,
Obserwuj
Polityka

"Afera zegarkowa" w MON. "Trzeba wyczyścić, tak na lśniąco"

Kamil Śmiałkowski
2 min. czytania
26.04.2024 18:58
Dzięki audytowi w MON dowiedzieliśmy się, że w resorcie za czasów PiS można było w nagrodę dostać drogi zegarek. - Tam rzeczywiście trzeba rzeczy wyczyścić, tak na lśniąco, jak to musi być naprawdę w wojsku - komentowała w TOK FM dr hab. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Wiceminister obrony Cezary Tomczyk przedstawił w czwartek kolejne dokumenty związane z audytem przeprowadzanym w MON. Wynika z nich, że w ministerstwie kupiono zegarek o wartości ok. 6 tys. zł, który miał być prezentem dla wiceministra obrony Korei Płd., a ostatecznie trafił do Agnieszki Glapiak, byłej szefowej Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej, Wiceszef MON i wiceprzewodniczący Polski 2050 Paweł Zalewski nazwał to na antenie TOK FM 'zwyczajną i bezczelną kradzieżą'

Wiceminister obrony Paweł Zalewski w TOK FM nazwał całą sprawę 'zwyczajną i bezczelną kradzieżą'.

"Afera zegarkowa" w MON. "Firma - kant"

Jak ocenił dziennikarz TOK FM Wojciech Muzal, historia mogłaby być nawet śmieszna, gdyby nie świadomość, że pieniądze, które mają być przeznaczone na prezenty dla zagranicznych, traktowano jak fundusz na nagrody. - To trochę jak w "firmie - kant" - mówił prowadzący "Pierwszy Program". 

- To bardzo dobre określenie: "firma - kant" - przyznała politolożka dr hab. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.  Zdaniem ekspertki z Uniwersytetu Warszawskiego drogi zegarek z MON może stać się teraz symbolem naszej polityki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

'Afera zegarkowa' w MON. Reprymenda dla żołnierza. Poszło o rabat

Jak dodała, szkoda tylko, że sprawa dotyczy akurat resortu obrony w państwie, przy którego granicy toczy się wojna. - Tam rzeczywiście trzeba rzeczy wyczyścić, tak na lśniąco, jak to musi być naprawdę w wojsku - stwierdziła. A nawiązując do określenia "firma - kant" zażartowała, że w MON za czasów PiS zajmowano się "Kantem i Nietzschem".