advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Rozliczenia z PiS. "Wyborcy żądają krwi. Trzeba im tłumaczyć, że to nie tak szybko"

2 min. czytania
05.10.2024 17:32
- Rozliczenia były na sztandarach (Koalicji 15 października). Jeżeli ludzie myślą o rozliczeniach, myślą o tym, kto w spektakularny sposób zostanie zatrzymany i doprowadzony za kraty. A tutaj spektakularnych sukcesów nie ma - oceniała w TOK FM Karolina Lewicka.
|
|
fot. Karol Porwich/East News

- Zdążyliśmy się zorientować przez ten rok, że rozliczenia Prawa i Sprawiedliwości i tych ośmioletnich rządów nie powodują utraty poparcia przez nich - mówiła w "Dzieje się" Karolina Lewicka. - Oni nieustannie są w okolicach około 30 procent. To jest twardy elektorat, nic się nie dzieje. Różne rzeczy wychodziły przez ostatnie miesiąca na jaw i nie powodowały żadnej erozji poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości - podkreśliła.

Zdaniem dziennikarki TOK FM, problem może leżeć gdzie indziej. - Jeżeli chodzi o satysfakcję elektoratu Koalicji 15 października. Rozliczenia były na sztandarach. Jeżeli ludzie myślą o rozliczeniach, myślą o tym, kto trafi do więzienia, a nie komu zostaną postawione zarzuty, nie kto będzie przez kolejne lata siedział na ławie sądowej i czekał na wyrok w swojej sprawie. Tylko kto w spektakularny sposób zostanie zatrzymany i doprowadzony za kraty. A tutaj spektakularnych sukcesów nie ma - oceniła.

"Grozi nam recydywa"

- Nie mówiąc już o tym, że Koalicja 15 października nie jest w stanie sięgnąć po tych, którzy byli mózgami politycznymi tego wszystkiego złego, co działo się między rokiem 2015 a 2023 - dodała Lewicka.

Jak mówiła, kwestia rozliczeń jest "wychyleniem się w przyszłość". - Jeżeli tych rozliczeń nie będzie i na taką poważną skalę, grozi nam recydywa w przyszłości. Nie ma też waloru pedagogicznego, dania społeczeństwu do zrozumienia, że jeżeli robi się złe rzeczy, ponosi się potem tego konsekwencje. Że to nie jest tak, że można niszczyć ustrój państwa przez osiem lat, a potem zmienia się tylko miejsce na sali plenarnej, siedzi się w ławach opozycyjnych, korzysta się z wszystkich przywilejów, jakie daje mandat poselski albo senatorski i w zasadzie sprawa zostaje uznana za niebyłą - zaznaczała Lewicka.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Parlament Europejski zamiast głowy na tacy

Dominika Wielowieyska broniła obecnego rządu. - Pamiętam bardzo krzykliwe zatrzymania, po czym przez osiem lat w tych sprawach nic się nie działo. Mówię o PKP Cargo, o sprzedaży Ciechu. Dla mnie skala porównawcza będzie z tym, co PiS robiło, przedstawiło bardzo dużo zarzutów i w zasadzie niewiele z tego wyniknęło. Jestem za tym, żeby ludziom tłumaczyć, że nie mamy dyktatury i systemu rewolucyjnego, gdzie ktoś zdecyduje, że ktoś ma siedzieć i gdzie siedzieć. Są pewne procedury - dodała dziennikarka.

Podobne zdanie miał Mariusz Gierszewski. - Trzeba tłumaczyć wyborcom, że to nie tak szybko, ale ci wyborcy nadal bardzo żądają krwi. W spółkach skarbu państwa to wszystko idzie bardzo, bardzo powoli. Jeżeli ktoś oczekiwał, że będziemy mieli głowę Daniela Obajtka na tacy, to nie mamy tej głowy, a on jest publicystą i jest jeszcze w Parlamencie Europejskim - przypomniał.