Shostak nie mieści się na listach KO. Tusk skręca w prawo? "Mamy do czynienia z inną partią niż myśleliśmy"
Jana Shostak została wykreślona z list wyborczych Koalicji Obywatelskiej za wypowiedź dotyczącą aborcji. Pochodząca z Białorusi aktywistka w wywiadzie dla Onetu stwierdziła, że jest 'za pozwoleniem dokonania wyboru każdej kobiecie'. Dopytywana, czy jest za aborcją przez cały okres trwania ciąży, potwierdziła, dodając, że jest 'współczesną sufrażystką'. Sytuację tę szybko wykorzystała Lewica, proponując Shostak start ze swoich list.
O szczegóły wycofania Jany Shostak z list Koalicji Obywatelskiej należy pytać partię Zielonych - mówił w "Poranku Radia TOK FM" prof. Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. Bo - jak wskazał - pozycja Szostak na listach Koalicji była skutkiem ustaleń właśnie z Zielonymi i to do nich należało ostatnie słowo. Polityk KO dodał jednak, że wypowiedzi Szostak były kontrowersyjne z punktu widzenia jego ugrupowania. - Opowiadała rzeczy, które tak bardzo nie zgadzają się z naszym programem, że raczej by to pewnie zaszkodziło niż pomogło w wyborach - powiedział w rozmowie z Jackiem Żakowskim.
Według części ekspertów Shostak rzeczywiście bardziej pasuje do Lewicy. - Bardzo cenię Janę Shostak za działalność jeśli chodzi o wsparcie białoruskiej opozycji, ale jest radykalną aktywistką i dziwiłem się, gdy zobaczyłem ją na listach Koalicji Obywatelskiej. Rozumiem, że zgłosiła ją partia Zieloni, która ma jakąś autonomię z punktu widzenia koalicji, ale ta wypowiedź była bardzo niefortunna - komentował w TOK FM Roman Imielski z "Gazety Wyborczej". Jak dodał, "Koalicja Obywatelska oczywiście przeszła jakąś drogę jeśli chodzi o podejście do aborcji, ale nie aż tak długą". - My zresztą z Janą Shostak rozmawialiśmy i ona sama przyznała, że nieprecyzyjnie się wyraziła. Gdyby wyraziła się bardziej precyzyjnie pewnie na tych listach by została - relacjonował Imielski.
Jak zwróciła uwagę Agnieszka Wiśniewska z "Krytyki Politycznej" oznacza to, że nikt z nią prawdopodobnie nie porozmawiał, bo ta reakcja była natychmiastowa. - To nawet nie chodzi o to, żeby w KO się zmieściło tak bardzo dużo różnych poglądów, ale, żeby tam się w ogóle zmieściła jakaś rozmowa. Taki odruch ludzki, że bierzesz telefon i dzwonisz do kogoś, pytasz co właściwie chciał powiedzieć - denerwowała się publicystka.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Trzy złe wiadomości dla Koalicji Obywatelskiej
Także Konstanty Gebert, współpracownik "Kultury Liberalnej" uważa, że w całej sprawie doszło do ewidentnej wpadki KO. - Jest rzeczą dla mnie strasznie dziwną, że po tym jak ktoś znajduje się na listach, to nagle się okazuje, że nie pasuje do układanki. Tutaj ewidentnie zabrakło profesjonalizmu układających listy KO i to jest zły symptom. Ona nie zrobiła nic złego czy nierozsądnego, natomiast ktoś, kto układał te listy nie był kompetentny - stwierdził kolejny rozmówca Jacka Żakowskiego. Dodał jednocześnie, że "informacja, że Jana Shostak się nam w spektrum nie mieści, ale AgroUnia już tak pokazuje, że mamy do czynienia z trochę inną partią niż ta, na którą myśleliśmy głosować". - I to jest ta druga niedobra wiadomość - stwierdził.
Kolejną jest zaś kwestia płotu na granicy polsko-białoruskiej. Przypomniał w tym kontekście niedawny wpis Donalda Tuska. 'Ponieważ przez płot Błaszczaka przedostaje się do Polski codziennie rekordowo dużo migrantów, właściwe pytanie powinno brzmieć: czy jesteś za budową prawdziwej bariery na granicy z Białorusią?' - napisał lider PO.
- Jeśli rzeczywiście tym co nas różni od PiS ma być to, że będziemy na granicy jeszcze bardziej bezwzględni no to jest to dodatkowy powód, żeby się zastanawiać, czy to jest na pewno ta partia, na którą chcieliśmy głosować - podkreślił Gebert. Przypomnijmy, że Shostak w TOK FM zdecydowanie opowiedziała się za rozebraniem muru.
'Tajniacy zapytali, czy zetrą ten napis mordą, czy p..dą'. Droga Jany Shostak do krzyku