Projekt "notariusz pod butem Ziobry" trafił do kosza. Co zrobi lider SP? "Pasowałby jak ulał do Konfederacji"

Prawica jest "popękana" - ocenił Tomasz Trela. Zdaniem posła Nowej Lewicy odrzucenie projektu Zbigniewa Ziobry oraz awantura w Sejmie w związku z poprawką wniesioną przez Antoniego Macierewicza "pokazują, jaka jest wojna". - Ale jeżeli ta wojna ma poskutkować wcześniejszymi wyborami albo tym, że złe prawo nie będzie przyjęte, to niech biją się jak najdłużej - stwierdził gość TOK FM.
Zobacz wideo

Sejm w czwartek przyjął wniosek o odrzucenie w całości projektu noweli ustawy o notariacie. Za odrzuceniem projektu głosowało 220 posłów (w tym jeden poseł PiS - Maciej Małecki), przeciw było 214, nikt nie wstrzymał się od głosu. W głosowaniu nie wzięło udziału kilkunastu członków klubu PiS. Projekt przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości, którego szefem jest Zbigniew Ziobro. Przepisy miały być odpowiedzią na wydłużające się formalności wieczystoksięgowe. Głównym celem tych zmian było skrócenie oczekiwania na wpis

Tomasz Trela projektowi noweli ustawy ministra sprawiedliwości nadal nazwę: "notariusz pod butem Ziobry". - To klasyka gatunku w wykonaniu ministra Ziobry. On chciałby wszystkich sobie podporządkować - także notariuszy - mówił w TOK FM poseł Nowej Lewicy i wiceprzewodniczący koła parlamentarnego Lewicy.

Jak ocenił gość Mikołaja Lizuta, prawica jest "popękana". Świadczy o tym nie tylko wyrzucenie projektu Ziobry do kosza, a także odroczenie, na wniosek posłanki Solidarnej Polski Anny Marii Siarkowskiej, posiedzenia dwóch sejmowych komisji w sprawie zmiany konstytucji.

- To pokazuje, jakie są napięcia i jaka jest wojna Zbigniewa Ziobry, Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Kiedyś pod dywanem, a teraz już w świetle kamer. Ale jeżeli ta wojna ma poskutkować tym, że będą wcześniejsze wybory albo tym, że złe prawo nie będzie przyjęte, to niech biją się jak najdłużej - stwierdził Trela.

Dziennikarz TOK FM przypomniał niedawny wywiad, jakiego prezes PiS udzielił Polskiej Agencji Prasowej. Kaczyński przyznał, że budowanie rządu mniejszościowego byłoby "skrajnie nierozważne". - Wygląda na to, że Zbigniew Ziobro nie ma specjalnie gdzie pójść - uważa Lizut.

Poseł Nowej Lewicy w odpowiedzi wyznaczył karierze Ziobry dwie drogi: wyrzucenie z rządu (co zwiększyłoby szanse na dotarcie do Polski unijnych środków z KPO) lub przejście do Konfederacji, do której "pasowałby jak ulał". - Skrajny, antysystemowy, antyeuropejski, antydemokratyczny w szeregach Konfederacji by się odnalazł. I nie wiem, czy to nie jest plan Zbigniewa Ziobry na przyszłość, bo niewątpliwie taka planktonowa partyjka, która ma 0,7 proc. poparcia (tyle w sondażach ma Solidarna Polska - red.) do drugiej, trochę, większej planktonowej partyjki może dać im wejście do Sejmu - ocenił polityk.

Awantura o poprawkę Macierewicza. "Nie ma lepszego prezentu dla Putina"

W Sejmie - mimo wypracowanej w komisji zgody koalicji i opozycji - nie odbyło się głosowanie w sprawie uchwały dotyczącej uznania Rosji za państwo sponsorujące terroryzm. Wszystko przez wrzutkę PiS-u, za którą miał stać Antoni Macierewicz. Partia rządząca chciała, żeby w uchwale znalazł się zapis o odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską. Sprawa wywołała wielką awanturę w Sejmie. Ostatecznie opozycja zerwała kworum, głosowanie się nie odbyło.

- Mam wrażenie, że Antoni Macierewicz Smoleńsk widzi rano, po południu i wieczorem. On kładzie się spać i wstaje, mając na ustach słowo "Smoleńsk" - ironizował na antenie wiceprzewodniczący Lewicy. Jak podkreślił, wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku były "wielką tragedią i katastrofą", ale "na razie nic nie wskazuje, aby było to coś innego". - Przez takiego gnoma, który ma swoją teorię, przysłaniającą mu wszystko, nie mogliśmy podjąć tej decyzji (o uchwale - red). Nie ma lepszego prezentu dla Putina, który słyszy, że w Polsce nie została podjęta uchwała o tym, że on jest terrorystą - mówił Tomasz Trela.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM