,
Obserwuj
Polityka

Morawiecki przeciwny przymusowej relokacji, ale wniosku o wyłączenie jak Czechy nie składa. "Jak w dowcipie"

4 min. czytania
29.06.2023 20:11
Czechy już złożyły wniosek o wyłączenie z unijnego systemu "obowiązkowej solidarności" w sprawie relokacji migrantów. Polski rząd w tej kwestii milczy i nadal planuje referendum. - To jest tak, jak w tym starym dowcipie o tym, który się modlił, żeby los mu pozwolił wgrać na loterii. Wtedy pan Bóg się wychylił i powiedział "Kup los" - skomentował w TOK FM Marek Borowski, senator PO i członek klubu KO.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

"Nie ma zgody na przymusową relokację" - oświadczył we czwartek w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. Chodzi o propozycję Unii Europejskiej wprowadzenia unijnego mechanizmu "relokacji nielegalnych migrantów". Choć Bruksela nie chce ich kierować do naszego kraju ze względu na bardzo dużą liczbę uchodźców z Ukrainy, szef rządu tuż przed rozpoczęciem dwudniowego szczytu Rady Europejskiej nadal protestował przeciw karze finansowej w kwocie 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta oraz "dyskryminacji" ze strony UE.

Morawiecki wskazał, że "plan niektórych państw, przede wszystkim Niemiec, to doprowadzenie do zniesienia zasady jednomyślności" w UE. "To oznacza, że Polska będzie podlegała praktycznie wyłącznie decyzjom w Brukseli" - stwierdził.

Szef rządu zapowiedział też, że podczas posiedzenia zaproponuje plan "Europa bezpiecznych granic". "Europa bezpiecznych granic to: 'nie' dla nielegalnej imigracji; 'nie' dla nakładania kar finansowych, dla różnych sankcji; 'nie' dla odejścia od zasady jednomyślności i 'tak' dla suwerenności, 'tak' dla bezpieczeństwa" - wyliczał premier. Jak podkreślił, plan zakłada m.in. wzmocnienie zewnętrznych granic UE i reformę Frontexu.

Przypomnijmy - w połowie czerwca wicepremier i prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział w Sejmie, że sprawa relokacji migrantów w UE "musi być przedmiotem referendum", które miałoby się odbyć w dzień wyborów parlamentarnych.

Morawiecki "łączy to, co niepołączalne"

Do przemowy Morawieckiego w "Wywiadzie politycznym" odniósł się Marek Borowski, senator PO i członek klubu KO. - A co to ma wspólnego z bezpieczeństwem granic? - pytał w rozmowie z Karoliną Lewicką. - Nie widzę związku. Tutaj nie ma żadnych konkretnych propozycji, z których miałoby wynikać, ze imigranci nie będą napływać do Europy. Rozumiem, że jeżeli chodzi o Białoruś, to zmniejszono ten napływ ze względu na płot, ale go nie zlikwidowano. Ale takiego płotu dookoła Europy nie da się postawić. Oni napływają do Grecji, Włoch, częściowo do Hiszpanii, w związku z czym mam proste pytanie - jakie propozycje premier ma w tej sprawie? Żadnych - stwierdził gość TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak wskazał senator, Morawiecki "łączy to, co niepołączalne". - I jednocześnie mówi: "Nikt nie może dostać się do Europy!". Co mają robić Włosi z tymi, którzy dostają się tam łódeczkami, statkami, pontonami? Mają ich topić? - ironizował Marek Borowski.

We wniosku w sprawie rozporządzenia dotyczącego relokacji, państwa członkowskie wynegocjowały zapis o częściowe lub zupełne wyłączenie tych państw, które znajdują się pod tzw. silną presją migracyjną. Zapis ten odnosi się do Grecji, Włoch, Hiszpanii, Malty, Cypru, a także Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii i Litwy. Polski nawet rząd nie wspomniał o tej dogodności, natomiast skorzystali z niej Czesi, którzy już złożyli swój wniosek.

- To normalne, że kraj musi złożyć wniosek. Kilku biurokratów w Brukseli nie będzie oceniać, kto jest pod presją, a kto nie. Czechy są pragmatyczne i wiedzą, że jak nie załatwią tej sprawy, to i tak będą płacić. Więc lepiej załatwić ten problem. A Polski ten problem dotyczy w pierwszej kolejności. To jest tak, jak w tym starym dowcipie o tym, który się modlił, żeby los mu pozwolił wgrać na loterii. Wtedy pan Bóg się wychylił i powiedział "Kup los". Więc trzeba wniosek napisać - komentował Marek Borowski w TOK FM.

Polityk jednak dobrze zdaje sobie sprawę, dlaczego polski rząd takiego wniosku nie wystosował. - Chodzi o to, żeby wystraszyć Polaków Unią, która nas gnębi. A PiS jest tym, który ich od tego obroni. To jest stała praktyka Kaczyńskiego, dość obrzydliwa. A referendum jest wehikułem, żeby powiązać sposób głosowania z referendum - ocenił senator PO.

"To jest taka sasinada"

Swoje trzy grosze w kwestii dotyczącej relokacji imigrantów dołożył też Jacek Sasin. Minister Aktywów Państwowych w "Kwadransie politycznym" w TVP przekonywał, że "dzisiaj UE zmierza w bardzo niedobrym kierunku, w kierunku takiego tworu opresyjnego". Powiedział też, że "chodzi o to, żeby pomóc Niemcom pozbyć się tych emigrantów, którzy są z punktu nieprzydatni", a Polska "nie chce stać się śmietniskiem Europy".

Marek Borowski nazwał słowa Sasina "kompletnym nieporozumieniem". - Tutaj chodzi o relokację tych, którzy przybywają do krajów granicznych, czyli Grecji Włoch, Hiszpanii. W związku z tym Niemcy będą jednym z krajów przyjmujących, a nie odsyłających do nas. To jest taka sasinada - skwitował gość "Wywiadu politycznego" w TOK FM.