advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Cała prawda o referendum? "Przegląd pisowskich fobii i kompleksów" i "obejście prawa"

tokfm.pl
4 min. czytania
12.08.2023 13:58
- Koszty kampanii referendalnej możemy wrzucić w koszty wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. PiS powinien w tym momencie zapłacić i za wydruk kart i za członków komisji wyborczych - powiedziała na antenie Radia TOK FM Kamila Gasiuk-Pihowicz, pytana o planowane w dniu wyborów parlamentarnych referendum.
|
|
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

W sobotni poranek na profilu Prawa i Sprawiedliwości w serwisie X (dawnym Twitterze) pojawił się spot informujący o drugim pytaniu, które partia rządząca chce zadać Polakom w październikowym referendum . Zgodnie z pomysłem PiS w referendum, które odbędzie się tego samego dnia, co zarządzone przez prezydenta wybory parlamentarne, obywatele znajdą cztery pytania. Dwa z nich, które zostały już ujawnione, brzmią następująco:

 

  • Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?
  • Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?

 

Brzmienie pytań jest szeroko komentowane w mediach. Zaskoczeniem jest przede wszystkim to, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom dwa podane do wiadomości pytania nie dotyczą tematu relokacji uchodźców. Obecni w studiu goście porannej audycji "Wybory w TOKu" mieli uwagi do treści pytań, które PiS zamierza zadać.

- Te pytania referendalne są tylko i wyłącznie po to, żeby straszyć Polaków, żeby wywoływać emocje - powiedział Paweł Bejda, tłumacząc, dlaczego nie zamierza uczestniczyć w "sztucznym referendum".

Jak wskazał na antenie radia TOK FM Piotr Kaleta z PiS, pytania dotyczą istotnych dla obywateli kwestii, ale skierowane są nie tyle do nich, ile do wyborczych konkurentów partii rządzącej.

- Ciekawą kwestią jest to, jaka będzie odpowiedź nie tyle Polaków, bo to oczywiście poznamy przy urnach, ile jaka będzie odpowiedź naszych konkurentów politycznych w tej debacie - przyznał Kaleta.

"Pomysł oderwany od rzeczywistości"

Zdaniem Michała Kobosko referendum nie ma sensu. To " pomysł oderwany od rzeczywistości", gdyż wszystko i tak rozstrzygnie się przy urnach, kiedy będą wybierani posłowie i senatorowie.

- Prawdziwym referendum będą wybory 15 października i to będzie referendum nad rządami Prawa i Sprawiedliwości. I PiS to referendum wyborcze przegra - wskazał gość.

Polityk nazwał pomysł przeprowadzenia referendum "próbą obejścia prawa", ponieważ jego organizacja regulowana jest przez inne przepisy niż wybory.

- Referendum może być finansowane ze środków publicznych, w przypadku wyborów jest to ściśle określone (?). PiS szykuje się do tego, żeby wydawać dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych na tak zwaną kampanię referendalną, która jest de facto kampanią wyborczą. To takie brutalne łamanie prawa i lekceważenie prawa w Polsce, żeby zadać pytania o to, o co i tak Polacy pytają wszystkie partie przed wyborami - wyjaśnił Kobosko. Przedstawiciel Polski 2050 Szymona Hołowni nie ukrywał, że jego ugrupowanie "nie widzi powodu, żeby głosować w tym referendum".

Podobnie o inicjatywie PiS-u wypowiedziała się Joanna Scheuring-Wielgus. Referendum nazwała "pomysłem PiS na kampanię wyborczą". - W Prawie i Sprawiedliwości nie ma żadnego pomysłu na to, jak poprowadzić Polskę od października. To pokazuje, że w PiS jest totalny bałagan, nie ma kompletnie żadnych pomysłów, wszystkie się wyczerpały - dodała. Posłanka Nowej Lewicy uważa, że to, co robi PiS i w jaki sposób buduje napięcie z informowaniem o kolejnych pytaniach, to "robienie z ludzi idiotów". Dlatego pomysł referendum zasługuje na obśmianie. - Powinniśmy obśmiać to, co PiS robi. I pokazywać ludziom alternatywy i wizję Polski po PiS-ie - powiedziała.

"PiS obchodzi finansowanie kampanii"

Paweł Bejda przyznał, że sprawa jest bardzo poważna. - Prawo i Sprawiedliwość obchodzi finansowanie kampanii swojej partii właśnie poprzez tego typu działania - powiedział i dodał, że nie bez powodu prezydent zwlekał z ogłoszeniem wyborów.

- Chociażby z tego tytułu, żeby Prawo i Sprawiedliwość mogło szczelnie kłamać w różnego rodzaju sytuacjach i żeby nikt nie mógł zaskarżyć tych kłamstw w trybie wyborczym - wyjaśnił.

Kamila Gasiuk-Pihowicz z PO stanowczo skomentowała pomysł PiS.

- Chciałabym powiedzieć bardzo wyraźnie, że to jest raczej jakiś przegląd pisowskich fobii i kompleksów (...) Nie chodzi tutaj o żadną troskę o państwo, o żadne pytanie o zdanie obywateli, chodzi tutaj wyłącznie o troskę o wynik wyborczy PiS-u - powiedziała.

Posłanka poszła o krok dalej i powiedziała, że PiS powinien za planowane referendum zapłacić. - Dla mnie sytuacja, w której o pytaniach referendalnych dowiadujemy się z Twittera PiS-u, znaczy, że tak naprawdę koszty kampanii referendalnej możemy wrzucić w koszty wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. PiS powinien w tym momencie zapłacić i za wydruk kart i za członków komisji wyborczych - tłumaczyła. Ale jak dodała "oczywiście PKW tym się nie zajmie. Bo nie po to PiS zmieniał prawo i wsadzał tam swoich radnych".

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>