemami - dopowiedziała. Tymi, jak wskazała, są m.in. "czterej jeźdźcy apokalipsy: pandemia, inflacja, wojna i kryzys energetyczny".
"Wojna wszystkich przeciwko wszystkim"
Dziennikarka TOK FM zastrzegła przy tym, że czterech jeźdźców apokalipsy to nie wszystkie problemy, z którymi zmaga się obóz władzy.
- "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" ta zasada w Zjednoczonej Prawicy od dawna już nie obowiązuje. W trendach jest raczej "Wojna wszystkich przeciwko wszystkim". Zjednoczona Prawica jest w wewnętrznej wojnie ze sobą i to takiej, że wióry lecą - podkreśliła Karolina Lewicka.
Przypomniała przy tym, że od 2019 roku, gdy prezes Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro decydował o tym, czy jej koalicjant ma sejmową większość, jego relacje z Kaczyńskim są nienajlepsze i nic nie wskazuje na to, by w przyszłości uległy poprawie.
- Ziobro buduje swoją samodzielną pozycję polityczną w kontrze do PiS. Chce prezentować Solidarną Polskę jako lepszy PiS - bardziej radykalny, ideologiczny, prawicowy, zaangażowany, tak naprawdę PiS prawdziwszy - bardziej zbliżony do tej partii, która powstawała w 2001 roku - zastrzegła także Lewicka.
"Albo Ziobro, albo rząd mniejszościowy"
W ocenie Karoliny Lewickiej, n ajpoważniejszy konflikt w Zjednoczonej Prawicy dotyczy teraz jednak kwestii KPO i środków unijnych, na które czekamy od 18 miesięcy oraz sporu o praworządność.
- Nawet, jeżeli pojawiają się takie momenty w życiu Jarosława Kaczyńskiego, kiedy zaczyna deklarować, że jest gotowy do rozmów z Brukselą i że PiS jest elastyczny, to zazwyczaj po takich słowach na scenę wychodzi Ziobro i zaczyna urągać PiS-owi, że ów zamierza sprzedać naszą suwerenność UE, którą to Unią zarządzają Niemcy z Berlina. Więc Jarosław Kaczyński jest zakładnikiem Ziobry, czego nie może zdzierżyć, ale co naturalnie musi tolerować - wyjaśniła dziennikarka TOK FM. I od razu dodała: 'Bo jeżeli nie Ziobro, konsekwencją jest rząd mniejszościowy, który już w ogóle nie będzie miał żadnego ruchu'.
"Morawiecki wisi na decyzji prezesa PiS"
Do wspomnianego "worka problemów" PiS można dołożyć, jak wskazała także dziennikarka TOK FM, również konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Toczy się on pomiędzy frakcją Mateusza Morawieckiego, który dołączył do PiS-u w 2015 roku, a tymi politykami, którzy trwają przy prezesie od wielu lat, w tym: Beatą Szydło, Elżbietą Witek i Jackiem Sasinem. Jak zwróciła uwagę Karolina Lewicka, mają oni za złe Morawieckiemu, że "dostąpił w błyskawicznym tempie najwyższych zaszczytów - jest wiceprezesem PiS i premierem z ramienia tego ugrupowania".
- Politycy ze starego obozu są w kontrze do Morawieckiego i robią wszystko, by jego pozycja w PiS uległa osłabieniu. Pamiętamy działania latem tego roku, kiedy w Ministerstwie Aktywów Państwowych u Sasina zbierali się spiskowcy, którzy usiłowali przekonać prezesa PiS, by jednak wymienił Morawieckiego np. na Mariusza Błaszczaka. To się wówczas spiskowcom nie udało, choć w tych spotkaniach brał udział sam Kaczyński i był o nich informowany - opowiadała autorka "TOK Stories".
Mimo to Jarosław Kaczyński postanowił, że Mateusz Morawiecki będzie trwał na swoim stanowisku. Co nie znaczy jednak, że "spiskowcy złożyli broń". - Mateusz Morawiecki został oskubany ze swoich ludzi - stracił ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego i szefa KPRM Michała Dworczyka. Właściwie nie ma już sił, żeby się bronić i wisi na decyzji Jarosława Kaczyńskiego - mówiła Karolina Lewicka.