,
Obserwuj
Polityka

Zamieszanie wokół Romanowskiego. "Politycy chcą być męczennikami. To opłacalne"

3 min. czytania
10.12.2024 16:32
Marcin Romanowski trafi do aresztu. - Polacy są przyzwyczajeni do myślenia kategoriami jak z "Dziadów" - biednych naszych pognali na Sybir w kibitkach, łańcuchy nosili itd. To też emocja, w którą dzisiaj stara się wchodzić PiS - skomentował w TOK FM Kacper Kita z "Nowego Ładu".
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / Marysia Zawada/REPORTER

Sąd zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu dla Romanowskiego - podejrzewanego przez prokuraturę w śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości. Sam poseł nie był obecny na posiedzeniu ze względu na - jak podał jego obrońca mec. Bartosz Lewandowski - swój stan zdrowia. Lewandowski poinformował, że poseł jest po 'bardzo poważnym zabiegu operacyjnym'.

- Trzeba wyważyć, czy on rzeczywiście jest chory - wtedy faktycznie może być poczucie: 'O, rzeczywiście powariowali, biednego chorego człowieka ciągają po sądach'. Czy też nie - jeśli by go nie postawili przed sądem, to da się z kolei słyszeć: 'A proszę bardzo, tutaj politycy są ponad poczuciem sprawiedliwości. Jak ja bym coś złego zrobił, to choćbym się słaniał na nogach, to na pewno by mnie sąd zabrał, a tym to się wybacza, bo zaraz będzie polityczna afera' - skomentowała w TOK FM Anna Słojewska z 'Rzeczpospolitej'.

Zastrzegła przy tym, że to, która ocena jest dominująca, zależy od poglądów politycznych.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Rak Zbigniewa Ziobry zrobił większe wrażenie"

Kacper Kita z 'Nowego Ładu', także gość TOK FM, zwrócił z kolei uwagę na silny w Polsce historyczny topos męczeństwa. Politycy, jak tłumaczył, chcą być postrzegani jako męczennicy i uznają, że jest to politycznie opłacalne. - Polacy są przyzwyczajeni do myślenia kategoriami jak z 'Dziadów' - biednych naszych pognali na Sybir w kibitkach, łańcuchy nosili itd. To też emocja, w którą starała się wchodzić ówczesna opozycja, kiedy rządził PiS. Dzisiaj stara się w nią wchodzić PiS, kiedy to on jest w opozycji - mówił w rozmowie z Janem Wróblem.

Jak od razu zastrzegł, istotne są jednak głównie trzy kwestie, w tym stan zdrowia Marcina Romanowskiego. Przy czym, jak od razu dodał, większość pozostanie jednak przy swoich sympatiach politycznych. - To nie jest jednak tak, jak u byłego ministra sprawiedliwości. Rak Zbigniewa Ziobry zrobił większe wrażenie, choć oczywiście nie lekceważę krwotoku - podkreślił.

Druga kwestia, jak mówił, to tymczasowe aresztowanie. - Tutaj cały czas powtarza się pytanie: jeżeli facet ponad rok od przegranych przez PiS wyborów chodził na wolności, to na ile to tymczasowe aresztowanie rzeczywiście w czymkolwiek mu przeszkodzi? A na ile jest symbolem? - zastanawiał się.

Trzecia kwestia, to z kolei fakt - jak ocenił - nadużywanie tymczasowych aresztów.

- Regularnie od lat Europejskich Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wytyka Polsce areszty wydobywcze de facto. Ale to nie ma nic wspólnego z polityką, tylko z kompletną nieudolnością polskiego wymiaru sprawiedliwości. Najwygodniej jest posadzić kogoś, trzymać go, może się w końcu przyzna albo może dodatkowy świadek się znajdzie i wtedy mu postawimy zarzut. Tak, to musielibyśmy szybko jakieś dowody znajdować, a nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Politykom jest wygodnie z tego korzystać - skwitowała dziennikarka 'Rzeczpospolitej'.

Szykuje się wielka awantura z Ziobrą w roli głównej? 'Będzie stawiał opór'

Zarzuty wobec Romanowskiego dotyczą m.in. 'przywłaszczenia powierzonego podejrzanemu mienia w postaci pieniędzy w łącznej kwocie ponad 107 milionów złotych oraz usiłowania przywłaszczenia pieniędzy w kwocie ponad 58 milionów złotych'.